„Tajemnica wyspy Flatey” – Viktor Arnar Ingólfsson

25 sierpnia 2017

527577-352x500PRZEMEK:

Nigdy dotąd nie czytałem nic o Islandii. Yrsa Sigurdardottir czy Arnaldur Indridasson – a raczej ich kryminały – nadal czekają na swoją kolej, ja zaś o Islandii wiem tyle, ile zobaczyłem np. na filmikach w sieci ;) Jest bajecznie, ani trochę kryminalnie, tymczasem podobno na pewnej wyspie dzieją się dziwne rzeczy…

Jest rok 1960. Na jednej z wysepek na wodach zatoki Breiðafjörður zostają przypadkiem znalezione zwłoki mężczyzny. Przybyły na miejsce Kjartan, przedstawiciel prefekta z Patreksfjördur staje przed zadaniem rozwiązania sprawy – kim jest ofiara, skąd się wzięła na wyspie, a także jak – i przede wszystkim dlaczego – zginęła. Syria ja jest jednak skomplikowana, bo w grę wchodzi także dawna przepowiednia czy zagadka oraz bardzo stary, średniowieczny manuskrypt: księga Flateyjarbók. Ale co ma jedno do drugiego?

Niestety muszę zacząć od istotnej, acz nieprzyjemnej kwestii: ten tytuł aspiruje do miana najnudniejszej książki roku. Naprawdę… fakt – jest to krótka powieść, bo około 250-stronicowa – ale co najmniej do połowy ciągnie się niemiłosiernie i nie bardzo można w niej znaleźć „to coś”, co zachęca do dalszej lektury. Chyba, że cytowana, poszatkowana łamigłówka kogoś fascynuje na tyle, że dla jej rozwiązania będzie się w stanie zmusić.

Natomiast za połową sprawy się już mają zupełnie inaczej: śledztwo zaczyna się klarować, wątki zlepiają w (w miarę) sensowną całość o przyznam szczerze, że autentycznie byłem ciekaw rozwiązania. I tsk pozostawiło we mnie niedosyt ;) ale finisz na pewno podciągnął ocenę tej powieści do – powiedzmy – solidnego 5/10. Duży plus za wprowadzenie dużej dawki wiedzy o wikińskich czy islandzkich sagach, legendach, zwyczajach (pojawia się m.in. „skądś mi znany” pewien rytuał wikingów ;)), szacuneczek za oparcie powieści ns faktycznych manuskryptach (a nie tworzeniu fikcyjnej fikcji, jakby to ująć), jednak… „Tajemnica wyspy Flatey” niestety pozostawia wiele do życzenia i zaprawieni w boju miłośnicy kryminałów śmiało mogą ją ominąć szerokim łukiem, sięgając po wiele ciekawszych tytułów.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Editio Black.

Autor książki: Viktor Arnar Ingólfsson
Tytuł książki: Tajemnica wyspy Flatey
Tytuł oryginalny: Flateyjargáta
Język oryginalny: islandzki
Tłumacz: Jacek Godek
Liczba stron: 284
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2002
Rok pierwszego polskiego wydania: 2017

Related posts:

"Dom i Ty. Szczęśliwsze i prostsze życie z dziećmi" - Marion i Werner Tiki Küstenmacher
"Gotuj, karm i kochaj" - Natasza Socha, Monika Paluszkiewicz
"Pogromca lwów" - Camilla Läckberg

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>