„Tekst” – Dmitry Glukhovsky

23 lutego 2018

text_pl_front-686x1024PRZEMEK:

Z reguły po kryminały sięgam dlatego, że po prostu uwielbiam ten gatunek. W przypadku „Tekstu” było jednak o tyle ciekawie, że… nie miałem pojęcia, jaki gatunek literacki zastanę pomiędzy okładkami (!). Wystarczającym powodem bowiem, który skłonił mnie do lektury, było nazwisko autora – przeczytałem wszystkie jego książki, więc czymś oczywistym dla mnie było zapoznanie się z „Tekstem”.

Nie wszystkim życie układa się kolorowo. Wybitnym tego przykładem jest Ilja Godunow – jeszcze nie tak dawno miał piękną dziewczynę, wiernego przyjaciela, świetlaną przyszłość. Wszystko to zniknęło jak za skinieniem czarodziejskiej różdżki, gdy został wrobiony w narkotykowe bagno i zesłany do zony na siedem lat. Siedem długich lat, które ciągnęły się jak 21. Czas, który wlókł się niemiłosiernie, ale wreszcie dotarł do końcowej stacji.

Po wyjściu na wolność świat jest jednak dla Ilji nie do poznania – przyjaciel się ustatkował, dziewczyna już dawno znalazła sobie innego, na domiar złego zmarła jego matka – jedyna bliska osoba, z którą miał jakikolwiek kontakt podczas odsiadki.

Dość szybko Ilja dochodzi do wniosku, że wszystko jest winą funkcjonariusza, który to wówczas wrobił. Jak wiadomo, zemsta na chłodno – po tylu latach – smakuje najlepiej, trudno się zatem dziwić, dlaczego nasz bohater postępuje tak a nie inaczej. Pod wpływem chwili zabiera jeszcze swojej ofierze (i katowi zarazem) smartfon. I wtedy zaczyna się zabawa…

Glukhovsky w swojej najnowszej powieści w bardzo namacalny dla czytelnika sposób zwraca uwagę na to, ile o człowieku mówi jego smartfon. Bo to już nie tylko wykaz kontaktów określonych hasłami „domu, „ciocia”, „hydraulik” itp. – jak miało to miejsce jeszcze kilkanaście lat temu. To bogate źródło treści: gdzie byliśmy, co robimy, pełna treść korespondencji tak smsowej, jak i mailowej, Facebookowej, na WhatsAppie czy gdziekolwiek indziej… Nie wspominając już o historii przeglądarek.

Takie czasy. Obrazy. I tekst. Smartfon to ty. Ktoś, kto zdobędzie twój telefon, może łatwo stać się tobą. Twoi najbliżsi i znajomi nawet nie zauważą niczego podejrzanego. A kiedy w końcu się spostrzegą, będzie już za późno. Dla nich i dla ciebie.

Brzmi strasznie? W końcu to kryminał, a smartfon odgrywa w nim chyba główną rolę… Jestem naprawdę pod wrażeniem tego, w jaki sposób Glukhovsky odnalazł się w nowym gatunku, jak misternie zbudował fabułę, a zarazem jak istotny w dzisiejszych czasach temat – cyfrowego bezpieczeństwa – nie tylko wplótł w akcję, ale i bardzo sprytnie wykorzystał, potęgując efekt.

Jedno jest pewne – po lekturze tej powieści zupełnie inaczej człowiek spogląda na swój smartfon. I tego Wam życzę, gorąco zachęcając do lektury – nawet, jeśli z innymi książkami Glukhovsky’ego nie było Wam po drodze, tej dajcie szansę. Obowiązkowo.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Insignis.

Autor książki: Dmitry Glukhovsky
Tytuł książki: Tekst
Tytuł oryginalny: Текст
Język oryginalny: rosyjski
Tłumacz: Paweł Podmiotko
Liczba stron: 368
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2017
Rok pierwszego polskiego wydania: 2017

Related posts:

"Zaginęcie" - Remigiusz Mróz
"Czarny Pryzmat" - Brent Weeks
"Kolory zła. Czerwień" - Małgorzata Oliwia Sobczak