„O wiele łatwiej jest kogoś przestraszyć czy wzruszyć niż rozbawić” – wywiad z Alkiem Rogozińskim

25 lutego 2017

alekPo bardzo przyjemnej dla mnie lekturze „Do trzech razy śmierć” i równie owocnym i pełnym śmiechów spotkaniu autorskim Alka Rogozińskiego w poznańskim Empiku, postanowiłem porozmawiać z autorem na temat jego najnowszej powieści, ale nie tylko. Zapraszam do lektury wywiadu:

1) Zadebiutowałeś w marcu 2015 roku, czyli dwa lata temu. Wiele zmieniło się w Twoim życiu przez te dwa lata? Jesteś tym samym Alkiem Rogozińskim, który wydał wówczas „Ukochanego z piekła rodem”?

Wydaje mi się, że mentalnie się nie zmieniłem. Gorzej z fizycznością… Przez te dwa lata trochę przytyłem (godziny spędzone wieczorem przy komputerze plus miłość do czekolady robią swoje) i mam parę siwych włosów więcej. A dodatkowo o wiele mniej wolnego czasu, ale to mi akurat nie przeszkadza. Nie znoszę nudy. Lubię jak coś się dzieje, zwłaszcza jeśli są to wydarzenia pozytywne, które dają człowiekowi energetycznego kopa do działania.

2) Przyznam Ci się, że uwielbiam komedie kryminalne – przynajmniej, jeśli mówimy o francuskim kinie. Wśród powieści jakoś nigdy nie trafiłem na tego typu książki, dopóki nie odkryłem Twojej twórczości. Skąd decyzja o wyborze tego właśnie gatunku i czy jest on niszowy, czy może tylko ja odnoszę takie złudne wrażenie?

Na pewno nie jest to gatunek, od którego uginałyby się półki w księgarniach. I nie do końca wiem, jaki jest tego powód. Być może to, że bardzo trudno jest napisać powieść, ktora łączyłaby w sobie elementy klasycznej książki kryminalnej i komedii. Zresztą w ogóle stworzenie czegoś zabawnego, co trafiłoby w gust sporej grupy czytelników. jest piekielnie ciężką sprawą. W końcu – ilu ludzi, tyle odmiennych rodzajów poczucia humoru. O wiele łatwiej jest kogoś przestraszyć czy wzruszyć niż rozbawić – zwłaszcza jeśli opowiada się przy tym historię kryminalną. Sztuka ta udaje się nielicznym. U nas przede mną mistrzostwo w takich właśnie opowieściach osiągnęła świętej pamięci Joanna Chmielewska, a z żyjących autorek – Olga Rudnicka, Iwona Mejza czy Iwona Banach.

3) W Twojej najnowszej powieści – „Do trzech razy śmierć” – zabierasz czytelników w świat pełen pisarek, które – mam wrażenie – chwilami wszystkie by się nawzajem chętnie pozabijały Aż tak źle się w branży dzieje? To raczej w muzyce powstają dissy i różne utwory będące prztykami w kierunku innych twórców – a mam wrażenie, że czytająca społeczność pamięta w tej kwestii jedynie sławne już spory na linii Słowacki-Mickiewicz ;)

Kiedy zaczynałem swoją przygodę z pisaniem, wydawało mi się, że literaci, krytycy i blogerzy książkowi to mistrzowie savoir-vivre’u. I to fakt, że zdecydowana większość poznanych przez mnie osób, to cudowni ludzie, z którymi można konie kraść. Ale zdarzają się też od czasu do czasu w tym środowisku – jak w każdym – osoby sfrustrowane, fałszywe, zawistne, mściwe, lubujące się w plotkach i intrygach. Takie “barwne” postaci są zawsze idealną pożywką dla książki – zwłaszcza kryminalnej. Czemu miałbym nie użyć w powieści ich cech charakteru? I tak litościwie oszczędziłem osoby, które były dla mnie natchnieniem, kreując zupełnie nowe charaktery. Postaci w książce są więc wymyślone, ale niektóre ich zachowania – wzięte prosto z życia.

do3razysmierc4) Pewną istotną rolę w powieści odgrywają trzy blogerki: Ruda, Dama Karo i Wiola – wszystkie trzy to jak najbardziej realne postaci książkowej blogosfery. Skąd pomysł na wprowadzenie ich na łamy powieści?\

Blogerzy to ludzie, którzy sporo wiedzą o środowisku pisarskim. Potrzebowałem ich, aby w pewnym momencie nakierować akcję książki na właściwy tor. Zacząłem tworzyć wymyślonych bohaterów, ale nagle pomyślałem, że znam kilka blogerek, które ucieszyłyby się, że występują w mojej książce. A ja lubię sprawiać ludziom przyjemność. Poprosiłem więc te trzy urocze dziewczyny o carte blanche na wykorzystanie ich w powieści i z miejsca dostałem zgodę. Dwie ochoczo zadeklarowały nawet, że mogą być morderczyniami i prawdę mówiąc trochę się ich teraz boję. Swoją drogą, lubię wprowadzać realne postaci do swojego wymyślonego świata. W nowej książce wystąpi na przykład mister Polski Rafał Maślak, bo potrzebowałem do akcji przystojniaka z luzem i poczuciem humoru. Też dał mi zgodę w ciemno na to, żebym go niecnie “wykorzystał”.

5) Podczas, gdy wcześniejsze Twoje powieści – o ile się dobrze zorientowałem – funkcjonowały jako osobne byty, tym razem już na „dzień dobry” wiadomo, że o Róży Krull na tropie powstanie cykl. Celujesz w trylogię, większą serię, czy zostawiasz wszystko wyobraźni/wenie/losowi/czytelnikom…?

Niczego nigdy z góry nie planuję. Święcie wierzę w powiedzenie, że gdy robimy plany, to Siły Wyższe, gdzieś tam wysoko ponad nami, mają niezły ubaw. Ale zacząłem już pisać kontynuację “Do trzech razy śmierć”. To tak gwoli wyjaśnienia.

6) W trakcie trwania spotkania autorskiego w Poznaniu uchyliłeś rąbka tajemnicy, że chętnie napisałbyś – dla odmiany, ale i z zainteresowania – powieść historyczną, osadzoną w realiach starożytnego Rzymu, chylącego się powoli ku upadkowi. Zdradzisz czytelnikom 3telnika nieco więcej na temat tego pomysłu?

Akcję chcę umieścić w III wieku naszej ery – w czasach zamieszania po śmierci cesarza Karakalli. Wtedy to w Syrii o władzę nad imperium upomniała się w imieniu swojego wnuka kobieta, która głosiła, że jest on synem zamordowanego imperatora. Wybuchnęła wojna, w wyniku której na tronie zasiadł 14-letni Heliogabal Zapisał się w historii jako jeden z najbardziej niezrównoważonych psychicznie cesarzy. Wraz z nim do Rzymu przyjechał jego cioteczny młodszy brat, Aleksander. Ten z kolei wspominany jest przez historyków jako intelektualista i jeden z ostatnich cesarzy, którzy mieli szanse scalić z wolna walące się w gruzy wielkie państwo. To, co w tej historii wydaje mi się najbardziej fascynujące, to studium psychiki dwóch nastolatków, wychowanych w tych samych warunkach i przez te same osoby, a tak diametralnie się od siebie różniących. Wyuzdany, perwersyjny okrutnik kontra spokojny, stroniący od uciech cielesnych filozof. Kiedy dodamy do tego dworskie intrygi i spiski, krwawe wojny, szalone orgie – wyjdzie nam prawie “Gra o Tron”. Tyle że oparta na faktach.

7) Dziękuję za poświęcony mi czas, z niecierpliwością czekam na kolejne przygody i tropy Róży Krull, a tymczasem zabieram się za nadrabianie Twoich poprzednich powieści.

A ja dziękuję za zaproszenie do rozmowy i serdecznie pozdrawiam wszystkich czytelników!

Related posts:

Kowboj z czytnikiem zamiast lasso
Pisarka, która skradła widok z nieba - wywiad z Clarą Sánchez
"Gdy byłem dzieckiem, zakochałem się bez pamięci..." - wywiad z Andrzejem Kowalskim

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>