„Doradca smaku 2″ – Michel Moran
Książka / 21 sierpnia 2015

Miłośnikom kulinarnych szaleństw tego pana raczej nie trzeba przedstawiać – juror popularnego programu kulinarnego, znany restaurator i kucharz wrócił na rynek wydawniczy z drugim tomem swojego „Doradcy smaku”. Pierwszą książkę miałem okazję przeglądać u szwagra i mi – nieukowi kuchennemu – wydawała się ciekawym poradnikiem, z którym mógłbym nie spalić połowy domu. Jak wypadło moje spotkanie z drugim tomem?

„Ziemniaki” – Weltbild
Książka / 26 czerwca 2015

BASIA: Ziemniak – warzywo jak każde inne? A no właśnie nie. Ziemniak nie jest typowym warzywem, ba! Bardzo często w ogóle nie jest traktowany jako warzywo. Jednak jego zastosowanie i to co można z niego wyczarować… Nie dorówna mu żadne inne warzywo, być może nawet zawierające więcej witamin.

„Dieta 5:2. 150 prostych przepisów na posiłki poniżej 300 kcal, które pozwolą Ci schudnąć” – Samantha Logan
Książka / 8 czerwca 2015

W kwestii odchudzania nigdy nie potrzebowałem zasięgać porad – odpowiedniejsze dla mnie byłyby chyba pozycje typu „jak troszkę przytyć”, opcjonalnie „jak nabrać masy, żeby było w czym rzeźbić” ;). Od dłuzszego czasu jednak staramy się po prostu zdrowo odżywiać, a przepisy zawarte w diecie – przynajmniej na mój chłopski rozum – powinny mieć na względzie nasze zdrowie.

„Bobas lubi wybór. Twoje dziecko pokocha dobre jedzenie” – Gill Rapley, Tracey Murkett
Książka / 5 czerwca 2015

Nie samymi czytadłami człowiek żyje – jak już pewnie zauważyliście, czasem zdarza mi się sięgnąć po literaturę naukową lub poradniki. Niedawno w moje ręce wpadła książka „Bobas lubi wybór. Twoje dziecko pokocha dobre jedzenie” autorstwa Gill Rapley i Tracey Murkett. Mając na uwadze, jakim byłem (i jestem do tej pory) niejadkiem, zabrałem się za jej lekturę.

„Mała wielka uczta” – Paulina Stępień, Michał Stępień
Książka / 6 marca 2015

BASIA: Zakochałam się w tej książce od pierwszego wejrzenia – piękne obrazki, mnóstwo ciekawych przepisów. W końcu książka, która nie ma napchanych 3 przepisów na jedną stronę czcionką 11, żeby tylko zmieścić jak najwięcej i móc napisać na okładce „1000 przepisów”, a to, że przepis jest nieczytelny i trudno takie kieszonkowe wydanie rozłożyć w kuchni, żeby się nie zamykało to już mniej ważne.