„Morderca z Fryzji Wschodniej ” – Klaus-Peter Wolf

20 listopada 2017

morderca_z_fryzji_-_okładka01PRZEMEK:

Do sięgnięcia po cykl o Fryzji Wschodniej parokrotnie namawiała mnie Anna Urban, tłumaczka książek Nele Neuhaus, Ursuli Poznanski i nie tylko. W końcu uległem namowom uznając, że kto jak kto – ale Anna i Miłosz Urban znają się na niemieckich kryminałach najlepiej spośród wszystkich moich znajomych i jeśli sugerują lekturę, to znaczy, że coś jest na rzeczy.

„Morderca z Fryzji Wschodniej” zaintrygował mnie już pierwszym zdaniem (bo tradycyjnie nie zetknąłem nawet na opis fabuły na okładce – zaufałem Ani w stu procentach). Brzmi ono następująco:

„Ulf Speicher nie wiedział, że zostały mu tylko cztery godziny życia.”

Kusi czytać dalej, no nie? ;) Już w tym momencie prawdę powiedziawszy przepadłem i wiedziałem, że trudno będzie odrywać się od lektury. Wracając jednak do fabuły (jeśli chcecie dość się zaskoczyć tak jak ja, pomińcie dalszy ciąg tego akapitu i zacznijcie czytać kolejny)… w miasteczku Norden we Fryzji Wschodniej dochodzi do serii morderstw – giną kolejne osoby, każda w inny sposób. Trudno jednoznacznie orzecci łączy ich ze sobą poza jednym szczegółem: wszyscy mężczyźni byli członkami Stowarzyszenia Tęcza, zajmującego się osobami niepełnosprawnymi i ich rodzinami. Należeli do organizacji, która dba nie tylko o życie i zdrowie, ale takzeż o finanse i o interesy swoich podopiecznych. Dlaczego zatem ktoś ich zabija? Czyżby Stowarzyszenie źle rozporządziło czyimś majątkiem i teraz jego krewny szuka sprawiedliwości? A może po prostu komuś idea tej wspólnoty jest solą w oku i chce zlikwidować stowarzyszenie, nomen omen likwidując jego członków?

Klaus-Peter Wolf niemal od.pierwszych stron wprowadza nas w nieco specyficzny świat głównej bohaterki, komisarz Ann Kathrin Klaasen. Kobiety nie tylko z przeszłością, ale.- że się tak wyrażę – także z „teraźniejszością” w postaci poważnych problemów rodzinnych. I choć na pierwszy rzut oka widzimy lub wyczuwamy, że Klaasen to raczej twarda sztuka i poradzi sobie z oddzielenie życia zawodowego od osobistego, niejed okropnie życie stawia ją w sytuacjach wymagających wybrania „mniejszego zła”: zaniedbania albo relacji rodzinnych, albo śledztwa.

Oni zaś powoli posuwa się do przodu, niemniej wykreowany przez Wolfa mozaika bohaterów pobocznych sprawia, że niejednokrotnie tak policja, jak i czytelnik musi rewidować swoje poglądy i ponownie zastanawiać się, kto i dlaczego należy do grona podejrzanych. Sam muszę przyznać, że dałem się parokrotnie wywieźć w pole ;) co świadczy po części o tym, że kiepski ze mnie detektyw, a po części o tym, jak rewelacyjną intrygę dostarcza czytelnikom autor.

„Morderca z Fryzji Wschodniej” zdecydowanie trafia na moją półkę kryminałów, które zajmują honorowe miejsce w domowej biblioteczce, ja natomiast zabieram się lada moment za kolejne dwie powieści, zatytułowane „Krew we Fryzji Wschodniej” oraz „Grób we Fryzji Wschodniej”. Recenzji spodziewajcie się w kolejne poniedziałki :)

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Media Rodzina.

Autor książki: Klaus-Peter Wolf
Tytuł książki: Morderca z Fryzji Wschodniej
Tytuł oryginalny: Ostfriesenkiller
Język oryginalny: niemiecki
Tłumacz: Eliza Pieciul-Karmińska
Liczba stron: 296
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok pierwszego polskiego wydania: 2015

Related posts:

"Małżeństwo we troje" - Eric-Emmanuel Schmitt
"Sztuka odwlekania" - John Perry
"Puk, puk, jest tam kto? W brzuchu naszej mamy" - Jo Witek, Christine Roussey

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>