„Tylko martwi nie kłamią” – Katarzyna Bonda

11 kwietnia 2016

tylkomartwiOj, baaardzo długo po „Sprawie Niny Frank” zbierałem się do lektury drugiego tomu trylogii o Hubercie Meyerze. I to nie dlatego, że mi się bohater nie podoba – ależ skąd! Powód był o wiele bardziej prozaiczny: tak wiele nowości od tamtej pory się ukazywało, że zawsze jakimś cudem „wygrywały” z Meyerem. Aż w końcu ustaliłem sobie czytelniczy deadline i tym sposobem drugi tom trafił na półkę przeczytanych książek.

Tym razem akcja rozgrywa się w Katowicach, ściślej – głównie na ulicy Stawowej, w jednej kamienicy. W przeciągu wieeelu lat dochodzi tam do dwóch morderstw. W gabinecie pani seksuolog zostaje znaleziony martwy mężczyzna – pacjent, którego kiedyś wyleczyła, a który miał wraz z nią pisać książkę. Profiler Hubert Meyer, prokurator Weronika Rudy i ambitny, choć nieco staroświecki policjant Waldemar Szerszeń mają do rozwikłania nie lada zagadkę – dlaczego mężczyzna zginął? W jaki sposób – i czy w ogóle – powiązana jest z tym wydarzeniem właścicielka kamienicy, owa seksuolog? I co to wszystko ma wspólnego z okradzionym i zabitym tu przed laty producentem sztucznych szczęk?

Katarzyna Bonda wprowadza nas w intrygę, która jest niesamowicie splątanym ciągiem wydarzeń. Przyznam szczerze, że nawet teraz, pisząc te słowa, parę dni po lekturze, zachodzę w głowę, jak tak zawiła historia mogłaby się wydarzyć. I wiecie, co? Mogłaby! Zwłaszcza, gdy człowiek już na „dzień dobry” weźmie sobie do serca tytuł powieści i z takim przeświadczeniem zacznie wsiąkać w opowieść. Bo tu nie ma opcji na łatwe wejście w temat i szybką ewakuację, gdy sprawa się gmatwa – albo wnikamy na dobre, albo nie tykajmy tej historii wcale.

Sporą wartością dodaną jest historia Katowic: ich powstania, rozrostu miasta, ale i samej ulicy Stawowej, która – paradoksalnie – wcale nie nosi przypadkowej nazwy w centrum stolicy Górnego Śląska. Mistrzostwem świata jednak została dla mnie scena, w której Meyer z Szerszeniem udowadniają, że „trochę techniki i człowiek się gubi” ;) Dawno nie płakałem ze śmiechu podczas lektury kryminału!

Ta część sprawiła, że w moim umyśle na nowo rozgościł się profiler Hubert Meyer, który obecnie nie robi nic innego, tylko uporczywie szturcha mnie i wskazuje palcem na leżący na półce egzemplarz „Florystki” – tomu wieńczącego trylogię z tym bohaterem. Wybaczcie zatem, ale Hubert chyba nie znosi sprzeciwu… ;)

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękuję Wydawnictwu Muza.

Autor książki: Katarzyna Bonda
Tytuł książki: Tylko martwi nie kłamią
Język oryginalny: polski
Liczba stron: 608
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2010

Related posts:

"Dziewczyna z pomarańczami" - Jostein Gaarder
"Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce" - Katarzyna Kędzierska
"Tajemnicza śmierć Marianny Biel" - Marta Matyszczak

One Comment

  • Miłka Kołakowska 11 kwietnia 2016 at 09:27

    Twórczość Katarzyny Bondy jeszcze przede mną, ale wiem, że mam dużo do nadrobienia. Myślę, że seria powinna przypaść mi do gustu. Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>