„Kosmiczne zachwyty” – Neil deGrasse Tyson
Książka / 8 maja 2019

PRZEMEK: Kosmos – mimo rozwoju techniki i nauki – stanowi dla nas nieustannie niewiadomą. Eksplorujemy go coraz usilniej, rozumiemy coraz więcej, a i tak stanowi to kroplę w porównaniu z oceanem naszej niewiedzy. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, byśmy podejmowali kolejne próby poznawania kosmosu i – jak sugeruje tytuł książki – zachwycali się jego niesamowitością. ➡ „Kosmiczne zachwyty” – sprawdź, gdzie kupisz najtaniej! ⬅ Neil deGrasse Tyson w bardzo przystępny sposób odkrywa przed nami to, co już – jako ludzkość – zdołaliśmy okiełznać. Ba! Sugeruje, że do badania kosmosu wystarczy nam nawet zwykły kij! W poszczególnych felietonach autor szuka odpowiedzi na bardzo nietypowe pytania: Jaki kolor ma wszechświat? Czy stojąc na szczycie Mount Everestu, jesteśmy najdalej od środka Ziemi? Brzmi intrygująco, prawda? Tyson w swoisty sposób udowadnia, że – jeśli chodzi o kosmos – nie ma głupich pytań, co najwyżej są takie, na które odpowiedzi nie są do końca oczywiste. Lektura bardzo przypominała mi książki Randalla Munroe – zwłaszcza „What if? A co gdyby?” – brak tu jednak tego specyficznego humoru, który towarzyszył naukowcowi, który postanowił rzucić pracę w NASA na rzecz rysowania komiksów. Neil deGrasse Tyson ma zupełnie inny styl – w jego felietonach łatwo wyczuć jednak owe…