„Żniwiarz. Pusta noc” – Paulina Hendel

10 sierpnia 2017

zniwiarzPRZEMEK:

Przy moim nastawieniu do fantasy, brzmiącym mniej więcej „sięgam raz po raz po kilku zaufanych, głównie polskich autorów, ale nadal nie jestem fanem gatunku”, miewam niekiedy być może zupełnie inne odczucia niż pozostali czytelnicy. Nie wiem, na ile to dobrze, a na ile źle ;) niemniej jestem zdania, że opinia kogoś nie będącego na co dzień pożeraczem fantasy także jest istotna i nie boję się ani raz po raz poczytać tego gatunku, ani potem poopowiadać o wrażeniach. Wróćmy jednak do recenzowanej dziś powieści… ;)

Magda z pozoru wydaje się zwyczajną, dwudziestoletnią dziewczyną. Pracuję w księgarni, pomaga w domu – standard. Pozory jednak, jak powszechnie wiadomo, są z zasady mylne – Magda swój wolny czas spędza z dala od przyjaciół, za to w pobliżu demonów czy martwców, którymi „z zawodu” zajmuje się jej wuj będący tytułowym żniwiarzem. Ma on zdolność odsyłania ich tam, skąd przybyli, a w przypadku własnej śmierci – powrotu w innym ciele i kontynuowania swojej profesji.

Kiedy jednak jego powrót po ostatnim zgonie zaczyna się wydłużać, Magda zaczyna się niepokoić. W dodatku w jej życiu zupełnie przypadkiem pojawia się Mateusz – młody chłopak, który przyjechał do ich malej mieściny. Czy dziewczyna wreszcie znajdzie czas na przyjaźń? Czy wuj Feliks powróci? A jeśli tak, to czy wszystko będzie jak dawniej?

Jak być może pamiętacie, w ubiegłym roku czytałem trylogię „Zapomniana księga” Pauliny Hendel i podkreślałem, że to moje najbardziej pozytywne książkowe zaskoczenie roku. Mając to na uwadze, a zarazem obawiając się, że dość wysoko zawiesiłem autorce poprzeczkę, po długim czasie zwlekania sięgnąłem w koncu po „Żniwiarza” i… To nie to samo ;)

Znaczy – żebyśmy się dobrze zrozumieli – „Pusta noc” to naprawdę dobra powieść, czytało mi się ją przyjemnie, interesująco, ale brakowało mi w niej tego „czegoś”, co w poszczególnych tomach poprzedniej trylogii sprawiło, że nie potrafiłem się oderwać od przygód Huberta i reszty bohaterów. Tutaj jest nieco bardziej mrocznie, zdecydowanie bardziej fantastycznie (przypominam, że wcześniej mieliśmy w pewnym sensie mix postapo ze słowiańskimi demonami) – podejrzewam, że fani gatunku będą zadowoleni, ja natomiast jako ten amator, uważam lekturę za dobrą, ale niekoniecznie rewelacyjną ;)

Nie zmienia to faktu, że chętnie sięgnę po ciąg dalszy – zwłaszcza wiedząc, czego faktycznie mogę się spodziewać i istnieje szansa, że z odpowiednim nastawieniem treść zaskakuje mi o wieeele lepiej ;) a to już wkrótce – „Żniwiarz. Czerwone słońce” ma bowiem zawitać na półki już we wrześniu ;)

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Czwarta Strona.

Autor książki: Paulina Hendel
Tytuł książki: Żniwiarz. Pusta noc
Język oryginalny: polski
Liczba stron: 432
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Fantasy
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2017

Related posts:

"Antyporadnik. Jak stracić męża, żonę i inne ważne osoby" - Mika Dunin
"Gotuj, karm i kochaj" - Natasza Socha, Monika Paluszkiewicz
"Dziecko bez kosztów. Przewodnik po niekupowaniu" - Giorgia Cozza

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>