„Kilka zbiegów okoliczności” – wywiad z Michałem Larkiem

11 lutego 2017

Larek.black.od góPRZEMEK:

Po lekturze opisywanych w tym i ubiegłym tygodniu książek „Mężczyzna w białych butach” oraz „Martwe ciała„, naszło mnie kilka pytań związanych m.in. z pisaniem tego typu literatury faktu. Odpowiedzi na nie postanowiłem zdobyć u źródła – podpytując Michała Larka, współautora obu książek. Zapraszam do lektury naszej rozmowy!

1. Skąd pomysł na pisanie literatury faktu na temat poznańskich seryjnych morderców?

To była kilka zbiegów okoliczności.
Po pierwsze, od jakiegoś nosiłem się z zamiarem stworzenia opowieści; zmęczyła mnie już odtwórcza robota literaturoznawcy. Po drugie, przy kawie z mecenasem Ciszakiem zgadałem się o kryminałach – wtedy pojawiła się myśl o napisaniu poznańskiego pitawala. Po trzecie, mecenas przyjaźni się z Jerzym Jakubowskim, emerytowanym policjantem, który w 2008 roku wydał wspomnieniową książkę. Po czwarte, Jakubowski miał to szczęście, że w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych minionego wieku prowadził najciekawsze sprawy w regionie – w tym Edmunda Kolanowskiego i Tadeusza Kwaśniaka. Kiedy zaczął z zapałem opowiadać o tym pierwszym delikwencie – nekrofilu i zabójcy – stało się jasne, że mamy mnóstwo ciekawego materiału. Ostatecznie stanęło na tym, że to nie będzie pitawal, a reportaż skupiony na jednej sprawie.
A później, kiedy kończyliśmy pracę nad „Martwymi ciałami”, a zaczęliśmy nad „Mężczyzną w białych butach”, uświadomiłem sobie, że seryjny czy wielokrotny zabójca, to sugestywna, frapująca metafora człowieka opanowanego przez wewnętrzne demony. Metafora nie diabła, nie zła wcielonego, a człowieka nieszczęśliwego, zranionego, „popsutego” z takich czy innych powodów.

2. Który etap pisania takiej książki jest najtrudniejszy? Dlaczego?

Najtrudniejszy? Pewnie ustalenie koncepcji, jak poprowadzić narrację, żeby książka wciągała, frapowała i pobudzała do myślenia. To najbardziej kreatywny moment i przez to strasznie wyczerpujący, a nawet frustrujący.

martwe-ciala3. „Martwe ciała” i „Mężczyzna w białych butach” powstały we współpracy z Waldemarem Ciszakiem, „Punkty zapalne” – z Jerzym Borowczykiem. Jak to jest pisać książkę w duecie?

Przede wszystkim bardzo pouczająco.
„Punkty zapalne” to był zbiór wywiadów-reportaży. Dzięki Jurkowi padły pytania, które nie przyszłyby mi do głowy, pojawiły się odświeżające punkty widzenia. Bardzo cenne były też wspólne podróże do naszych rozmówczyń i rozmówców – wiele godzin przegadaliśmy na temat literatury, reportaży, świata, no i kobiet [śmiech].
Martwe ciała” i „Mężczyzna w białych butach” – mecenas Ciszak wprowadził mnie w świat policyjno-prawniczy, czuwał jako ekspert, zadawał ważne pytania, ja natomiast zamieniłem fakty w opowieść.
Krótko mówiąc, praca w duecie była dla mnie świetną rozgrzewką.

4. Jak brzmiałaby najważniejsza rada, której udzieliłbyś komuś przymierzającemu się do pisania literatury faktu?

Trenować, trenować i jeszcze raz trenować.
Reportaż to prawdziwa historia opowiedziana w sposób emocjonujący i zapadający na długo w pamięć. Tego trzeba się uczyć, pisząc kolejne teksty, najlepiej pod opieką dobrego praktyka. Na przykład na warsztatach organizowanych przez „Maszynę do pisania”.

5. W ubiegłym roku poinformowałeś swoich czytelników o tym, że w wydawnictwie Czwarta Strona opublikujesz kilka kryminałów, będących – dla odmiany – fikcją. Czy możesz zdradzić coś więcej na ten temat?

Tak, to będzie seria kryminalna pod tytułem „Dekada”. Kilkutomowa powieść o latach dziewięćdziesiątych przedstawionych z punktu widzenia policjantów. Pomysł jest taki: soczystą fikcję mocno oprzeć na prawdziwych historiach, które znam z relacji oficerów i lektury dokumentów. Pierwszy tom opowiada o śledztwie w sprawie zabójstw kobiet. To podróż w głąb naszej mrocznej seksualności. Tytuł? Roboczy: „Kobiety, które się wściekły”.

6. Dużą różnicę odczuwasz obecnie podczas pracy z tekstem w porównaniu z poprzednimi książkami, jeśli chodzi o sam warsztat?

Chyba nie. Bo ta powieść jest mocno podszyta faktami. Plusy: więcej swobody, minusy: trzeba dużo pracy włożyć w wymyślenie szczegółów, które odpowiednio wzbogacą fabułę.

larek7. W kontekście kryminałów – jakie trzy tytuły poleciłbyś czytelnikom 3telnika? Dlaczego właśnie te?

Tylko trzy? Tylko. No dobrze.
Pomyślmy.
Najpierw klasyka. „Znak czterech” Arthura Conana Doyle’a. Rzeczy zaczyna się od rozdziału zatytułowanego „Sztuka dedukcji”, ale pierwsze jego akapity przedstawiają scenę, w której Sherlock Holmes wstrzykuje sobie kokainę, siedmioprocentowy roztwór. Drugi tytuł: „Zabójstwo Rogera Ackroyda” Agathy Christie. Powieść kończy się twistem, który jest zarazem złamaniem ważnej reguły pisarstwa kryminalnego. Trzecia pozycja: to dowolna powieść Henninga Mankella z Wallanderem, na przykład „Morderca bez twarzy”. Mankell to mój mistrz. Wielki realista, wrażliwy na kwestie społeczne, którego bohater, zwyczajny prowincjonalny gliniarz, ma intrygująco autorefleksyjną naturę.
Mówiłeś trzy? Ale będą cztery. [śmiech]
Trzeba koniecznie przeczytać „Obietnicę” Dürrenmatta – przewrotną, piekielnie inteligentną zabawę z konwencją.

8. I na koniec – czy zamierzacie z Waldemarem Ciszakiem kontynuować (nomen omen) „serię” o seryjnych mordercach w Poznaniu? Wszak do opisania jest jeszcze choćby sprawa Krzysztofa G. zwanego „Skorpionem”, czy też Józefa Pluty i jego topora…

Nie. Planujemy jeszcze jedną wspólną rzecz: opowieść o słynnej kradzieży relikwii św. Wojciecha z katedry gnieźnieńskiej. Czas akcji: 1986 rok. Głośna, emocjonująca sprawa – powstaje film na ten temat, czytałem kilka wersji scenariusza. Śledztwo prowadził Jerzy Jakubowski, który występuje w naszych poprzednich kryminałach. Natomiast do wielkopolskich zabójców będą nawiązywał w swoich powieściach. Kanwą „Kobiet…” jest historia Grzegorza Tyklewicza, który urodził się w Zakrzewku, kręcił się po Poznaniu, a zabijał w jego okolicach; moich rodzinnych zresztą okolicach. Do Józefa Pluty na pewno nawiążę. O „Skorpionie” nie słyszałem. Powiedz słówko o nim.

Related posts:

Jakie kryminały czytają polscy pisarze i pisarki?
#pobandzie, czyli o czym warto wiedzieć, chcąc napisać bestseller - trzy pytania do Jakuba Winiarski...
"Od razu wiedziałem, że to musi być kryminał" - wywiad z Geirem Tangenem

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>