„Walenty i spółka znajdują mapę” – Monika Oworuszko
Książka / 20 sierpnia 2019

PRZEMEK: Z lekturą szóstego tomu cyklu kryminałów dietetycznych czekałem do ostatniej chwili. Tak – przeczytany tuż przed wtorkiem, by na pewno zdążyć z deadlinem, a zarazem jak najdłużej trwać w świecie wykreowanym przez autorkę. Zwłaszcza, że tym razem robi się równie ciekawie, co zazwyczaj… Walenty, Tęgomir, Błażej i Ziemniak po raz kolejny podejmują się misji „fabryka”, by dowiedzieć się więcej na temat Łysego i jego nikczemnych planów. Ich włamanie do Fabryki Witamin jednak nie do końca przebiega zgodnie z planem – wracają z niczym, poza znalezioną obok kserokopiarki mapą. Nie wiadomo jednak, co ona przedstawia. Niby wygląda znajomo, ale… Chłopaki postanawiają obadać, czy nie jest to przypadkiem mapa ich osiedla – bo jeśli tak, dzieciom może grozić duże niebezpieczeństwo! Tymczasem Wera Woda i Balbina Białko postanawiają wyruszyć na konferencję o zdrowej żywności. Niestety, przypadkiem mylą sale i już pierwszego dnia trafiają na osobną imprezę, związaną z niezdrową żywnością. Postanawiają zostać, by odkryć wszystkie metody, jakie stosują duże koncerny, by nieustannie atakować dzieci niezdrową żywnością i zachęcać je do spożywania nieodpowiednich posiłków. Co z tego wyniknie? Wow! Monika Oworuszko po raz kolejny trafia do małych czytelników z wiedzą, którą powinni posiąść także dorośli. Raz, że szalenie ważną, dwa – przedstawioną w…

„Walenty i spółka podróżują w czasie” – Monika Oworuszko
Książka / 13 sierpnia 2019

PRZEMEK: Zaintrygowany, co tym razem Monika Oworuszko przygotowała dla małych czytelników w temacie zdrowego żywienia, z zainteresowaniem sięgnąłem po piąty już tom cyklu kryminałów dietetycznych o Walentym i spółce. Jak się okazało – nieco odmienny od poprzednich. Walenty Węglowodan, Tęgomir Tłuszcz, Błażej Białko oraz Ziemniak obierają sobie za cel ponowne zakradnięcie się do fabryki, którą poznaliśmy w poprzedniej części cyklu. Nieoczekiwanie jednak w sklepie pojawia się Detektyw Dietetyczny i proponuje naszym bohaterom nową misję naukową, z którą wiąże się podróż do Afryki. Brzmi ciekawie, wyprawa jednak nie do końca dochodzi do skutku za sprawą Ziemniaka, a właściwie jego… nowego zegarka. Okazuje się on bowiem posiadać magiczną zdolność przenoszenia naszych bohaterów w czasie, co sprawia, że Ci trafiają najpierw do epoki kamienia łupanego, a następnie do starożytnego Egiptu czy Rzymu, do prowansalskich winnic, do Francji za czasów Napoleona, czy także do Stanów Zjednoczonych, gdy napływały tam rzesze ludzi z Europy w poszukiwaniu zarobku i żywności. Tym samym Walenty i spółka w zaskakujący dla siebie i interesujący dla czytelnika sposób prowadzą nas przez historię ludzkości i pożywienia, odkrywając mnóstwo ciekawostek związanych z powstawaniem potraw, umiejętnościami kulinarnymi ludzi w dawnych czasach czy też znaczeniu ziemniaków na świecie. Całość opisana została w zabawny sposób,…

„Walenty i spółka szukają witamin” – Monika Oworuszko
Książka / 6 sierpnia 2019

PRZEMEK: Sporo czasu minęło, zanim sięgnąłem po czwarty tom tego kryminalno-dietetycznego cyklu dla najmłodszych, a mimo to natychmiast dałem się porwać kolejnej intrydze, z jaką muszą zmierzyć się mieszkańcy osiedlowego sklepiku. Jakie problemy tym razem czekają naszych bohaterów? Jest zima. Dzieci z niewiadomych przyczyn nie chcą przychodzić do sklepiku, co nieco martwi naszych bohaterów. Szczęśliwie, przychodzi do nich Danuta Dietetyczka, by poprowadzić wykłady o witaminach. Zachwycony nowo nabytą wiedzą Walenty Węglowodan wpada na pomysł genialnego projektu edukacyjnego. Wszyscy biorą się ochoczo do działania, nie wiedzą jednak, że są podsłuchiwani przez pewnego mężczyznę… Kiedy ów projekt wchodzi w fazę realizacji okazuje się, że nadal z jakiegoś powodu brak w sklepiku dzieci. Walenty wraz z kolegami postanawia sprawdzić, co jest tego przyczyną. To zaś oznacza karkołomną wyprawę na nieznany dotąd teren… Jestem pod ogromnym wrażeniem w tego, w jaki sposób Monika Oworuszko – słowami Danuty Dietetyczki i reszty bohaterów – prezentuje dzieciom poszczególne witaminy, ich występowanie oraz wpływ na nasz organizm. Naprawdę, aż chciałoby się poszczególne teksty nauczyć na pamięć, by wpoić je w prosty i przyjemny sposób własnym dzieciom :) Bardzo przypadła mi też do gustu fabułą tego tomu – chyba nieco bardziej kryminalna niż poprzednie, a zarazem trzymająca w napięciu…

„Walenty i spółka budują piramidę” – Monika Oworuszko
Książka / 30 lipca 2019

PRZEMEK: Dziś po raz trzeci zabieram Was w kryminalno-dietetyczny świat, w którym rządzą Walenty Węglowodan, Tęgomir Tłuszcz, Wera Woda oraz Balbina i Błażej Białko. Co tym razem słychać u naszych bohaterów? Zakochany Tęgomir postanawia wziąć się za siebie i zgubić nieco… tłuszczu. Tak, liczy, że odchudzony i bardziej wysportowany zwróci na siebie uwagę Olivii. Z pomocą chętnie przyjdą mu przyjaciele, ale także zupełnie nowa, bardzo ważna postać. Równocześnie Tęgomir ma nadzieję, że uda mu się w końcu dopaść tajemniczego, rudego mężczyznę, którego znamy z poprzedniej części. Jak sobie nasz bohater poradzi z tyloma zadaniami? Czy Olivia poczuje do niego miłość? O co chodzi z tytułowym budowaniem piramidy? Po pozytywnym wrażeniu, jakie wywarły na mnie dwie wcześniejsze książki Moniki Oworuszko, ten tom mógłbym Wam de facto polecać w ciemno. Szczęśliwie, najpierw postanowiłem go przeczytać – teraz mogę Wam go z czystym sumieniem polecać także w jasno ;) Autorka w umiejętny sposób opowiada dzieciom o sprawach ważnych, mających kolosalne znaczenie w ich życiu, opakowując tę wiedzę w zabawną opowieść o bohaterach mieszkających na sklepowych półkach. Dla mnie – rewelacja! Jeśli zatem szukacie pomysłu na prezent dla dziecka – bez względu na okazję – koniecznie rozważcie zakup kryminałów dietetycznych z serii „Walenty i…

„Walenty i spółka ruszają w świat” – Monika Oworuszko
Książka / 23 lipca 2019

PRZEMEK: Po rewelacyjnym pierwszym tomie natychmiast sięgnąłem po dalsze przygody naszych bohaterów. I fakt, że to lektura dla o wiele młodszych czytelników w niczym mi zupełnie nie przeszkadzał – bawiłem się znakomicie! ;) Nadchodzi czas wakacji, dzieci coraz rzadziej odwiedzają sklepik, bo i przestały go mijać w drodze do szkoły – pora zatem na wymarzony urlop i wypoczynek. Martha Maracuja i Pablo Papaya udali się do Meksyku, pozostali bohaterowie także planują nie tkwić bezczynnie w sklepie. Dokąd udadzą się Wera Woda, Walenty Węglowodan, Tęgomir Tłuszcz oraz Balbina i Błażej Białko? W jakim celu? Kogo tam spotkają i co z tego wyniknie? O tym musicie przekonać się sami ;) Uwierzcie mi natomiast, że dawno nie widziałem tak świetnie wykreowanego fikcyjnego świata, który zarazem w stu procentach edukowałby małych czytelników. Co więcej – lektura nie tylko uczy, ale i bawi, dzięki czemu dziecko nie traktuje jej jak nudnego podręcznika szkolnego i może (nawet nieświadomie) czerpać sporo wiedzy podczas poznawania losów naszych dietetycznych bohaterów. Cóż więcej rzec – koniecznie wypatrujcie w Waszych bibliotekach lub księgarniach serii kryminałów dietetycznych o Walentym i spółce – to (wiem, powtarzam się) bez wątpienia najlepszy cykl literatury dziecięcej, na jaki trafiłem w tym roku! Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego…

„Walenty i spółka” – Monika Oworuszko
Książka / 16 lipca 2019

PRZEMEK: Na książkę tę trafiłem całkowicie przypadkiem, podczas jednej z wizyt w bibliotece wraz z córką. Po prawdzie, moją uwagę przyciągnął przypis na okładce, sugerujący, że jest to… kryminał dietetyczny! Po bardzo miłej przygodzie z vegekryminałem, jakim był „Best Seler…” Mikołaja Marceli, nie miałem absolutnie żadnych wątpliwości, że muszę wypożyczyć ten tytuł. Oraz kolejne ;) Zwyczajny, osiedlowy sklepik. No dobra, nie do końca zwyczajny – mieszkają w nim m.in. Walenty Węglowodan, Tęgomir Tłuszcz i Błażej Białko. To oni, wraz z innymi żywnościowymi przyjaciółmi, odpowiadają za to, co odwiedzające sklepik dzieci wrzucają do swoich koszyków. Pewnego dnia wyżej wspomniany lokal odwiedza jednak tajemniczy jegomość z czarnym wąsem i teczką. Jego wizyta wiele zmieni w życiu naszych bohaterów… Monika Oworuszko w baaaardzo kreatywny sposób podeszła do takiego gatunku, jak kryminał, nie tylko adaptując go do dziecięcych potrzeb, ale i „przemycając” w nim mnóstwo wartościowej wiedzy na temat zdrowego odżywiania czy też wpływu poszczególnych składników odżywczych na nasze zdrowie. Informacje te zaskoczą z pewnością nie tylko niejedno dziecko, ale i zapewne część rodziców ;) Lektura jest naprawdę wciągająca, napisana lekkim piórem, a do tego zabawna i okraszona pięknymi ilustracjami. To wszystko sprawia, że #mali3telnicy z przyjemnością zechcą poświęcić dalszy czas na lekturę po…

„Wundermistrz” – Jessica Townsend
Książka , Polecane / 9 lipca 2019

PRZEMEK: Po jakże fascynującej lekturze powieści „Nevermoor”, która chcąc, nie chcąc, skierowała moje myśli na wspomnienie dzieciństwa i zaczytywania się wówczas w książkach o nastoletnim czarodzieju – nota bene wydanych przez to samo wydawnictwo ;) zasiadłem w końcu do lektury kolejnego tomu przygód Morrigan Crow. Co tym razem spotkało tę nietypową dziewczynę z równie nietypowym drygiem? Morrigan, wraz z innymi nowo przyjętymi uczniami trafia do Katowu – kampusu Towarzystwa Wunderowego, gdzie zostaje przydzielona do Jednostki 919. Wraz z nią ośmioro innych uczniów ma stanowić coś na kształt klasy, w której powinni poznać jak najlepiej siebie nawzajem, a zarazem odkryć wzajemnie swoje drygi, tak by w przypadku zagrożenia jako Jednostka mogli przetrwać, dbając o siebie wzajemnie i wykorzystując nawzajem swoje atuty. Brzmi to racjonalnie i mądrze, szkopuł jednak w tym, że Morrigan jako tytułowy Wundermistrz ma o tyle oryginalny talent, że sama nie do końca wie, jak z niego korzystać. Na pomoc starszych też nie ma co liczyć – wszyscy pamiętają Ezrę Squalla i są święcie przekonani, że wundermistrz jest synonimem diabła wcielonego, którego należy unikać jak (nomen omen) ognia. Czy Morysi uda się opanować swoje zdolności i zrobić z nich właściwy użytek? Czy tylko przysporzy sobie kłopotów? Muszę przyznać, że…

„Nevermoor. Przypadki Morrigan Crow” – Jessica Townsend
Książka / 25 czerwca 2019

PRZEMEK: „Nevermoor” przykuło moją uwagę swoją… magiczną okładką. Nie wiem, dlaczego, ale jest w niej coś takiego, co przywiodło mi na myśl czasy, gdy zaczytywałem się w przygodach pewnego nastoletniego czarodzieja. Zaintrygowany tym skojarzeniem, postanowiłem poddać je próbie i… zabrałem się za lekturę.

„Huczy jak w ulu” – Magdalena Kiełbowicz
Książka , Polecane / 21 maja 2019

BASIA: Świetna książka dla dzieci. Najlepiej aby była czytana z rodzicami. Główna bohaterka to ośmioletnia dziewczynka o imieniu Ula. Wraz z mamą, tatą, rocznym bratem nazywanym Słodkim i psem Rufusem mieszkają w kamienicy przy Makowej. W tejże kamienicy mieszkają także babcia, dziadek i pradziadek, a także brat mamy, który wędruje po świecie. Mają dosyć specyficznych sąsiadów, jak słynna aktorka, biedny szewc, który wcale biedny nie jest i pani, która wszystko wie. Przy Makowej bardzo dużo się dzieje. Dlatego huczy jak w ulu. Ula nosi okulary, uwielbia czytać, lubi słodycze, a w przyszłości chce zostać badaczką lwów i dyrektorką ogrodu zoologicznego. Zwyczajne, nadzwyczajne dziecko – jak każdy z nas w dzieciństwie. Książka pełna jest przeróżnych historyjek, widzianych oczyma dziewczynki. Informacje przefiltrowane przez jej perspektywę to nietypowe przedstawienie codziennych, normalnych zdarzeń. W oczach dziecka jednak wszystko ma znamiona magii. Powiedzenia i frazeologizmy w dosłownym odbiorze brzmią śmiesznie. Ważniejsze jednak od tego, co się dzieje, jest to, jak te historie się kończą, jak ludzie na nie reagują. Oprócz przyjemnych i oczywistych tematów w tym wieku, jak przyjaźń czy zabawa, autorka pokazuje także te trudne – jak starość, rozwód czy śmierć rodzica, jak walka ze znęcającymi się nad słabszymi, bezdomność, wygasające zawody. Oczywiście każdemu…