„Blisko, nie za blisko” – Paweł Droździak, Renata Mazurowska
Książka / 24 kwietnia 2015

O książkach utrzymanych formie rozmowy dwóch niefikcyjnych postaci często mówi się, że to „wywiad-rzeka”. W tym przypadku rzekłbym, że jest to niesamowicie rwący potok, którego kierunek czasem jest tak nieprzewidywalny, aż odnosimy wrażenie, że wszystko płynie w nim niejako „pod prąd”, by po chwili znów porwać się w inną stronę.

„Domofon” – Zygmunt Miłoszewski
Książka / 22 kwietnia 2015

Nazwisko autora tyle razy pojawiało się w mediach w związku z jego trylogią o prokuratorze Szackim, że trudno było nie sięgnąć po pierwszy tom. A potem drugi i trzeci. A potem dziwić się, że autor dopuścił do tak diametralnie różnej już „na dzień dobry” od literackiego pierwowzoru ekranizacji „Uwikłania”. Profilaktycznie zatem ominąłem ten film, jak i najnowszą produkcję z Więckiewiczem, a o książkach zapomniałem, choć lektura była to zacna. Wpadł mi jednak w ręce „Domofon” – ni to thriller, ni to horror – i postanowiłem zaryzykować.

„Dyskretny bohater” – Mario Vargas Llosa
Książka / 20 kwietnia 2015

Ten peruwiański pisarz i laureat Literackiej Nagrody Nobla w 2010 roku dopiero tą książką po raz pierwszy zagościł w moich czytelniczych progach. Owszem – jego nazwisko było mi jako-tako znane, obijało się o uszy, pojawiało tu i ówdzie, zerkał na mnie z bibliotecznych półek, jednak nigdy na tyle natrętnie, bym przyjrzał się mu bliżej.

„Rzeźnia numer pięć” – Kurt Vonnegut
Książka / 17 kwietnia 2015

Twórczość Kurta Vonneguta, a zwłaszcza „Rzeźnię numer pięć”, polecano mi niejednokrotnie. Już daaawmo temu wylądowała ona na mojej liście #mustread i – ujmując to w sportowym żargonie – przez parę sezonów namiętnie grzała ławkę rezerwowych. Zawsze pojawiała się jakaś inna pozycja książkowa „na już”, albo w najgorszym wypadku „na za chwilę”, lista pęczniała (i pęcznieje nadal, swoją drogą…), a Vonnegut siedział cicho w kącie i nie narzekał. Ostatnio, podczas wizyty w Empiku, zdałem sobie sprawę, jak bardzo zmienił się mój gust jako „trenera” – dawniej w zespole grali Jeffrey Archer, John Grisham i Stephen King, a resztę drużyny stanowił zlepek postaci. To oni jednak grali pierwsze skrzypce, vzy też pierwszą piłkę. A może pierwsze strony? Nieważne. I właśnie podczas tej wizyty w Empiku (wizyty, nie zakupów) odkryłem, że niemal z każdej półki mógłbym kogoś wybrać. A to oznaczało zarazem, że w drużynie trzej panowie stracili monopol na grę, ustępując miejsca innym zawodnikom. Vonnegut po latach doczekał się swojego debiutu. Wszedł na „boisko” i już w pierwszej akcji zdrowo namieszał…

„Hobbit i filozofia” – Gregory Bassham, Eric Bronson, William Irvin
Książka / 16 kwietnia 2015

Przyznam szczerze – nie byłem nigdy fanem Tolkiena. Do dziś nie przeczytałem „Władcy Pierścieni”, a na filmach potrafiłem zasypiać – chyba tylko pierwszą część widziałem w całości. Sytuacja zmieniła się, gdy na ekrany kin wszedł „Hobbit”, a ściślej pierwsza część. Przeczytałem całą książkę, a następnie rok w rok wyczekiwałem kolejnych produkcji w kinie. Niedawno w Poznaniu obchodzone były Dni Tolkiena – niestety nie było mi dane w nich uczestniczyć, ale w yym samyn czasie do moich rąk trafiła dość interesująca książka zatytułowana „Hobbit i filozofia. Prawdziwa historia tam i z powrotem”. Pamiętając fabułę powieści (a raczej bajki dla dzieci, bo tym właśnie „Hobbit” jest!) oraz co nieco z filozofii na studiach, ochoczo zabrałem się za lekturę.

„W cieniu” – A.S.A. Harrison
Książka / 10 kwietnia 2015

Zacznę nietypowo, ale pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to napis na okładce, wieszczący, że  jest to książka dla fanów „Zaginionej dziewczyny” i „Zanim zasnę”. Obie te powieści przeczytałem w ubiegłym roku i baaardzo przypadły mi do gustu, ochoczo więc wziąłem się za lekturę „W cieniu”. I cóż… z początku myślałem, że ten napis to taki nad wyrost, jak w większości przypadków, ale im dalej zagłębiałem się w treść powieści, tym bardziej jestem w stanie choćby w części zgodzić się z osobą, która zdecydowała się o umieszczeniu tego sloganu na okładce. Jodi Brett i Todd Gilbert to mieszkająca ze sobą od wielu lat para, uważana przez znajomych za małżeństwo, choć faktycznie

„Człowiek, który musiał umrzeć” – Mariusz Zielke
Blog / 8 kwietnia 2015

W tym roku – a właściwie od połowy ubiegłego, ale tym razem niejako „z przytupem” – odkrywam współczesnych polskich pisarzy i ich książki. Całkiem przypadkiem jakieś trzy tygodnie temu na moim literaturowym horyzoncie pojawił się Mariusz Zielke wraz z zapowiedzią swojej najnowszej powieści. O czym ona opowiada? Spieszę wyjaśnić: W nie do końca jasnych okolicznościach ginie znany dziennikarz, Jarosław Stanowski. Śledczy uznają, że to samobójstwo, choć sprytnie upozorowane w taki sposób by nie można wykluczyć morderstwa.

„Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk” – Ronald Reng
Książka / 1 kwietnia 2015

Sam się sobie dziwię, ale ostatnio w literaturze, którą czytam, coraz częściej pojawia się sport. Niedawno recenzowałem „Brudną grę” oraz „Sam na sam ze śmiercią„, czyli rewelacyjne kryminały w świecie tenisa i futbolu, pióra Nikodema Pałasza, w tym roku przeczytałem także biografię „Herr Guardiola. Projekt Monachium” autorstwa Martiego Perarnau, w kolejce czeka też „Tajemnica Oscara Pistoriusa”, opisana przez Johna Carlina. Książką, o której jednak zamierzam powiedzieć dzisiaj kilka słów, jest biografia Roberta Enke, ukończona i wydana po jego śmierci przez Ronalda Renga – dziennikarza sportowego, a prywatnie przyjaciela niemieckiego golkipera.

„Blackout” – Marc Elsberg
Książka / 27 marca 2015

W przeważającej (a może i przerażającej?) większości można nas określić jako ludzi wygodnych. Homo comfortus. Przywykliśmy do XXI-wiecznych dobrodziejstw, cudów techniki, „ułatwiaczy życia”, konstruowanych przez nasze, jak i wiele wcześniejszych pokoleń. Otaczamy się elektroniką, która za nas pracuje, a nawet myśli. I tylko jedna grupa świadomie, w pełni rezygnuje z tych dobrodziejstw – Amisze. A co, gdybyśmy nagle wszyscy musieli zostać Amiszami, bo… zabrakło prądu m.in. w całej Europie?

1 61 62 63 64 65 71