Wyniki konkursu: „Przyjaciel, mentor czy bohater?”

15 lipca 2015

Konkurs

Pamiętacie nasz zeszłotygodniowy konkurs, związany z książką „Przyjaciel, mentor, bohater: Praktyczny poradnik każdego taty” Josha McDowella? Prosiliśmy Was o to, byście wczuli się w rolę ojca lub dziecka, spędzających razem tydzień wakacji. Wiemy już, jak wyglądają najoryginalniejsze wakacje, jakie można by sobie wymarzyć w takiej sytuacji :)

Prezentuję zatem zwycięską odpowiedź, której autorką jest Karolina Krakowiak. Gratuluję! :)

Mam na imie Karolina. Dziś są moje 10 urodziny. Tata z tej okazji zabierze mnie na wakacje. Tylko ja i on. Czyż to nie jest wspaniałe? Dzienniczku zabiore Cię ze sobą i będę każdy dzień dokładnie opisywać.

Dzień 1,
Jechaliśmy wiele godzin samochodem. Tata jest najlepszym kierowcą na świecie! Nie denewował się nawet jak na niego trąbili i krzyczeli. Zawsze taki spokojny. Też kiedyś będę takim kierowcą! W trakcie jazdy zepsuło nam się radio. Tata wymyślił, że zrobimy sobie własne radio więc całą drogę śpiewaliśmy. Później bolały nas gardła :) Jednak było fantastycznie. Gdy dojechaliśmy już na miejsce to okazało się, że tata wybrał pole namiotowe w lesie. Wymyślił sobie, że zbliżymy się do natury. Widziałam namiot i zastanawiałam się jak to złożyć. Tata jednak zrobił to w kilka minut, a później jeszcze rozpalił ognisko byśmy na kolacje upiekli kiełbasy. On na prawdę wszystko potrafi!

Dzień 2.
Wstaliśmy wcześnie rano i postanowiliśmy przejść się po lesie. Tata opowiadał mi o wszystkich drzewach i krzewach. Pytał czy dalej chce zostać leśniczym. Jak on tak opowiadał, to pomyślałam, że ja nigdy nie będę tyle wiedzieć co on. Jednak postanowiłam, że naucze się. Mam takiego mądrego tate. On mnie wszystkiego nauczy! Później postanowiliśmy pójść na ryby by złapać coś na obiad. Udało nam się. Nad ogniskiem upiekliśmy rybe i zajadaliśmy. Powiem Ci szczerze, że jeszcze nigdy ryba tak mi nie smakowała. Jestem już bardzo zmęczona. Tata przed snem czytał mi bajkę i sam zasnął. Ja też ide spać. Dobranoc!

Dzień 3.
Źle się dziś poczułam i tata się mną opiekował. Przynosił mi co chwile nową herbate. Na szczęście już mi przeszło. Po obiedzie poszliśmy nad wodę pokompać się. Tam taki jeden chłopak strasznie się ze mnie śmiał, że jestem gruba. Było mi bardzo przykro. Chciało mi się płakać. Tata później jak byliśmy w domu wytłumaczył mi, że niektórzy ludzie nie lubią siebie więc wylewają to na innych. Powiedział też, że każdy jest piękny niezależnie od tego czy gruby, czy chudy. Wyjaśnił mi, że nigdy nie wolno mi nikogo wyzywać ani z nikogo się śmiać, bo zranie tego kogoś. Rozumiem to. Ciesze się, że tata mi to wszystko tak wyjaśnił. Już się nie przejmuje.

Dzień 4.
Dziś cały dzień pływaliśmy. Gdy któregoś razu wyszłam z wody i leżałam to zobaczyłam, że idzie w moim kierunku wąż. Wystraszyłam się strasznie. Tata jednak jest odważny. On się go nie bał. Pogonił go. Powiedział mi też, że węże bardziej boją się ludzi niż ludzie ich. Powiedział, że jeżeli ja nie zaatakuje węża i będę cichutko to wąż mnie nie zaatakuje. Powiedziałam tacie, że już się nie boję. Jednak tak na prawdę się boję. Chciałabym być tak odważna jak on. Lubie jak tata czyta mi do snu :)

Dzień 5.
Cały dzień pada :( Siedzimy w namiocie. Byliśmy też troche w lesie poszukać grzybów ale nie było. Z tatą wymyślaliśmy różne gry. Mieliśmy kartki i długopis więc wymyśliliśmy sami kilka gier planszowych. Fajnie, że ten deszcz spadł bo mogłam pokazać tacie, że mam super wyobraźnie do gier. Tata powiedział, że jak dorosne to może będę wymyślać sama gry. Chciałabym by tata był ze mnie dumy. Będę kimś wielkim gdy dorosne!

Dzień 6.
Jutro już wracamy :( Czas tak szybko upływa. Dziś znów łapaliśmy ryby na obiad. Gdy byliśmy na rybach to pokłóciłam się strasznie z jednym chłopcem i chciałam go bić. Tata wziął mnie na ręce mimo, że wierzgałam nogami i zaniósł mnie do namiotu. Trzymał mnie aż się uspokoiłam. Wkurzył mnie ten chłopak. Bo on krzyczał na psa i pokazywał mu i zabierał wode. Tak nie wolno robić. Wiec chciałam go uderzyć. Tata powiedział mi, że nie wolno nikogo bić. Powiedział, że trzeba wszystko tłumaczyć słowami. Nie można działać też pod wpływem impulsów. Gdy się już położyliśmy to tata zaczął mi opowiadać różne historie ze swojego dzieciństwa. Niektóre były śmieszne, a inne smutne. Lubie słuchać taty opowieści. On też kiedyś ze swoim tatą na kilka dni wyjeżdzał na wakacje. Fajnie, że tata wyjeżdza ze mną.

Dzień 7.
Rano jak wstaliśmy to dowiedzieliśmy się, że w pobliskim mieście jest cyrk. Pojechaliśmy do niego, a dopiero później do domu. Na trasie zjedliśmy obiad. Tata zamówił nam największą golonke jaka była i zjedliśmy ją razem. Jak wracaliśmy to śpiewaliśmy bo radio dalej nie działa. Smutno mi, że jesteśmy już w domu. Jednak na pewno będę opowiadać o tym wyjeździe wszystkim. Mam najlepszego, najmądrzejszego, najodważniejszego i najbardziej kochanego tate na świecie!

PS. Wprawdzie ryb łowić nie lubię, ale pomysł z tygodniowym wypadem pod namiot z dzieckiem chyba sam kiedyś wykorzystam :P

Related posts:

"Człowiek, który musiał umrzeć" - Mariusz Zielke
3telnicze podsumowanie 2015 roku :)
Konkurs z "Grą pozorów"

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>