„Zieleń szmaragdu” – Kerstin Gier

28 lutego 2018

zielen_szmaragdu01PRZEMEK:

Bardzo niecierpliwie wyczekiwałem wznowienia trzeciego tomu „Trylogii czasu”. Kiedy zatem w moje ręce wpadł egzemplarz „Zieleni szmaragdu”, niemal natychmiast zabrałem się za jego lekturę.

Po tym, w jaki sposób została niedawno potraktowana przez Gideona, Gwendolyn najchętniej nie chciałaby go już nigdy więcej widzieć na oczy. Niestety – to tylko jej pobożne życzenie, marzenie, którego nie jest w stanie spełnić. Razem z chłopakiem jest przecież przeznaczona do „wyższych celów”, choć sama nie wie, czy ich misja ma przysłużyć się ludzkości, czy tylko hrabiemu de Saint Germain.

Razem z Gideonem zatem – chcąc, nie chcąc – musi podróżować w czasie, wybierać się na rozliczne bale i przyjęcia, ubrana w mniej lub bardziej niewygodne stroje z konkretnych epok. Rzecz w tym, że złamane serce nie daje o sobie tak łatwo zapomnieć… Gwendolyn nie ma jednak pojęcia, jakie tajemnice skrywają przed nią najbliżsi, ani co wyniknie ze spotkania z hrabią.

Oj, dzieje się, dzieje! Muszę przyznać, że Kerstin Gier postanowiła na zakończenie swojej trylogii zadbać o to, by czytelnicy nie narzekali na brak emocji i akcji. Książka aż kipi zarówno od jednego, jak i drugiego, a my z każdą kolejną stroną otwieramy coraz szerzej usta ze zdumienia. Lepszego finału chyba nie można było sobie wyobrazić!

Dużym plusem książki – co przyznaję, z początku traktowałem raczej za jej minus – jest… Xemerius, duch demona w postaci kamiennego gargulca. Początkowo wnerwiał mnie niesamowicie, podobnie jak Irytek w Hogwarcie, i w niemal każdej scenie czekałem, aż się do pozbędziemy. Tymczasem im bliżej końca powieści, tym bardziej płakałem ze śmiechu, czytając jego teksty i pomysły ;) Świetnie rozluźniał atmosferę w momentach, gdy zaczynało się robić gorąco – a to sprawiało, że całość czyta się dość lekko i przyjemnie, nawet jeśli bohaterowie w życiu nie określiliby tymi słowami swojej sytuacji ;)

Jedyny minus to fakt, że „Zieleń szmaragdu” jest niestety ostatnim tomem i przychodzi nam pożegnać się z bohaterami. Patrząc jednak z perspektywy całej trylogii – to naprawdę dobre zakończenie, wieńczące bardzo udany cykl. I choć nie jestem na co dzień miłośnikiem fantasy, to lektura „Trylogii czasu” była dla mnie czystą przyjemnością. Dlatego zachęcam: koniecznie sami sięgnijcie po pierwszy tom – „Czerwień rubinu” – i podobnie jak ja, dajcie się porwać tej niesamowitej opowieści!

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Media Rodzina.

Autor książki: Kerstin Gier
Tytuł książki: Zieleń szmaragdu
Tytuł oryginalny: Smaragdgrün
Język oryginalny: niemiecki
Tłumacz: Agata Janiszewska
Liczba stron: 456
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Fantasy
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego polskiego wydania: 2012

Related posts:

"Skradziona" - Clara Sánchez
"Tajemnice Amy Snow" - Tracy Rees
Zaufaj mi, Anno" - Joanna Opiat-Bojarska