„Człowiek, który widział więcej” – Éric-Emmanuel Schmitt
Książka / 25 stycznia 2018

BASIA: Jak zawsze Schmitt utrzymuje poziom. Bawi, ale i zmusza do refleksji. Opisuje współczesne problemy, ale też filozofuje. Dotyka kwestii Boga i ludzkich kontaktów z Nim. Rozpoczęłam rok Schmittem i coś czuję, że książkowo dzięki temu to będzie dobry rok. ➡ „Człowiek, który widział więcej” – sprawdź, gdzie kupisz najtaniej! ⬅ Augustin – główny bohater powieści – to squatter, robiący staż w brukowcu, w którym szef nie jest jak większość szefów. Przynajmniej taką mam nadzieję, choć zapewne każdy miał nieprzyjemność spotkać taką osobę: nieczułą, arogancką, mającą wyższe mniemanie o sobie, wulgarną i agresywną. Wykorzystuje on naszego bohatera i wysyła na ulicę, aby zebrał materiał, a wtedy zaczynają się dziać rzeczy, które całkiem zmienią ich życie. Augustin jest patyczkowaty, niezdarny, ot – taka ofiara losu, ma jednak niezwykły dar, czy może raczej przekleństwo: widzi tych, którzy już odeszli z tego świata, a jednak wciąż się po nim błąkają. W skutek splotu przypadków, Augustin staje się świadkiem detonacji bomby przez zamachowca. Bohater widział sprawcę tuż przed wybuchem. Widział też jego towarzysza, który mocno skomplikuje zarówno śledztwo, jak i życie Augustina. ➡ „Człowiek, który widział więcej” – sprawdź, gdzie kupisz najtaniej! ⬅ Czy to Bóg każe zabijać, czy to ludzie zabijają, zasłaniając się…

„Noc ognia” – Éric-Emmanuel Schmitt
Książka / 1 grudnia 2016

PRZEMEK: Pierwszy raz z twórczością Érica-Emmanuela Schmitta spotkałem się mając jakieś trzynaście lat. Z niewiadomych mi już powodów wpadła w moje ręce jego najbardziej znana książka – „Oskar i pani Róża” i pamiętam, że przeczytali ją wówczas wszyscy domownicy. Dziś mam dwa razy więcej na karku i kilka kolejnych powieści tegoż autora za mną. Dlatego też mile zaskoczyło mnie Wydawnictwo Znak, przysyłając mi najnowszą książkę Schmitta, zatytułowaną „Noc ognia”.

„Sekta egoistów” – Eric-Emmanuel Schmitt
Książka / 8 grudnia 2015

Mając jakieś 12 lat, po raz pierwszy trafiłem na twórczość tegoż autora. Ściślej – jak zapewne łatwo się domyślić – na „Oskara i panią Różę”, czyli najbardziej znaną książkę Schmitta. Przez następne lata sięgałem po kolejne tytuły, zarówno starsze, jak i młodsze. Teraz nadeszła pora na najmłodszy polski przekład, a zarazem debiut literacki autora.

„Papugi z placu d’Arezzo” – Éric-Emmanuel Schmitt
Książka / 30 lipca 2015

Oj, trochę czasu ta książka przeleżała u mnie na półce, zanim wreszcie zdecydowałem się po nią sięgnąć. Straszyła przede wszystkim swoją obszernością, pamiętałem też opinię osoby, której nieszczególnie przypadła ona do gustu. A kiedy już stwierdziłem, że daję książce szansę typu „teraz albo nigdy”, okazało się, że zdecydowanie „teraz” i jeszcze bardziej zdecydowanie „jednym tchem”.

„Kiki van Beethoven” – Eric-Emmanuel Schmitt
Książka / 22 września 2014

Długo się przekonywałem osobiście do szeroko pojętej muzyki klasycznej. Pamiętam, że jeszcze z trzy lata temu miałem problem wysiedzieć do końca podczas jednego z koncertów organowych w poznańskiej Farze. A potem razem z żoną zaczęliśmy słuchać radia RMF Classic i jakoś się ta moja przygoda z Beethovenem i innymi rozpoczęła.

„Zapasy z życiem” – Eric-Emmanuel Schmitt
Książka / 19 lipca 2014

Drobny, dziesięcioletni chłopiec o imieniu Jun wiedzie żywot ulicznika. Pozbawiony ojca, obrażony na matkę, zarabia na życie sprzedając na ulicach Tokio różne drobiazgi. Począwszy od pewnego dnia natrętnie zaczyna mijać go starszy mężczyzna o imieniu Shomintsu.

„Tajemnica pani Ming” – Eric-Emmanuel Schmitt
E-book / 25 kwietnia 2014

Zawsze lubiłem Erica-Emmanuela Schmitta. Po naszym pierwszym spotkaniu wraz z „Oskarem i panią Różą” – jedną z tych książek, przy których czytaniu płakałem (podobnie było z „O psie, który jeździł koleją” Romana Pisarskiego, wspaniałą lekturą z podstawówki) – przyszła kolej na kolejne książki jego autorstwa. Do tej pory udało mi się przeczytać zaledwie garstkę jego twórczości, ale ilekroć sięgam po książkę sygnowaną tym nazwiskiem, mam pewność, że lektura będzie wartościowa. Nie inaczej było w przypadku „Tajemnicy pani Ming”.