Konkurs z „Grą pozorów” – wyniki

17 lutego 2016

Konkurs, Stempel

Kiedy tydzień temu zaproponowałem Wam możliwość zdobycia dwóch egzemplarzy „Gry pozorów” w prostym konkursie, długo głowiłem się nad tym, na czym właściwie powinien on polegać. Ostatecznie zdecydowałem o tym, że chcę poznać Wasze odpowiedzi na zaledwie jedno pytanie – mimo to czułem, że potrafię przewidzieć, w jakim klimacie utrzymane będą odpowiedzi.

Pytanie konkursowe brzmiało następująco: Gdzie w obecnym świecie dostrzegasz największą grę pozorów? Uzasadnij odpowiedź w co najmniej pięciu zdaniach. Obawiałem się, że wszyscy wskażą albo politykę, albo dziennikarstwo (jak we wczorajszym „Temacie na pierwszą stronę” Umberto Eco). Tymczasem baaardzo mile mnie zaskoczyliście ;)

Spośród nadesłanych odpowiedzi wybrałem dwie następujące (zachowano oryginalną pisownię):

Gdzie dostrzegam największą grę pozorów? Może to być jedna z najsmutniejszych odpowiedzi, ale w domu. Gdy przechodzimy przez próg mieszkania i wychodzimy do pracy czy szkoły, zakładamy maskę i udajemy ludzi szczęśliwych. Po 8 godzinach przechodzimy przez ten sam próg i wracamy do szarej codzienności, już mniej szczęśliwi. Bawimy się w grę, że wszystko jest w porządku, mamy udane życie, udane małżeństwa, pracę marzeń – a w głębi serca chcemy czegoś innego.

Nie chciałabym grać w tę grę pozorów we własnym domu, który stworzę. Nigdy.

Agnieszka Rosół

Moja odpowiedź być może nie będzie typowa, ale po głębszym zastanowieniu wydaje mi się być najlepszym przykładem gry pozorów w naszej codzienności. Chodzi mi konkretnie o ogół naszych zachowań związanych ze zdobyciem pracy, ze szczególnym naciskiem na rozmowy rekrutacyjne ( zwłaszcza te na wysokie stanowiska w korporacjach ). Przecież taka typowa rozmowa rekrutacyjna nie jest niczym innym, od początku do samego końca, jak bezwzględną grą pozorów między obiema stronami! Osoba starająca się o pracę musi stworzyć pozory kogoś o odporności cyborga, a zaczyna się to już na poziomie dobrania odpowiedniego stroju i przećwiczenia odpowiedniej gestykulacji. 99% osób starających się o pracę tak naprawdę denerwuje się i odczuwa ogromny dyskomfort, ale już od momentu wejścia do pomieszczenia i powitania z rekrutującymi muszą odgrywać rolę osób perfekcyjnie opanowanych, którym nawet nie drgnie powieka! W przypadku młodych kobiet jest jeszcze trudniej, bo muszą stworzyć pozory osoby, której nigdy nawet przez myśl nie przemknęło założenie rodziny i posiadanie dziecka. Poza tym trzeba przekonać przyszłego pracodawcę, że naszym życiowym priorytetem jest najwyższa wydajność dla dobra firmy i nie wpłynie na nią nawet śmierć w rodzinie, o takich drobiazgach jak świńska grypa nie wspominając. Jednocześnie druga strona również toczy swoją grę pozorów stwarzając wrażenie, że firma, w której o stanowisko się staramy to najlepsze co nam się może w życiu wydarzyć, istny raj na ziemi stwarzający nam bajeczne perspektywy rozwoju. W tym samym czasie grupa fachowców ocenia każdy element naszego stroju i każde niekontrolowane drgnienie powieki szukając ułomności, które dyskwalifikowałyby nas nie pozwalając objąć stanowiska, o które się staramy. Przecież to jak bezwzględny pojedynek, z którego zwycięsko wyjdzie ten, kto okaże się lepszy w stwarzaniu pozorów. I naprawdę myślę, że nie demonizuję;-).

Kinga Kosiek

Autorki obu wypowiedzi otrzymują po egzemplarzu „Gry pozorów” Joanny Opiat-Bojarskiej, ufundowanym przez wydawnictwo Czwarta Strona, wraz z autografem autorki tego kryminału oraz zestawem kart promujących grę, przedstawiających bohaterów powieści. GRATULUJĘ!

Wszystkim pozostałym uczestnikom serdecznie dziękuję za udział i zapraszam do dalszego obserwowania 3telnika, kolejne konkursy już niebawem ;)

Related posts:

(Nie do końca) 100 książek, które chcę przeczytać
Przyjaciel, mentor czy bohater? - KONKURS
Konkurs z "Grą pozorów"