„Pogromca lwów” – Camilla Läckberg

4 marca 2017

120974-pogromca-lwow-camilla-laeckberg-1PRZEMEK:

Jednym z moich tegorocznych celów było ukończenie wszystkich książek autorstwa Camilli Läckberg i cieszę się, że zadanie to wykonałem już w lutym ;) a biorąc pod uwagę, że premierę za kilka miesięcy mieć będzie „Czarownica”, mogę wówczas ukończyć to zadanie po raz drugi ;) Co zatem przyniósł dla mnie ostatni (do tej pory), dziewiąty tom o Fjällbace?

Przede wszystkim znów nie o rozczarowania… Tym razem Erica prowadzi na własną rękę research do swojej kolejnej książki. Zamierza opisać historię Laili Kowalskiej, która odsiaduje obecnie wyrok za zabicie swojego męża. W tym samym czasie Patrik wraz z kolegami z komisariatu w Tanumshede ślęczy nad nietypową sprawą – jakiś czas temu zaginęła dziewczynka. Teraz odnalazła się niespodziewanie, jednak… bez oczu i języka. Na domiar złego, nie udało się jej odratować i zmarła wkrótce po odnalezieniu. Kto ją więził? Dlaczego została okaleczona, i to w taki sposób? Pytania nasuwają się samoistnie, niestety – brak na nie odpowiedzi. Co więcej – to nie jedyne dziecko, które w ostatnim czasie zaginęło w okolicznych gminach…

Jak łatwo się domyślić, zarówno dziennikarskie śledztwo, jak i policyjne dochodzenie prędzej czy później muszą mieć jakiś wspólny punkt, by okazało się, że to tak naprawdę jedna tragedia o różnych wątkach. I nie, nie czepiam się, to stary, sprawdzony i przede wszystkim dobry schemat, który mi absolutnie nie przeszkadza – tyle tylko, że w tym przypadku ani jedna, ani druga kwestia nie zdołała mnie jakoś (nomen omen) porwać, a wykreowane przez Camillę Läckberg spoiwo jakoś do mnie nie przemawia.

Powiem więcej, mam wrażenie, ze powieść ta została napisana nieco na siłę… a to zaś sprawia, że zapala mi się natychmiast lampka ostrzegawcza w związku z nadchodzącą premierą „Czarownicy”. Mam ogromną nadzieję, że autorce uda się przekonać takich czytelników jak ja do dalszego odkrywania Fjällbacki. Przekonała nas do Bertila, odkryła przed nami zupełnie inne oblicze Gösty, może „Czarownica” zatem mnie oczaruje na nowo? Bo niestety, ale fabuła „Pogromcy lwów” interesowała mnie tak bardzo, że… niewiele jestem w stanie o niej powiedzieć. A to o powieści najlepiej nie świadczy…

Autor książki: Camilla Läckberg
Tytuł książki: Pogromca lwów
Tytuł oryginalny: Lejontämjaren
Język oryginalny: szwedzki
Tłumacz: Inga Sawicka
Liczba stron: 496
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2014/em>
Rok pierwszego polskiego wydania: 2015

Related posts:

"Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk" - Ronald Reng
"Wszystko czego wam nie powiedziałam" - Celeste Ng
"Drzewo" - Katarzyna Bajerowicz

One Comment

  • Miłka Kołakowska 4 marca 2017 at 09:23

    Po przeczytaniu Twojej recenzji wróciłam na chwilę do swojej, aby przypomnieć sobie własne refleksje. Przyznaję, że szczegóły fabuły już mi się zatarły, ale kilka elementów również mi zgrzytało. Zakończenie nie przyniosło odpowiedzi na wszystkie pytania i zdecydowanie zabrakło efektu „wow”. Miejmy nadzieję, że kontynuacja nas nie zawiedzie. Pozdrawiam! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>