„Śnieżny wędrowiec” – Elisabeth Herrmann

22 listopada 2016

sniezny-wedrowiec6PRZEMEK:

Jeśli podobnie jak ja, przeczytaliście mocną „Wioskę morderców” Elisabeth Herrmann, z pewnością z równym zainteresowaniem oczekiwaliście kolejnej książki autorstwa tej pisarki. Kiedy zatem kilka miesięcy temu ukazał się na polskim rynku „Śnieżny wędrowiec”, chciałem go przeczytać jak najszybciej, ale wciąż brakowało mi czasu. Odwlekałem, przekładałem lekturę, aż w końcu… spadł pierwszy śnieg (byle jaki, ale zawsze) i to on stał się motorem do lektury „Śnieżnego wędrowca” ;)

Zostaje porwany mały chłopiec, syn kobiety pracującej jako pomoc domowa w willi Reinartzów – jednej z zamożniejszych rodzin w okolicy. Śledztwo nie przynosi rezultatu, lecz utyka w martwym punkcie. Kilka lat później w lesie znaleziony zostaje szkielet, który prawdopodobnie należy do tegoż chłopca. Posterunkowa Sanela Beara ma za zadanie powiadomić rodzinę zmarłego, jednak zaczynają nachodzić ją wątpliwości – bo czy to rzeczywiście było porwanie? Czy może służyło ono ewentualnie tylko do zatuszowania innej prawdy, która nie miała ujrzeć nigdy światła dziennego?

Beara postanawia odkryć wszystkie karty w tej rozgrywce, nawet posuwając się do zatrudnienia u Reinartzów pod fikcyjnym nazwiskiem, by od środka móc inwigilować mieszkańców willi – zwłaszcza rodzinę pana domu, w tym jego nową żonę. Wnioski, do których Sanela dochodzi wraz z policją (ze znanym nam już Lutzem Gehringiem na czele), sprawiają, że sprawa gmatwa się coraz bardziej, zarazem stając się jeszcze niebezpieczniejszą…

Muszę przyznać, że choć na pierwszy rzut oka sprawa porwania Darija Tudora wydawała mi się dość prosta i oczywista, to z każdą kolejną stroną nabierałem wobec wszystkich bohaterów coraz większych podejrzeń. A właściwie inaczej – na przemian ich uniewinniałem, po czym znów trafiali na czarną listę. To dość zaskakujące, biorąc pod uwagę, jak wąski krąg podejrzanych zafundowała nam ta kryminalna zagadka. Elisabeth Herrmann trzyma nas w napięciu i niepewności przez cały czas – już prawie jesteśmy w przysłowiowym ogródku i witamy się z gąską, a tu nagle okazuje się, że to nie ten ogródek ;)

Bardzo różnorodne są zresztą postaci, którym przychodzi grać pierwszoplanową (no, z perspektywy czytelnika, który biega z Sanelą, to drugoplanową) rolę – zarówno Lida i Darko Tudorowie, chorwaccy emigranci i rodzice zaginionego dziecka, jak i Eva oraz Günter Reinartzowie – wielmożni państwo, właściciele posiadłości, w której Lida pracowała w chwili tragedii. W grę wchodzi cała gama uczuć i chyba pełne spektrum społeczne – bogaci, biedni, szanowani, narkomani, imigranci, służący, elity, a nawet naukowcy. I wilki – czy to przypadek, że mawia się, że człowiek człowiekowi wilkiem? Czy w tym przypadku też ma to miejsce?

„Śnieżny wędrowiec” to dobry, konkretny, a zarazem nieprzewidywalny kryminał z nietuzinkowymi bohaterami. Ba, więcej tu chyba łamania praw niż ich przestrzegania. Elisabeth Herrmann zdecydowanie wskazuje, że wśród zagranicznych „kryminalistów” coraz bardziej zaczynają liczyć się nasi zachodni sąsiedzi ;)

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

Autor książki: Raymond Khoury
Tytuł książki: Śnieżny wędrowiec
Tytuł oryginalny: Der Schneegänger
Język oryginalny: niemiecki
Tłumacz: Wojciech Łygaś
Liczba stron: 512
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2015
Rok pierwszego polskiego wydania: 2016

Related posts:

"Wszechświaty" - Leonardo Patrignani
"Moje serce należy do ciebie" - Alessio Puleo
"Kicia Kocia" (seria) - Anita Głowińska

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>