„Wyrzuć chemię z domu” – Ewa Kozioł

26 lipca 2016

wyrzucchemiezdomuBASIA:

W gazetach, telewizji, na plakatach i gdzie się tylko da – uśmiechają się do nas coraz bardziej sztucznie przerobione panie, reklamując coraz to cudowniejsze kosmetyki, orzące naszą cerę chemią kalibru broni biologicznej.

Lekarze przepisują coraz częściej, coraz bardziej wymyślne, super skuteczne leki (kilka godzin i po katarze), wyjaławiające nasz organizm tak ze złych, jak i z potrzebnych bakterii.

Półki w sklepach uginają się pod ciężarem ton proszków i płynów we wszystkich kolorach tęczy i wszystkich zapachach świata, o super skuteczności, a będące przede wszystkim super niebezpieczne.

Czy naprawdę tego wszystkiego potrzebujemy? Czy znając mniej-więcej cel i mechanizmy reklamy dajemy się oszukiwać każdego dnia?
Ewa Kozioł w swojej najnowszej książce „Wyrzuć chemię z domu” krok po kroku pokazuje nam, jak zadbać o dom, siebie i rodzinę, dodatkowo nie wydając kroci każdego miesiąca, aby zadbać o higienę i nie ładując w siebie mnóstwa niepotrzebnej chemii każdego dnia.

Książka podzielona jest na osiem części.
Pierwsza z nich: „Życie w harmonii z naturą”, opowiada jak znaleźć na wszystko czas.
Drugi dział to „Naturalnie czysty dom”, w którym najpierw dowiadujemy się, co znajduje się w kupnej chemii gospodarczej, a następnie, czym można ją całkiem bezpiecznie zastąpić i jak może się na to ucieszyć nasz portfel. Pod koniec znajdziemy proste przepisy do wykonania samemu, na przykład na ekologiczny, a przy tym tani płyn do mycia naczyń, proszek do prania i kilka innych, które pomogą nam się prosto, szybko i zdrowo pozbyć brudu lub odświeżyć dom.
Następny dział jest dla leniwców, które budzą się w większości z nas, kiedy chodzi o sprzątanie – bo zatytułowany jest „Lubię porządek, nie cierpię sprzątać” i znajdziemy w nim triki ułatwiające sprzątanie.
Kolejny dział zainteresuje szczególnie kobiety o wrażliwej skórze, które ciągle szukają remedium na skórę wiecznie buntującą się na atak chemii komercyjnej. Tutaj dowiadujemy się wiele o wpływie kosmetyków na nasze zdrowie oraz czego potrzebuje jaki rodzaj skóry. Na końcu dostajemy mnóstwo przepisów do przygotowania we własnej kuchni, bez żadnych specjalistycznych narzędzi.
Piąta część dotyczy dziecka i tego, jak wyeliminować według autorki większość niepotrzebnych akcesoriów rujnujących budżet świeżo upieczonych rodziców, a także jak przyrządzić delikatne kosmetyki do pielęgnacji niemowląt.
Następny dział poświęcony jest ziołom, które powinny znaleźć się w naszej domowej apteczce, aby szybko i naturalnie poradzić sobie z częstymi dolegliwościami, nie wymagającymi interwencji lekarza.
Siódma i przedostania część przeznaczona jest dla ogrodników i działkowców – opisuje bowiem, jak najlepiej stworzyć dobrze prosperujący warzywnik.
Ostatni dział opowiada o życiu blisko szczęścia, które odkryła autorka.
W końcowych dodatkach dowiemy się za to m.in. jak chronić się przed chemią w odzieży, poznamy plan generalnego sprzątania, znajdziemy też więcej ciekawych informacji o ekologii i życiu bez chemii oraz o tym, czego tak naprawdę potrzebuje nasze dziecko.

Jak każda rewolucja w myśleniu, kuchni czy łazience, także ta ma pewne wady. Nie jest to jakiś super problem, ale ja takowe utrudnienie zauważam – większość składników, z których autorka przygotowuje swoje mikstury, które do wykonania są proste, wymagają produktów takich jak naturalne olejki eteryczne, boraks, zioła (takie jak korzeń prawoślazu), masło shea czy wosk pszczeli, których nie kupimy w większości marketów. Dla normalnych zjadaczy chleba, mieszkających w bloku (nawet w dużym mieście), aby zdobyć składniki na te ciekawe kremy, proszki, maseczki, trzeba się trochę nachodzić albo zamówić w internecie i poczekać na dostawę.

utorka twierdzi też że są znacznie tańsze i trudno się z tym nie zgodzić, skoro z kostki szarego mydła można wyprodukować kilka litrów mydła w płynie, a po dodaniu kilkunastu kropelek eterycznego olejku – płynu do naczyń. Soda oczyszczona i ocet również nie należą do najdroższych, ale jeśli ktoś wcześniej nie używał oleju z pestek winogron, oleju kokosowego coraz bardziej dostępnego, ale nie należącego do najtańszych, musi się w te rzeczy najpierw zaopatrzyć (brakuje mi także informacji, gdzie znaleźć te rzeczy – typu adresy konkretnych stron internetowych). Tak więc np. taki olejek o koszcie średnio 10 zł starcza na długo, bo odmierza się go w kroplach, ale też trzeba go najpierw kupić, a do różnych przepisów potrzebne są różne zapachy. Nie jest to już wtedy koszt 10 zł, a 50 zł. Chodzi mi o to, że na początku trzeba dosyć sporo zainwestować, aby potem długo cieszyć się z możliwości korzystania z dóbr natury. Można oczywiście zmiany przechodzić powoli, w każdym miesiącu kupić sobie jedną, dwie rzeczy i powoli, spokojnie eksperymentować, ale nie każdy podejdzie tak do tematu. Przerażenie, jakie może wywołać przeczytanie w pierwszej części książki informacji o tym, jak niszczą nas pewne substancje znajdujące się w komercyjnych środkach chemicznych i kosmetykach, a potem odnalezienie ich we własnym szamponie, może wywołać natychmiastową eliminacje wszystkiego z łazienkowych szafek. Wtedy zmiana na lepsze i tańsze jednostkowo środki początkowo obciąży troszkę nasz budżet, choć koszt z czasem się zwróci.

Polecam tę książkę każdemu: nastolatkom borykającym się z trądzikiem młodzieńczym, matkom dzieci uczulonych wydawałoby się na wszystko, mężczyznom, którzy często z przerażeniem patrzą na dział chemii, nie mając pojęcia co wybrać, ludziom chcącym żyć ekologicznie, osobom często chorującym, działkowcom, oszczędnym, kobietom i ludziom wszystkich stanów, zawodów, w każdym wieku. Nawet jeśli nie zgodzimy się ze wszystkimi teoriami autorki (tak, jak ja), to warto chociaż poszerzyć swoją świadomość i spróbować zdrowiej żyć.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Znak.

Autor książki: Ewa Kozioł
Tytuł książki: Wyrzuć chemię z domu: Czy wiesz, co naprawdę jest w kremie, mydle i syropach?
Język oryginalny: polski
Liczba stron: 288
Kategoria: Hobby
Gatunek: Dom i ogród
Forma: Poradnik
Rok pierwszego wydania: 2016

Related posts:

"Zapasy z życiem" - Eric-Emmanuel Schmitt
"Kroniki Atopii" - Matthew Mather
"Przewieszenie" - Remigiusz Mróz

One Comment

  • Kasia | Ograniczam Się 22 listopada 2016 at 10:55

    Jestem właśnie po lekturze książki Ewy Kozioł i na mnie zrobiła ona ogromne wrażenie. Uważam, że tego typu wiedza powinna być bardziej powszechna, choćby po to, by wiedzieć, dlaczego ocet może z powodzeniem zastąpić komercyjne środki czyszczące. Sama eksperymentuję z domowymi recepturami i wiem, że na początku to sporo kosztuje. Ale dzięki doświadczeniom innych osób można przefiltrować informacje i skupić się na tych rzeczach, które nam się naprawdę przydadzą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>