„Pieśń harfy” – Levi Henriksen

6 kwietnia 2016

piesnharfyZ twórczością Leviego Henriksena spotkałem się po raz pierwszy rok temu, czytając jego powieść „Śnieg przykryje śnieg„. Kiedy zatem wydawnictwo Smak Słowa zapowiedziało wydanie kolejnego tytułu tego autora, podświadomie byłem absolutnie pewien, że i tę książkę przeczytam i mi się spodoba. Lektura tymczasem przerosła moje najśmielsze oczekiwania…

Producent muzyczny Jim Gystad ma zostać ojcem chrzestnym dziscka swojego przyjaciela. Trafia w końcu do kościoła w Kingsvinger, ale jest na dość sporym kacu. Kiedy wszyscy wierni zaczynają śpiewać pieśń, do uszu Jima docierają jednak głównie trzy głosy osób stojących za nim – głosy, które zabierają go niemal do nieba i powodują, że Gystad znów zaczyna wierzyć w swój sukces w branży muzycznej.

W taki właśnie sposób nasz bohater poznaje Śpiewające Rodzeństwo Thorsen – dawnych muzyków, śpiewających na chwałę Pana, którzy od wielu lat nie dali żadnego publicznego koncertu i tylko z przyzwyczajenia trenują w domowym zaciszu, jak gdyby nigdy nie wydali płyt i nie spotkało ich zagraniczne tournée. Od tej chwili Jim zaczyna mówić i myśleć tylko o jednym – postanawia za wszelką cenę przekonać trio do powrotu na scenę, a pomóc ma mu tytułowa (bardzo nietypowa zresztą) harfa.

Jim Gystad z jednej strony myśli o sobie – żonglując przysłowiami: wreszcie poczuł wiatr w żagle, widzi światełko w tunelu i chce kuć żelazo, póki gorące. Z drugiej strony jednak nie jest li tylko samolubem nastawionym na zysk – poznając bliżej rodzeństwo i ich problemy, próbuje im niemal bezinteresownie pomóc, wesprzeć w potrzebie. Jakiekolwiej szczytne nie byłyby jednak jego zamiary, na przeszkodzie może stanąć jedna z największych sił na świecie. Miłość…

Levi Henriksen przenosi czytelnika w świat niespełnionych marzeń, religijnych pieśni i tajemnic sprzed pół wieku. Świat, który na wskroś przesiąknięty jest muzyką, w którym życie jest jak partytura, i dopiero gdy wszystkie nasze sprawy niczym nuty poukładamy we właściwy sposób, zacznie brzmieć piękna melodia. Pieśń, która niesie życie nie tylko wykonawcom, ale i słuchaczom.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękuję Wydawnictwu Smak Słowa
oraz agencji Business and Culture.

Autor książki: Levi Henriksen
Tytuł książki: Pieśń harfy
Tytuł oryginalny: Harpesang
Język oryginalny: norweski
Tłumacz: Milena Skoczko
Liczba stron: 330
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Społeczna, obyczajowa
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2014
Rok pierwszego polskiego wydania: 2016

Related posts:

"Więcej krwi" - Jo Nesbø
"Operacja Burzowa Chmura" - Jørn Lier Horst, Hans Jørgen Sandnes
"Głosy" - Ursula Poznanski

One Comment

  • Miłka Kołakowska 6 kwietnia 2016 at 21:06

    Jestem ciekawa znaczenia tytułowej harfy, ale przyznaję, że książki nie mam w planach w najbliższym czasie. Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>