„Ostatnia noc w Tremore Beach” – Mikel Santiago

7 marca 2016

ostatnianocwtremorebeachJeszcze parę lat temu dość sceptycznie podchodziłem do nazywania autorów „nowym Kingiem” i tak dalej oraz porównywania ich z mistrzami danego gatunku. Nie tak dawno jednak sam uznałem, że „ObronySteve’a Cavanagh nie powstydziłby się John Grisham, tym samym oficjalnie uznając, że takie slogany to nie są puste słowa rzucane na wiatr. Dlatego też z wielką ochotą sięgnąłem wreszcie po najnowszą powieść Mikela Santiago – uznawanego za „hiszpańskiego Stephena Kinga”.

Na odludnej plaży w Irlandii znany kompozytor, Peter Harper, wynajmuje dom. Tutaj, z dala od znanej mu do tej pory cywilizacji, próbuje pozbierać swoje życie prywatne i zawodowe po bolesnym rozwodzie z żoną. Sporo czasu spędza z sympatycznymi sąsiadami, Leo i Marie Kogan, nie stroni też od ponętnej Judie, prowadzącej sklepik i pensjonat we wiosce.

Podczas jednej z nawiedzających nocą okolicę burzy, Peter zostaje rażony piorunem, który pozostawia na jego ciele tymczasowy ślad, przypominający czerwony tatuaż. Wkrótce okazuje się jednak, że błyskawica zostawiła także ślad w umyśle kompozytora.

I tu ujawnia się geniusz autora, który przypomina to, co znamy z powieści grozy, które wyszły spod pióra Stephena Kinga: Peter zaczyna miewać dziwne, nijak niewytłumaczalne wizje, w których giną najbliższe mu osoby. Harper stara się odróżniać ułudę od rzeczywistości, jednak z dnia na dzień staje się to coraz trudniejsze. Co więcej – na jaw wychodzą pewne skrywane dotąd przez znanych mu ludzi mroczne tajemnice. Czy wizje Petera to tylko koszmary senne? A może kryje się w nich o wiele więcej?

Nie zaskoczę Was chyba szczególnie, jeśli powiem, że podczas lektury chwilami włos się jeży i przechodzą ciary. „Ostatnia noc w Tremore Beach” jest bowiem thrillerem z gatunku tych, które jedną nogą stoją już na półce z horrorami. Atmosfera się coraz bardziej zagęszcza, aż w końcu balon fabuły nie wytrzymuje ciśnienia i eksploduje z ogromnym hukiem. To powieść, od której ciężko się oderwać – nawet w środku nocy, choć zdecydowanie bezpieczniej czytać tę książkę za dnia.

To nie jedyna, ale pierwsza wydana w Polsce powieść Mikela Santiago. Jeśli facet pisze w podobnej tonacji wszystkie swoje książki, to na tytuł odpowiednika Kinga w Hiszpanii zasłużył bezapelacyjnie. Jeśli lubicie czuć dreszczyk – co ja gadam, porządny dreszcz – to wybierzcie się do Tremore Beach i spędźcie tam z Peterem Harperem ostatnią noc. Satysfakcja (jakkolwiek to nieodpowiednio brzmi) gwarantowana.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

Autor książki: Mikel Santiago
Tytuł książki: Ostatnia noc w Tremore Beach
Tytuł oryginalny: La última noche en Tremore Beach
Język oryginalny: hiszpański
Tłumacz: Maria Mróz
Liczba stron: 392
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Literatura zagraniczna
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2014
Rok pierwszego polskiego wydania: 2016

Related posts:

"Kocha, lubi, szanuje... czyli jeszcze o uczuciach" - Grzegorz Kasdepke
"Klub Dumas" - Arturo Pérez-Reverte
"Kilka słów o sowach dwóch i inne wierszyki" - Paweł Mazur, Magdalena Pagińska

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>