„Ślepy trop” – Jørn Lier Horst

25 kwietnia 2016

slepy-tropChoć pierwsze 9 tomów serii o Williamie Wistingu wydawanych jest w Polsce w kolejności malejącej i na te oznaczone numerami 1-6 (a właściwie 6-1) nadal musimy poczekać, wydawnictwo Smak Słowa postanowiło bardzo szybko oddać w nasze ręce 10, najnowszą część cyklu. Co słychać w Larviku, u naszego znajomego komisarza?

Śledczy prowadzą dochodzenie w sprawie zaginięcia bez śladu pewnego taksówkarza. Mężczyzna zniknął, a wraz z nim jego pojazd – i żadnego z nich do tej pory nie odnaleziono. Równocześnie, do domu po zmarłym Franku Mandcie – nie bez kozery zwanym „królem przemytników” – wprowadza się jego wnuczka z córką.

Zgodnie z życzeniem kobiety z domu zniknęły wszelakie pamiątki po mężczyźnie – pozostał jedynie stojący w piwnicy trudny do ruszenia pancerny sejf. Wkrótce okazuje się, że to, co jest w środku nie tylko stanowi długo oczekiwane odpowiedzi nurtujące policję, ale też generuje o wiele więcej pytań…

Lubię historie, w których przeszłość i teraźniejszość są ze sobą intensywnie splecione. Tak jest i w tym przypadku – niewyjaśniona dotąd sprawa sprzed lat może być powiązana z tymi dwoma wydarzeniami, na pozór nie mającymi ze sobą nic wspólnego. A jeśli kilka zgoła odmiennych zagadek kryminalnych zaczyna się ze sobą łączyć to wiedz, że nie jest dobrze…

William Wisting staje przed nie lada zadaniem: wraz z pozostałymi śledczymi musi rozwiązać nie jedną, a kilka spraw. W dodatku wiele dzieje się poza pracą – Susanne składa mu pewną nietypową propozycję, a Line jest coraz bliżej chwili, w której Wisting zostanie dziadkiem. Nie sposób podziwiać bohatera za efekty jego działań, tak robimy zawsze. O wiele więcej uwagi należy się natomiast temu, w jakich warunkach przychodzi mu pracować, biorąc pod uwagę także kondycję psychiczną komisarza.

Nowa powieść Jørna Liera Horsta zachwyca, zaskakuje, ale też – niestety – na samym finiszu lekko rozczarowuje. Przyznam szczerze, że nie miałem jakichś szczególnych wyobrażeń, jak historia powinna się zakończyć, ale… takiego obrotu spraw się chyba nikt nie spodziewał. I nie jest to urocza niespodzianka, raczej gorzka pigułka wetknięta w słodki batonik energetyczny, który pałaszowaliśmy od pierwszej strony… Nie wiadomo, jak to przełknąć, ale pewne jest, że znacznie odbiega wrażeniowo od tego, co dotychczas nas spotykało.

Pomijając jednak ostatnie strony, najnowsze śledztwo Williama Wistinga naprawdę mnie intrygowało i wciągnęło na dobre. Komisarz ponownie zabiera nas ze sobą w wir wydarzeń – pędzimy z nim jak oszalali po Larviku i okolicy, próbując rozwikłać śledztwo, które jest niczym hydra – niby rozwiązaliśmy jakiś aspekt, znaleźliśmy odpowiedź, a tymczasem przy okazji wygenerowaliśmy kolejne pytania… Dlatego też bez wahania oceniłem tę książkę w serwisie GoodReads na pięć gwiazdek i z niecierpliwością wypatruję kolejnych tytułów Horsta na naszym rynku książek.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękuję Wydawnictwu Smak Słowa.

Autor książki: Jørn Lier Horst
Tytuł książki: Ślepy trop
Tytuł oryginalny: Blindgang
Język oryginalny: norweski
Tłumacz: Karolina Drozdowska
Liczba stron: 416
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2015
Rok pierwszego polskiego wydania: 2016

Related posts:

"Florystka" - Katarzyna Bonda
"Behawiorysta" - Remigiusz Mróz
"Dyskwalifikacja" - Tadeusz Paleczny

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>