„Mock” – Marek Krajewski

19 września 2016

mock-b-iext44282687PRZEMEK:

Choć najnowsza powieść Marka Krajewskiego jest już szóstą, w której głównym bohaterem jest Eberhard Mock, to nic nie mogło stanąć na przeszkodzie, bym po nią sięgnął i zaznajomił się wreszcie z twórczością tego pisarza. Zwłaszcza, że akcja rozgrywa się w 1913 roku, dwadzieścia lat przed wydarzeniami ze „Śmierci w Breslau”, czyli pierwszego tomu tego kryminalnego cyklu.

Eberharda Mocka poznajemy jako młodego policyjnego wachmistrza, który wplątał się właśnie w pewną aferę obyczajową i grozi mu wydalenie z pracy. Ratunku swojej kariery upatrywać może jedynie w szalonym śledztwie, związanym z jednym z najbardziej znanych wrocławskich budynków – Halą Stulecia. To właśnie tam, w niejasnych okolicznościach, zginęło pięć osób – znaleziono bowiem nagie ciała czwórki chłopców oraz powieszonego nad nimi mężczyznę ze skrzydłami, niczym mitycznego Ikara.

Zbiorowe samobójstwo, związane z nikomu nie znaną ideologią? Jest to możliwe, ale równie dobrze w grę wchodzi bardzo wyrafinowane morderstwo. Albo rytualny mord. Zwłaszcza, że podejrzanych nie trzeba szukać za daleko – w mieście i Żydzi, i Masoni nie cieszą się szczególną sympatią… Mock wpada na pewien trop, nie wie jednak, ile biedy może sobie przy okazji napytać…

Do tej pory we Wrocławiu byłem zaledwie parokrotnie, a samą Halę Stulecia widziałem na oczy dwa razy – za dnia, i wieczorem, kiedy to odbywał się fontannowy pokaz (kto nie widział, niech nadrabia!). A mimo to, wędrując wraz z wachmistrzem Eberhardem Mockiem po mieście miałem wrażenie, że jestem tam „swój”, że biegając razem z nim wiem, dokąd zmierzam. Jakbym znał Wrocław – a to naprawdę przyjemne, móc się w ten sposób utożsamić z bohaterem, tak jak on znać topografię i jeszcze lepiej widzieć świat z jego perspektywy. Pokuszę się zatem o stwierdzenie, że to nie jest kwestia tego, ile razy w owym mieście w życiu byłem (bo naprawdę zwiedziłem zaledwie niewielką cząstkę stolicy Dolnego Śląska), a raczej zasługa Marka Krajewskiego, który prowadzi bohatera (i czytelników) w taki sposób, że wielkomiejska dżungla jest niestraszna.

Po lekturze „Mocka” muszę przyznać jedno – chyba coraz bardziej zaczynam lubić kryminały retro ;) Jeśli zatem niestraszne Wam nieaktualne nazwy ulic (zwłaszcza, jeśli brzmią nieciekawie, po niemiecku), a lubicie klimat początku XX wieku, spróbujcie razem z Polizei Wachmeistrem Eberhardem Mockiem rozwiązać zagadkę pięciu trupów w Hali Stulecia.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Znak.

Autor książki: Marek Krajewski
Tytuł książki: Mock
Język oryginalny: polski
Liczba stron: 400
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2016

Related posts:

"Złota skóra" - Carla Montero
"Zdarzyło się" - Włodzimierz Kalicki
"Łowca" - Paulina Hendel

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>