„Nie ze mną takie tere-fere” – Jim Smith

8 sierpnia 2017

Smith_Niezemnatakietere-fere_500pcxBASIA:

Książka dla dzieci? Jak dla mnie, to nie bardzo jest książka dla dzieci. Przeczytałam całą, a raczej: zmęczyłam. Choć więcej w niej obrazków niż tekstu i czyta się przez to całkiem szybko, nie mogłam się doczekać, kiedy ją odłożę. Nie cierpię pisać negatywnych recenzji, bo przy takiej trzeba się dużo bardziej postarać, żeby nie napisać: „nie podoba mi się, bo nie”, ale czasem trzeba – to jest własnie ten przypadek.

Książka jest obrzydliwa – tak, mocne słowo. No dobra: może być, że okropna, ale nic ponadto… już spieszę wyjaśniać, dlaczego tak uważam.

Po pierwsze: książka jest właściwie o niczym. To smutne, ale przez większość część książki bohaterowi przydarzają się różne niezbyt miłe rzeczy i wszystko byłoby fajnie, gdyby potrafił sobie z nimi poradzić, ale nie tylko sobie nie radzi, ale zostają one nierozwiązane. Bohaterowie zostawiają je. Nie mówią przepraszam, nie pomagają sobie, są dla siebie niemili. Jest dużo trudnych sytuacji, jak wyśmianie przez rówieśników, kłamstwo, kłótnia z przyjacielem, gorszy dzień – z którymi widać, że główny bohater ma problem i są one jakby nie skończone, pominięte, nikt na to nie reaguje, że chłopak całym sobą woła o uwagę.

Po drugie: w książce występuje wiele – jak dla mnie – demoralizujących przykładów. Bardziej niż książką dla dzieci jest to zbiór pomysłów, na które niewielu rodziców chciałoby, żeby ich pociechy kiedykolwiek wpadły.

Główny bohater to Bartek Frajer, który ma przyjaciela Bączka. „Przyjaciela”, który razem z innymi śmieje się z niego. „Przyjaciela”, do którego mówi: „Matole”. Chodzą razem do szkoły, w której pojawił się nowy chłopak – Darek Derenowski, który mu dokucza, więc on dokucza jemu. Ich rozrywkami jest na przykład telefonowanie do pewnej pani, żeby spytać, czy mogą prosić „Pupcię”, albo zabawa w superroboty, czyli wchodzenie do kartonu i straszenie innych.

„Dlatego fajowo było następnego dnia przyjśc do szkoły w stroju Bartka Superrobota – wszystkim się wydawało, że robot przyszedł, żeby ich wykończyć.”

Po trzecie: język jest tak prosty, że aż prostacki. Dowody, przykłady – proszę bardzo:

  • „Powiedz mu, że jest wrednym matołem.”
  • „Nauczyciel jednak był zajęty upominaniem Stasia Szmendy, który strzelał kozami z nosa w Joasię Gałązkę.”
  • „Wszyscy się roześmiali, nawet pan Hodgepodge, a Darek korzystając z okazji beknął mi do ucha.”
  • „chcąc zbić go z tropu, ale przez zatkany wełną nos i przez to, że Darek jest tępy, to chyba nie odniosło pożądanego skutku.”
  • „z paszczy od razu zaczęło się wydobywać oranżadowe bekanie”
  • „Może ten frajer, pani syn, zsikał się w łózko?”

Po czwarte: książka utrwala negatywne stereotypy. Babcia to stara, śmierdząca kobieta, niedowidząca, niedosłysząca i chodząca jak żółw (cytat z opisu obrazka w książce). Koleżanki w klasie to dziewczyny, które mają w nosie kozy i zdrabniają każde słowo, w dodatku płaczące z byle powodu. Nauczyciel oczywiście ma wielkie okulary ze szkłami jak denka od butelek. Mama, która robi wszystko za swoje dziecko…

Ponadto, w polecajkach autor chwali się, że książka podoba się dzieciom, że są nią zachwycone, chichoczą czytając ją.

Wszystko fajnie, ale dzieci zachwycają się także słodyczami i fast-foodami, chichoczą kiedy słyszą lub mówią brzydkie słowa i podoba im się wszystko to, co niedozwolone. Daleka jestem od traktowania najmłodszych według hasła „dzieci i ryby głosu nie mają”, ale w wypadku tej książki ich opinia niewiele ma wspólnego z realną oceną książki jako dobrą.

Nie podobają mi się także grafiki, ale to raczej rzecz gustu – niemniej przerysowanie ludzkich postaci jako długonosych, pozbawionych szy,i z krótkimi nogami, jakoś do mnie nie przemawia.

Bekanie, kozy z nosa, stereotypy, obraźliwe słowa, kłamstwa, głupie kawały – naprawdę TO ma być literatura dla dzieci? Książki kształtują kulturę. Nic dziwnego, że potem mówi się: „ta dzisiejsza młodzież”…

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Znak Emotikon :).

Autor książki: Nie ze mną takie tere-fere
Tytuł książki: Jim Smith
Tytuł oryginalny: Barry Loser. I am not a Loser
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Maria Jaszczurowska
Liczba stron: 240
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Dziecięca
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2012
Rok pierwszego polskiego wydania: 2017

Related posts:

"Prisonomics: Behind Bars in Britain's Failing Prisons" - Vicky Pryce
"Terry Pratchett. Życie i praca z magią w tle" - Craig Cabell
"Aorta" - Bartosz Szczygielski

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>