„Śniadanie u Tiffany’ego” – Truman Capote

4 listopada 2015

tiffZauważyłem niedawno taką prawidłowość, że o ile ja głównie rzucam się na nowości wydawnicze, o tyle Żona częściej sięga po tzw. „klasykę” i jest sporo do przodu, jeśli chodzi o znajomość tych dzieł, jako że je przeczytała. To za jej namową (i jako drugi w kolejce, oczywiście) przeczytałem m.in. „Sekretne życie pszczół„. W tym przypadku Żona nie namawiała, sam sobie wymyśliłem, że przeczytam (czy raczej przesłucham) „Śniadanie u Tiffany’ego”. A mogłem spytać Ją o zdanie…

Opowieść rozpoczyna narrator, który w rozmowie z zaprzyjaźnionym barmanem nieoczekiwanie schodzi na temat kobiety, którą kiedyś poznali, a która zniknęła z ich życia. Tak właśnie czytelnik poznaje Holly Golightly, główną bohaterkę, będącą nieustannie „w podróży” niewiastę marzącą o zjedzeniu tytułowego śniadania w restauracji Tiffany’ego.

Cała książka (czy może opowiadanie?) stanowi szczegółowy portret owej dziewczyny, będącej lekkoduchem, żyjącej z dnia na dzień i… albo niesamowicie głupiej, albo rewelacyjnie udającej taką słodką idiotkę. Przebywając z Hollly nie wiesz, czy mówi prawdę czy też kłamie, a już tym bardziej nie jesteś w stanie dociec dlaczego. Jedno jest pewne – Holly to typ kobiety, która porywa (i, niestety, łamie) męskie serca, o czym przekonuje się nasz narrator.

Świat przedstawiany przez mężczyznę, a zarazem opinie o pannie Holiday (jak podobno brzmi jej pełne imię), to perspektywa, jaką daje ogląd rzeczywistości przez różowe okulary. Opisywana przez narratora jako wspaniała kobieta, mnie osobiście jawiła się równie pociągająco, jak pustak na placu budowy. I równie próżna.

Cieszę się, że ta książka była taka krótka, bo zdecydowanie nie przypadła mi do gustu. Zastanawia mnie także z tegoż powodu, czy wszyscy, którzy nie przerywają swoich „ochów” i „achów” nad tą książką, też noszą takie różowe okulary, czy to może z moim wzrokiem jest coś nie tak… A może po prostu po tylu latach urok Holly zupełnie prysł, zaś wówczas faktycznie mogła robić wśród mężczyzn furorę, także swoim zachowaniem? Trudno ocenić jednoznacznie…

Autor książki: Truman Capote
Tytuł książki: Śniadanie u Tiffany’ego
Tytuł oryginalny: Breakfast at Tiffany’s
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Rafał Śmietana
Liczba stron: 87
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Literatura zagraniczna
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 1958
Rok pierwszego polskiego wydania: 1962

Related posts:

"I jak tu nie biegać!" - Beata Sadowska
"Spacer po szczęście" - Lucy Dillon
„Żywe Trupy t. 1-6" - Robert Kirkman

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>