Książka

„Wyspa na końcu świata” – Kiran Millwood Hargrave

Muszę przyznać, że dawno podczas lektury książki nie miałem takiego nieodpartego wrażenia, że czytam ją w bardzo odpowiednim momencie. Bo jak inaczej spojrzeć na fakt, że jednym z głównych wątków jest ciężka choroba i próba odseparowania zdrowych osób, by trafiły na wyspę… Coron? Ale zacznijmy od początku.

Culion – otoczona przejrzystym oceanem, w którym pływają żółwie i delfiny. Dookoła lasy, śpiewające ptaki, zdawałoby się: raj na ziemi, ale… nie do końca. To dom m.in. dla dwunastoletniej Amihan, która dorastała tu u boku swojej mamy, obserwując kolorowe motyle, które próbowały zwabić do swojego ogródka, sadząc tam mnóstwo kwiatów.

Pewnego dnia jednak sielankowy obraz wyspy zostaje zaburzony przez przybycie człowieka z zewnątrz – urzędnika z Manili, pana Zamory, który postanawia zamienić raj w piekło. Mężczyzna zamierza wprowadzić w życie segregację osób ze względu na trąd, jaki występuje u mieszkańców tej wyspy. I tak, społeczność zostaje rozbita na SANO, czyli czystych oraz LEPROSO, czyli trędowatych. Na wyspie zostają wytyczone specjalne miejsca dla jednych i drugich, by ograniczyć ich kontakt ze sobą. Co gorsze jednak, zdrowe dzieci – takie, jak Amihan – zostają odebrane chorym rodzicom i umieszczone w sierocińcu na odległej wyspie Coron.


➡ Sprawdź, gdzie kupisz najtaniej! ⬅

Dziewczynka przed podróżą, do której zostaje zmuszona, obiecuje sobie z matką, że będą pisać codziennie listy. Na wyspie jednak nie docierają one do Amihan, która dopiero po pewnym czasie wraz z przyjaciółmi, Mari i Kidlatem, odkrywa, że pan Zamora ukrywa korespondencję przed wychowankami sierocińca. Tymczasem z pobieżnej lektury listów do Amihan wynika, że z jej matką jest coraz gorzej… Czy dziewczynka zdoła w jakikolwiek sposób wrócić na wyspę Culion, by zobaczyć mamę, nim ta umrze? Czy jest w ogóle szansa na ucieczkę z sierocińca i powrót do świata, który się kochało, a który został zaburzony?

Kiran Millwood Hargrave wprowadza czytelników w ten trudny świat powoli. Zaczynamy od poznania Amihan, jej życia na wyspie, i dopiero, gdy oswoimy się z realiami Culionu, gdzie zdrowi i trędowaci żyją ze sobą bezproblemowo, pojawia się „zgrzyt” w postaci pana Zamory i rządowego projektu. Cała historia toczy się na tyle powoli, żebyśmy czuli napięcie wynikające z wprowadzanych zmian, żeby łatwiej było nam „wejść w skórę” Amihan i wczuć w sytuację, w jakiej się mimowolnie znalazła. Nie jest to jednak – zapewniam – nudna, monotonna historia. O nie! „Wyspa na końcu świata” naprawdę porywa i wciąga swoją fabułą, podczas lektury byłem naprawdę zainteresowany tym, co dalej się wydarzy, jakie jeszcze przeciwności losu czekają na naszą bohaterkę i czy uda się je pokonać.

To pierwsza powieść (z definicji dziecięco-młodzieżowa, ale poniekąd także) obyczajowa, jaką czytałem w tym roku, a zarazem pierwsza od kilku miesięcy, bo jednak sięgam głównie po thrillery i kryminały. Tymczasem… ta powieść była o wiele bardziej intrygująca i trzymająca w napięciu, niż niektóre z czytanych przeze mnie niedawno pozycji. Premiera książki już wkrótce – 6 maja – zatem zapiszcie sobie tę datę i ten tytuł, a potem dajcie się porwać tej fascynującej opowieści o młodej Amihan. Zapewniam, że nie uznacie lektury tej książki za zmarnotrawiony czas :)

Premiera książki: 15.07.2020
Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Literackiemu.

➡ „Wyspa na końcu świata” – sprawdź, gdzie kupisz najtaniej! ⬅

Autor książki: Kiran Millwood Hargrave
Tytuł książki: Wyspa na końcu świata
Tytuł oryginalny: The Island at the End of Everything
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Maria Jaszczurowska
Liczba stron: 200
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Dziecięca, młodzieżowa
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2017
Rok pierwszego polskiego wydania: 2020

Sprawdź także: