„Twarz Grety di Biase” – Magdalena Knedler

4 kwietnia 2018

26993697_1334446616660331_2672299261617828583_nPRZEMEK:

Z powieściami Magdaleny Knedler jest tak, że każda kolejna jest coraz bardziej ambitna, coraz bardziej angażująca czytelnika, coraz bardziej rozszerzająca jego horyzonty umysłowe. Tak było w przypadku „Klamek i dzwonków” tej autorki, podobnie przy lekturze „Dziewczyny z daleka” – a i „Nie całkiem białe Boże Narodzenie” dawało sporo do myślenia. I, jak łatwo się domyślić, analogicznie jest z „Twarzą Grety di Biase”…

Adam Dancer, prowadzący jedną z małych wrocławskich galerii sztuki o nazwie Chiara, rozpoczyna wymianę korespondencji mailowej z tytułową Gretą di Biase – tajemniczą, można by nawet powiedzieć anonimową malarską, mieszkającą we Włoszech. Wszedł w posiadanie dwóch obrazów jej autorstwa, obu przedstawiających – w zupełnie różnym świetle – kobietę o imieniu Greta. Czy to ta sama osoba, która jest autorką tych dzieł, można jedynie domniemywać.

Zaintrygowany portretami owej Grety, jak i samą tajemniczą malarską, Dancer postanawia za wszelką cenę rozwikłać zagadkę tytułowej twarzy kobiety – tak odmiennie przedstawionej na obrazach w jego galerii. Czy jednak wyprawa do Włoch okaże się dobrym pomysłem? Czy warto zdejmować tę aurę tajemniczości? Zwłaszcza, gdy samemu cierpi się od lat na nerwicę i stany lękowe?

Magdalena Knedler lubi dostarczać czytelnikom historię nie tylko niebanalne, ale i dość… głębokie. Bo oto z jednej strony mamy opowieść o mężczyźnie, który być może wreszcie znajduje wystarczający powód, by zmierzyć się z własnymi trudnościami. Z drugiej – historię pewnej malarki, wobec której życie przygotowało nieprzewidywalny wręcz scenariusz. Po trzecie – ta powieść to swoisty hołd dla malarzy, osób żyjących sztuką. Takich, którzy sami nie do końca wiedzą, czy te obrazy to ich pasja czy miłość.

Jak to u tejże autorki bywa, czas przeznaczony przez nią na reserach zdecydowanie nie poszedł na marne – Magdalena Knedler raczy raz po raz czytelnika nie tylko anegdotami o sztuce, ale wręcz historią, opowiadając chociażby o trafieniu obrazów w czasie wojny czy o „Majtkarzu”, będącym… A zresztą, sami się przekonajcie ;) Faktem jednak jest, że mimo to nie czujemy się podczas lektury jak uczniowie na nudnej lekcji muzealnej – całość jest skomponowana w zgrabną, intrygującą fabułę o nieco nieprzewidywalnym zakończeniu.

Nie wiem, czy „Twarz Grety di Biase” jest najlepszą powieścią Magdaleny Knedler („Historia Adeli” nie daje o sobie zapomnieć!), ale z pewnością najambitniejszą. I choć z reguły czytam szybko, to przy lekturze tego tytułu strony aż same się prosiły o odrobinę namaszczenia…

Cóż więcej rzec – chyba tylko tyle, że zdecydowanie polecam. Dajcie się porwać i oczarować sztuce przez duże „Sz” – zarówno tej opisanej w powieści, jak i tej w wykonaniu Magdaleny Knedler.

Premiera książki: 09.05.2018
Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Novae Res.

Autor książki: Magdalena Knedler
Tytuł książki: Twarz Grety di Biase
Język oryginalny: polski
Liczba stron: 396
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Społeczna, obyczajowa
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2018

Related posts:

"Pieniądze: W świetle Ewangelii: Nowa opowieść o biedzie i zarabianiu" - ks. Jacek Wiosna ...
"Harry Potter i Insygnia Śmierci" - Joanne K. Rowling
"Ana" - Roberto Santiago

One Comment

  • słoneczna stron życia 5 kwietnia 2018 at 09:27

    Brzmi zachęcająco. Na pewno przeczytam, choć na razie z książek Magdaleny Knedler czytałam tylko „Nie całkiem białe Boże Narodzenie”, więc sporo muszę jeszcze nadrobić:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>