„Ślepy archeolog” – Marta Guzowska

6 września 2018

3c112d62f4a5-slepy-archeologPRZEMEK:

Choć jest laureatką Nagrody Wielkiego Kalibru, do tej pory Marta Guzowska i jej książki nie gościły w moich czytelniczych planach. Owszem, słyszałem o Simonie Bczy tez o Mario Yblu, bohaterach jej kryminałów archeologicznych, ale na owym słyszeniu mój kontakt się jakoś kończył. Wszystko zmieniło się, gdy dopadła mnie potrzeba wysłuchania audiobooka, a właśnie najnowsza powieść tej autorki wpadła mi w ręce.

Tom Mara jest archeologiem, ba! – szefem mieszczącego się na Krecie centrum badań, mających na celu wyłuskanie tej części historii, o której wiedza wciąż leży zakopana pod ziemią. Jak już zapewne się domyślacie po samym tytule (choć tu się przyznam, że nie czytając żadnego opisu podświadomie założyłem, że to jakaś głębsza metafora) – Tom jest ślepy, odkąd w wieku 18 lat stracił wzrok w efekcie trzęsienia ziemi. Nie przeszkadza mu to jednak święcić triumfów w swojej dziedzinie i być tak dobrym znawcą, by po samym dotyku ceramiki szacować jej datowanie i pochodzenie, najczęściej bezbłędnie.

Wykopaliska żyją własnym życiem, wszystko przebiega zgodnie z planem, brak wzroku Toma Mary nijak nie przeszkadza w pracach archeologicznych. Sytuacja wymyka się jednak spod kontroli, kiedy Tom napotyka się na ciała dwóch osób, będących turystami z Polski. Wkrótce potem ginie pies asystentki archeologa, a on sam zaczyna otrzymywać zagadkowe SMS-y, w których ktoś grozi jego asystentce śmiercią. Mara podejmuje się niebezpiecznej gry, choć coraz trudniej mu poskładać wszystkie puzzle w jedną, logiczną całość i odzyskać pełną kontrolę nad niewidoczną dla niego rzeczywistością.

Powiedziałbym, że Marta Guzowska nieco pastwi się nad swoim bohaterem, ale… to nie do końca prawda. Po prostu w dość (nomen omen) namacalny sposób jest nam, czytelnikom, dane odkryć, jak trudne może być funkcjonowanie w świecie jako osoba niewidoma (czy też ślepa, jak woli o sobie mówić Tom Mara). Funkcjonowanie oparte na pamięci, pozostałych zmysłach, zaufaniu i intuicji – filarach, z których każdy może nas w równym stopniu zawieść…

Wykreowana przez autorkę intryga sama w sobie jest bardzo ciekawa i nietuzinkowa, dodanie jednak tego „smaczku” (choć to niefortunne nieco określenie) w postaci tak odmiennego bohatera sprawia, że całość nabiera zupełnie innych barw. Dobrym pomysłem było także uczynienie z Toma Mary narratora – fikcyjny świat i wszystkie wydarzenia obserwujemy z jego perspektywy, dzięki czemu o wiele łatwiej utożsamiać nam się z tytułowym ślepym archeologiem, rzuconym w zagadkową sprawę prawie jak Indiana Jones ;)

Podsumowując – „Ślepy archeolog” to baaaaardzo dobry kryminał z mocnym wątkiem archeologicznym, który nie tylko (nomen omen) otwiera przy okazji oczy na świat osób niewidomych, ale też ukazuje realia prac wykopaliskowych. Powiem więcej: po lekturze tej książki nabrałem ochoty, by sięgnąć po inne powieści Marty Guzowskiej. Istnieje zatem szansa, że niebawem znów się spotkamy przy recenzji książki tej autorki ;)

Autor książki: Mart aGuzowska
Tytuł książki: Ślepy archeolog
Język oryginalny: polski
Liczba stron: 400
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2018

Related posts:

"Nauki Don Juana" - Carlos Castaneda
"Niebieski ptak" - Joyce Carol Oates
"Immunitet" - Remigiusz Mróz

One Comment

  • Gandalf 25 września 2018 at 23:47

    „Ślepy archeolog” to naprawdę dobry kryminał, który wciąga i nie puszcza aż do ostatniej strony. ;) Zdecydowanie warto po niego sięgnąć, a my czekamy na kolejne recenzje tytułów Marty Guzowskiej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>