„Tak sobie wyobrażałam śmierć” – Johanna Mo

6 września 2017

tak-sobie-wyobrazalam-smierc-moPRZEMEK:

Macie tak czasem, że fabuła wydaje się intrygującą – przynajmniej według okładkowego opisu – a jednak po kilkudziesięciu stronach czujecie pewien niepokój i nie wiecie, czy książkę rzucić w diabły, czy zmusić się i brnąć dalej, licząc na cud? Ja tak miałem w przypadku tego tytułu…

Policjantka Helena Mobacke po stracie męża i syna wraca do pracy w służbach mundurowych w komendzie Sztokholm Południe. Otrzymuje własną grupę dochodzeniową, a wraz z nią zadanie. Pod pociąg wpada młody chłopak, Erik Szymanski. Świadkowie na stacji metra są przekonani o tym, że to nie było samobójstwo – ich zdaniem został celowo zepchnięty pod nadjeżdżający wagon.

Z jednej strony, Helena próbuje opanować targające ją emocje, niemal na każdym kroku przypomina jej się bowiem własna strata. Z drugiej jednak – próbuje udowodnić sobie, przełożonym i współpracownikom, że potrafi pracować jak dawniej, stanąć na wysokości zadania i rozwiązać sprawę. Zwłaszcza, że w metrze zaczynają ginąć kolejne osoby…

Brzmi intrygująco? Dla mnie bardzo! I tu pojawia się element, który powstrzymywał mnie przed dalszą lekturą. Ten, który sprawiał, że wahałem się, czy kontynuować czytanie, czy jednak odpuścić. A ów czynnik to… narracja w czasie teraźniejszym.

Serio, bardzo trudno czytało mi się przez pierwsze kilkadziesiąt stron zdania typu „Helena myśli o czymś … Mobacke podchodzi tu i tu, i robi to i to”. Trochę mi to z początku zalatywało czytaniem relacji (lub słuchaniem takiej radiowej – wiecie, „Błaszczykowski podaje do Lewandowskiego”, mimo że tak naprawdę PODAŁ pięć sekund temu). Kiedy już przyzwyczaiłem się – czy może pogodziłem z tym faktem – lektura wreszcie zaczęła sprawiać mi przyjemność.

Bo rzecz w tym, że „Tak sobie wyobrażałam śmierć” to ciekawy, nietuzinkowy kryminał rodem ze Skandynawii, tylko że napisany w inny sposób, niż „standardowo” w przypadku tegoż gatunku. Jeśli zatem sięgnięcie i – podobnie jak ja – odczujecie pewien czytelniczy dyskomfort, szczerze zachęcam: Spróbujcie się przemóc. To interesująca historia w nieciekawy opakowaniu – przymknijcie zatem oko na niedogodności i przekonajcie się, kto i dlaczego zabija w sztokholmskim metrze.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Editio Black.

Autor książki: Johanna Mo
Tytuł książki: Tak sobie wyobrażałam śmierć
Tytuł oryginalny: Döden tänkte jag mig så
Język oryginalny: szwedzki
Tłumacz: Alicja Rosenau
Liczba stron: 320
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2014
Rok pierwszego polskiego wydania: 2017

Related posts:

"Zapasy z życiem" - Eric-Emmanuel Schmitt
"Kilka słów o sowach dwóch i inne wierszyki" - Paweł Mazur, Magdalena Pagińska
"Uczeń architekta" - Elif Shafak

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>