„Śniadanie u Tiffany’ego” – Truman Capote

Zauważyłem niedawno taką prawidłowość, że o ile ja głównie rzucam się na nowości wydawnicze, o tyle Żona częściej sięga po tzw. „klasykę” i jest sporo do przodu, jeśli chodzi o znajomość tych dzieł, jako że je przeczytała. To za jej namową (i jako drugi w kolejce, oczywiście) przeczytałem m.in. „Sekretne życie pszczół„. W tym przypadku …