„Zima koloru turkusu” – Carina Bartsch

1 grudnia 2015

zima_koloru_turkusu01BASIA:

Skończyłam przypadkową przygodę z książką „Lato koloru wiśni” i obudziłam męża, stwierdzając, że to MUSI mieć drugą część i koniecznie MUSI ją dla mnie zdobyć. Pozytywnym zrządzeniem losu okazało się, że owszem – kontynuacja ma na dniach premierę. Czekałam więc tydzień, wzdychając, że muszę się dowiedzieć, co z Emely… Kto nie czytał pierwszego tomu, w tym miejscu powinien przerwać, bo recenzja ta będzie spojlerować poprzednią część.

Ten tom znowu czytałam do wpół do trzeciej, jednak zostało jeszcze 80 stron, więc moje prawie załzawione, klejące się powieki powiedziały „Dosyć!”. Skończyłam rano, cała czerwona na twarzy ;) Być może niektórych średnio to interesuje, ale mimo że minął dobry miesiąc, emocje i wspomnienia z tą książką dalej są tak żywe, a to baaardzo rzadko mi się zdarza – bo choć lubię czytać, to nie jestem taką fanatyczką jak prowadzący tę stronę, co mocno przejawia się w ilości recenzji na stronie. Chciałam więc tym nieco przydługawym wstępem przygotować Cię, Czytelniku: nie zaczynaj tej serii, jeśli chcesz spać w nocy, mieć spokojny umysł i suche oczy ;)

No i dopiero tutaj dowiadujemy się, kim jest Luca. Wiadomość ta ma mocno nieprzewidywalne konsekwencje. Odkrycie przytłacza wszystkich bohaterów, a już prawie dobrze poukładane relacji Emely i Elyasa burzą się jak domek z kart. Po niezrozumiałym milczeniu, kończącym pierwszy tom, druga część znowu… ale tego dowiecie się już z kart książki ;)

W tle mamy także problemy zwariowanej Alex, znów także spotykamy się z ich przyjaciółmi, dzięki którym akcja porusza się trochę do przodu. Kochający rodzice i tym razem dzielą się swoimi mądrościami, jednak nie tylko pokazując, że mają zawsze racje, ale delikatnie dzieląc się swoim doświadczeniem tylko na tyle, na ile widzą, że dzieci są w stanie przyjąć. Mamy też przemyślenia natury filozoficzno-przyszłościowej, jednak bliższe codzienności. Co będzie dalej z Emely i Elyasem? No i kim jest ten Luca? Czy Alex znalazła miłość swojego życia? Jak wiele może znieść przyjaźń? Tradycyjnie zadaję pytania, na które odpowiedzi znajdziecie w książce.

Tak, jak w przyrodzie po lecie następuje jesień, a potem zima, tak lepiej najpierw przeczytać „Lato koloru wiśni„, a dopiero potem „Zimę…”. Odwrotnie oczywiście się da, ale niewiele będziemy rozumieć, ponadto czytając „jedynkę” po „dwójce” będziemy się po prostu nudzić. Z tej części dowiadujemy się mnóstwa rzeczy z przeszłości (właściwie prawie dzieciństwa) tych dwojga, które w pierwszej części zostały tylko napomknięte. Dostajemy spojrzenie z obu perspektyw. Męski i żeński punkt widzenia na pewne sprawy budzi sporo empatii dla uczuć innych ludzi.

Wiem, że to, co piszę, jest bardzo niejasne i zagmatwane, i znowu zalatuje słabej jakości telenowelą. I choć najchętniej napisałabym tu duuużo więcej, to niektóre rzeczy lepiej odkryć samemu – czego serdecznie Tobie życzę, Czytelniku 3telnika ;)

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.

Autor książki: Carina Bartsch
Tytuł książki: Zima koloru turkusu
Tytuł oryginalny: Türkisgrüner Winter
Język oryginalny: niemiecki
Tłumacz: Emilia Kledzik
Liczba stron: 456
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Społeczna, obyczajowa
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2012
Rok pierwszego polskiego wydania: 2015

Related posts:

"Strefa skażenia" - Richard Preston
"Cicha śmierć" - Ann Rule
"Naśladowcy" - Ingar Johnsrud

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>