„Siostrzyca” – John Harding

29 kwietnia 2015

siostrzycaDziwi Was zapewne tytuł książki i zastanawiacie się, czy zachęca do przeczytania? Głowicie się, czy w ogóle jest w języku polskim takie słowo? Podczas lektury przestanie Was nurtować to ostatnie pytanie – takich słów, których nigdy nie słyszeliście, a mogłyby funkcjonować w codziennym życiu, znajdziecie na pęczki. Dlaczego? Spieszę wyjaśnić :)

Poznajcie Florencję – dziewczynkę, która wraz z młodszym bratem mieszka w rezydencji swojego wuja. Może się bawić do woli, jednak zgodnie z poleceniem opiekuna nie wolno jej podjąć nauki i nauczyć się czytać. Decyduje się jednak na to sama, kiedy udaje jej się znaleźć bibliotekę, o czym opowiada tak:

Wchowanegowaliśmy się któregoś dnia, kiedy otworzyłam dziwne drzwi, które dotąd był zamknięte na klucz, a przynajmniej tak myślałam ze względu na ich niewzruszoność, której moje młodsze ja nie było w stanie zmóc. Otworzyłam je, żeby się przed nim schować i odkryłam tę wielką skarbnicę słów. W jednej chwili zapomniałam o zabawie, odpółkodopółkowałam, wyciągając książkę za książką, wewnątrz każdej odkrywając kichawicę kurzu. Oczywiście wtedy jeszcze nie umiałam czytać, jednak w jakiś sposób to potęgowało moje zaskoczenie i fascynację na widok tych tysięcy – czy raczej milionów – zakodowanych linijek nierozszyfrowalnego druku.

Dziewczynka samodzielnie, bez wiedzy dorosłych, uczy się alfabetu, a następnie rozpoczyna przygodę z literaturą, m.in. Szekspirem, u którego zauważa, że:

zdawało się, że jeśli nie było słowa wyrażającego to, co chciał powiedzieć, po prostu wymyślał własne. Bardował język. W dziedzinie wymyślania słów nie urodził się taki, który zdołałby go przewyższyć. Kiedy dorosnę i sama będę pisarką, co do czego nie mam wątpliwości, zamierzam wyszekspirować kilka własnych słów. Już zaczęłam ćwiczyć.

Próby okiełznania ogromnej biblioteki stanowią jednak tylko wycinek z życia Florencji – reszta jej życia już tak wspaniała nie jest – dochodzi do rozłąki z bratem, pojawia się pierwszy adorator, a do tego wuj zaczyna zatrudniać dla dzieci niezbyt odpowiednie guwernantki. Historia Florencji, choć wydaje się kierować w stronę happy endu, trudno jednoznacznie stwierdzić, czy się nim kończy.

Książka Johna Hardinga stanowi dość nietypową, jednak bardzo przyjemną lekturę. Natłok nietypowych słów pozytywnie działa na naszą wyobraźnię, która domaga się wymyślenia samodzielnie kolejnego zestawu nowomowy :) Fabułą jest natomiast na tyle interesująca i żywa, że nie sposób odlekturować się od niej ;) Mimo pewnej nuty mrocznośći, od której można dostać podczas czytania gęsiej skórki – gorąco polecam :)

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego serdeczne podziękowania
dla Domu Wydawniczego Mała Kurka.

Autor książki: John Harding
Tytuł książki: Siostrzyca
Tytuł oryginalny: Florence and Giles
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Karolina Zaremba
Liczba stron: 288
Kategoria:
Literatura piękna
Gatunek: Literatura zagraniczna
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego polskiego wydania: 2011

Related posts:

2 Comments

  • Sub.rosa 29 kwietnia 2015 at 10:04

    Nie spodziewałam się zupełnie takiej treści. Nie wiem czy byłabym wstanie przeczytać tę książkę ze względu na język. Oczywiście doceniam nowatorstwo i oryginalnośc, ale mimo wszystko wolę tradycyjnie napisane utwory… Trochę mnie przyprawiły te cytaty o zawrót głowy ;)

    • Przemek 2 maja 2015 at 18:08

      Oj, ale wbrew pozorom czyta się naprawdę sympatycznie :) I na myśl przychodzą te wszystkie momenty, gdy się samemu zapominało jakichś słów i trzeba było komuś „na około” tłumaczyć, co się ma na myśli ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>