„Znalezione nie kradzione” – Stephen King

17 czerwca 2015

znkJeśli miałbym o tej książce powiedzieć coś tylko w jednym zdaniu, to najbardziej odpowiednim byłoby następujące: Ta powieść sprawiła, że po latach na nowo sięgnąłem po twórczość Stephena Kinga i – równie na nowo – dałem się porwać wykreowanej przez niego rzeczywistości. Ale ponieważ w jednym zdaniu ciężko cokolwiek zawrzeć, by nie uogólnić, a zarazem nie pominąć istotnych szczegółów, trzeba powiedzieć trochę więcej…

Zacznijmy od fabuły – ta początkowo toczy się równolegle w dwóch rzeczywistościach. Jest rok 1978, Morris Bellamy wraz z dwójką kumpli organizuje napad na żyjącego na odludziu pisarza, Johna Rothsteina. Jednym z motywów są oczywiście pieniądze, ale Bellamy pragnie czegoś więcej – rękopisów powieści, które nigdy nie ujrzały światła dziennego. Zdobywa je, ale wkrótce zmuszony jest ukryć je przed światem w bezpiecznym miejscu, a sam trafia do więzienia z zupełnie innego powodu.

Mamy też rok 2010 i rodzinę Saubersów, której głowa – Tom – jest spawaliżowany po tym, jak wjechał w niego sławetny Pan Mercedes. Cała familia – Tom, jego żona Linda, oraz dzieci Pete i Tina – próbuje wiązać koniec z końcem. Pewnego dnia przypadkowo Pete odkrywa pewien kufer… Jego zawartość może być dla nich wybawieniem, ale może również przynieść kłopoty.

Znów powracają bohaterowie znani z „Pana Mercedesa” – emerytowany detektyw Bill Hodges, Holly Gibney i Jerome Robinson. Powraca także sam Zabójca z Mercedesa – czy ponownie może zagrozić bezpieczeństwu innych ludzi?

Początkowo sądziłem, że biegnąca dwutorowo akcja wyda się męcząca, jednak tak nie jest. Czyta się szybko i przyjemnie, nie ma większego problemu z wczuciem się na nowo w sytuację podczas przeskoków pomiędzy 1978 rokiem a 2010 i późniejszymi.

Mam cichą (no dobra, głośną) nadzieję, że Bill Hodges jeszcze wróci na dłużej – trzeci tom jest niemal pewny (kto przeczyta książkę, ten domyśli się, skąd moje przekonanie wynika). Osobiście jednak liczę na dłuższy cykl kryminalny – za bardzo polubiłem Billa, Holly i (przede wszystkim) Jerome’a, by się z nimi musieć za niedługo żegnać…

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękuję Wydawnictwu Albatros.

Autor książki: Stephen King
Tytuł książki: Znalezione nie kradzione
Tytuł oryginalny: Finders keepers
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Rafał Lisowski
Liczba stron: 480
Kategoria:
Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2015
Rok pierwszego polskiego wydania: 2015

Related posts:

"Mroczny zakątek" - Gillian Flynn
"Brudna gra" - Nikodem Pałasz
"Potomkowie" - Tosca Lee

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>