Ulubionych pisarzy poznaje się… przypadkiem. Albo dzięki żonie

26 sierpnia 2013

Myśl, która jest tytułem tego wpisu, pojawiła się w mojej głowie w czwartek wieczorem. Jakoś tak mimowolnie zacząłem się zastanawiać, jaka była pierwsza książka pisarza, którego uważam za jednego z lepszych oraz co sprawiło, że po nią sięgnąłem. Ale po kolei:

Do moich ulubionych pisarzy należą (kolejność przypadkowa): John Grisham, Jeffrey Archer, Stephen King i – od niedawna – Jo Nesbø. Jeśli chodzi o Kinga, to niestety nie potrafię sobie przypomnieć mojego pierwszego spotkania z tym panem (a raczej jego dziełami), ale najprawdopodobniej było to w klasie maturalnej, gdy czytałem „Sklepik z marzeniami”, by wykorzystać go w prezentacji ustnej na maturze z języka polskiego. Jeśli sobie przypomnę, że jednak było inaczej – poprawię. Tymczasem skupmy się na pozostałych dżentelmenach.

Scan0001

Jeffrey Archer

Zacznę od niego, bo raz, że alfabetycznie, dwa – że to od niego wszystko się zaczęło. Gdy pewnego razu nudziło mi się, a skończyła mi się książka, żona (wówczas: dziewczyna) podsunęła mi pod nos książkę „Dziennik więzienny. Tom I” Jeffreya Archera. Pożyczyła ją z biblioteki i leżała u niej na półce. Nie mając właściwie żadnej alternatywy (tudzież nie szukając jej nawet), zacząłem czytać. Dwa-trzy dni później doprowadziłem do wizyty w bibliotece po drugi i trzeci tom. „Dziennik…” czytałem z zapartym tchem, nabierając szacunku do Archera nie tylko jako pisarza, ale też jako człowieka, o którym te książki opowiadały. Później poszło z górki i przy niemal każdej wizycie w bibliotece najpierw odwiedzam półkę z Archerem, by sprawdzić, czy jest coś, czego jeszcze nie czytałem…

 

 

 

John Grisham

Znów przypadek, i znów moja żona (znów jeszcze jako dziewczyna). Jadąc do niej pociągiem wziąłem sobie na drogę książkę z biblioteki szkolnej (ach, liceum…) – „Niewinny” Johna Grishama. Co mną kierowało, by pożyczyć akurat tę pozycję? Nie pamiętam, ale miała ciekawą okładkę, zachęcające teksty na odwrocie i wydawałą się być interesująca. Nie wydawała się – była. Sześciogodzinna podróż pociągiem minęła jak z bicza strzelił, a przyjaźń z panem Grishamem i jego thrillerami prawniczymi trwa do dziś.

Scan0002

Jo Nesbø

Tu akurat sytuacja wygląda nieco odmienie, choć te same dwa czynniki odgrywają główną rolę. Wybrałem się z żoną na noc filmową w Multikinie. Jednym z filmów byli „Łowcy głów”, czyli adaptacja powieści Jo Nesbø. Żonie się średnio podobało, ale mnie scenariusz zaintrygował. Później – także przypadkiem – otrzymałem audiobooka „Człowiek-nietoperz”. Harry Hole natychmiast stał się jednym z tych bohaterów, z którymi mógłbym iść przez życie, także bez wahania zdecydowałem się na kolejnego audiobooka – „Karaluchy”, które recenzowałem już na stronie. Obecnie poszukuję kolejnych części przygód Hole’a, także Nesbø powoli rozsiada się na jednym z krzeseł przy stole mojego „śniadania mistrzów” ;)

A Wy pamiętacie, jak poznaliście swoich ulubionych pisarzy?

Related posts:

To już dwa lata, odkąd jestem 3telnikiem!
Świąteczne życzenia z książkami w tle? Czemu nie! ;)
Konkurs z "Grą pozorów" - wyniki

2 Comments

  • Aggie 27 sierpnia 2013 at 13:54

    Ja poznałam Guillermo Cabrera Infante dzięki przyjacielowi, który czytał „tres tristes tigres” I mruczał z zachwytu…..zachecilo mnei jego mruczenie….

  • palalela 22 listopada 2013 at 19:31

    Umówiłam się z Nim na herbatę w pobliżu Teatru Muzycznego w Gdyni. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>