„Ostatnia prowokacja” – Louise Lee

18 lipca 2016

ostatniaprowokachaPRZEMEK:

Zanim ta książka trafiła w moje ręce, byłem przekonany, że to kryminał. Po dokładnym obejrzeniu okładki uznałem, że bliżej jej chyba do komedii kryminalnej dla kobiet. Cóż, po lekturze nie jestem pewien, jak dokładnie określić tę powieść – wiem natomiast, że jest zabawna i ani trochę nie żałuję, że ją przeczytałem.

Poznajcie Florence Love (dla bliskich Flo-Lo), prywatną detektyw, specjalizującą się w tytułowych prowokacjach. Tak – dokladnie takich, jakich można by się spodziewać: Florence na zlecenie kobiet uwodzi ich partnerów, by przekonać się, czy są oni zdolni do zdrady. Przyznam, że jak dla mnie brzmi to… uhm… „egzotycznie” ;) ale w końcu powieść to powieść – nie wszystko musi być odzwierciedlone zgodnie z rzeczywistością (a przynajmniej nadal sobie wmawiam, że kobiety nie wpadają na takie „genialne” pomysły).

Po całkiem udanej prowokacji związanej z ministrem de Grootem, Flo otrzymuje nietypową propozycję. Pewna kobieta o imieniu Alice przedstawia jej się jako skrywana narzeczona popularnego muzyka, Scotta Delaneya. Scott ma przedstawić ją światu już za kilka dni, ona chciałaby jednak upewnić się najpierw, że celebryta nie doprawia jej rogów.

Pomimo wysokiego poziomu trudności, Florence Love przyjmuje zlecenie. Nie wie jednak, co ją czeka, gdy zdecyduje się stanąć oko w oko ze swoim najnowszym obiektem prowokacji…

Louise Lee stworzyła nietypową postać kobiety-detektyw. Bohaterka nie prowadzi żadnych spraw kryminalnych – no, może za wyjątkiem dochodzenia na własną rękę, co się stało z jej matką, która zaginęła bez wieści po spowodowaniu wypadku samochodowego, w którym wiele lat temu zginął człowiek. Ba, to zresztą jedyny trup w całej powieści – chyba, że przypadkiem Wy też zejdziecie. Ze śmiechu ;)

Metody Flo-Lo z jednej strony bawią, z drugiej zaskakują, z trzeciej zmuszają do podjęcia refleksji – bo jakiż to marny musi być nasz męski żywot, skoro w tak durny sposób można nas próbować (nierzadko skutecznie) owinąć sobie dookoła palca… To zresztą całkiem interesujący zabieg zastosowany przez Louise Lee – w tej powieści to kobieta podrywa mężczyzn, a nie odwrotnie ;)

Dla mnie osobiście była to całkiem zabawna, nieco detektywistyczna opowieść o sprawach damsko-męskich z perspektywy kobiety. Takiej, która wie, że postawi na swoim i wygra, cokolwiek by się nie działo. Czytało się naprawdę przyjemnie i miło było zresetować się lekko po konkretnych, ociekających krwią kryminałach ;) „Ostatnia prowokacja” go pierwszy tom planowanego cyklu książek tej autorki, więc możemy być pewni, że Florence Love powróci jeszcze na kartach kolejnej powieści – a tym samym zapewne i na łamach naszej strony :)

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Czarna Owca.

Autor książki: Louise Lee
Tytuł książki: Ostatnia prowokacja
Tytuł oryginalny: The Last Honeytrap
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Aleksandra Wolnicka
Liczba stron: 456
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Literatura zagraniczna
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2014
Rok pierwszego polskiego wydania: 2016

Related posts:

"Mroczny zakątek" - Gillian Flynn
"Historia pszczół" - Maja Lunde
"Uczeń architekta" - Elif Shafak

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>