„Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie” – Louisa Thomsen Brits

20 czerwca 2017

ksiega-hygge-jak-zwolnic-kochac-i-zyc-szczesliwie-b-iext47501295BASIA:

Szczerze? To całe hygge to „pic na wodę, fotomontaż”… W książce najładniejsza jest chyba okładka – a że niektórzy tak wybierają książki, to spieszę powiedzieć, żeby tę akurat sobie odpuścili. Dlaczego? Już tłumaczę.

Książka w głównej mierze zawiera oczywiste oczywistości:

„Uczucie, które towarzyszy byciu wyłączonym z grupy nie jest przyjemne.”
„Świadomość, że nasz indywidualny wkład jest doceniany, a także możliwość pracy zespołowej zwiększają poczucie przynależności.”
„Idealny dom jest miejscem, które daje nam ukojenie i pomaga się zregenerować.”
„Starając się zbytnio nie hałasować okazujemy troskę naszym sąsiadom.”

Takie i wiele, wiele innych zdań, do których nie potrzeba szczególnej inteligencji i są prawdą, która obowiązuje także poza Danią, znajdziecie na kartach tej książki. Ja wiem, że czasem dobrze jest przypomnieć uniwersalne prawdy, ale kiedy te uniwersalne prawdy są podstawą teorii-filozofii, to jak to może być jakaś szczególna teoria-filozofia?

Książka jest pełna cytatów innych ludzi i nieciekawych obrazków. Cytaty, w każdym razie niektóre, nie powiem – może i inspirujące. Ale jakbym sobie chciała poczytać cytaty, to bym sobie włączyła przeglądarkę i wyszukała „inspirujące cytaty”. Jeśli wybieram książkę o hygge, to czuję się trochę oszukana, kiedy na co drugiej stronie jedną czwartą zajmuje cytat innego autora, w dodatku większą czcionką. To samo tyczy się zdjęć – są trochę rzadziej, ale zajmują całą stronę. Grafika roweru na tle zniszczonej ściany albo zdjęcie zmiętej pościeli jakoś mnie nie inspirują. A jeśli autorka najpierw pisze: „Kiedy borykamy się z różnymi trudnościami w życiu, nasze łóżka są nasza przystanią”, to nie musi mi na następnej stronie pokazywać rozgrzebanego łóżka, raz zrozumiałam. Swoją drogą: nie powiem, bardzo konstruktywny sposób rozwiązywania życiowych problemów.

Książka zawiera wiele niedorzeczności i sprzeczności:
„Stary obrus i podgrzewacze w szklanych pojemnikach mogą zmienić zwyczajną czynność w przeżycie, które połączy nas ze sobą i sprawi, że pozostaniemy przy tym stole jeszcze długo po tym, jak ogień w świecach zgaśnie.”
Stary obrus i podgrzewacze jako hity robiące za nastrój? Nieźle, to mężczyźni w Danii niewiele się muszą starać, żeby zrobić wrażenie na duńskich kobietach i odwrotnie.

„Płacąc rachunek jakiejś osoby chronimy ją przed zewnętrzną presją albo dyskomfortem.”
Kolejny niezły sposób na rozwiązywanie problemów, tym razem czyichś.

„Wyłączając komputery albo zaciągając zasłony chronimy resztę świata przed zaglądaniem do naszego życia.”
Naprawdę? Ja wyłączam komputer, żeby nie mieć wysokich rachunków za prąd, a zasłony zaciągam żeby lepiej wypocząć… Ale ze mnie egoistka – nie myślę o chronieniu innych.

„Odnajdujemy niebo w cichym kościele albo hałaśliwej kawiarni.”
To w końcu gdzie? Żeby to jeszcze miejsca podobne do siebie były, ale to się tak gryzie, że ja w żadnym z nich nie znalazłabym nieba.

„Niektórzy z nas czują się najbardziej u siebie kiedy śpią pod schodami”
Ktoś tu się za dużo Harry’ego Pottera naczytał…

Niektóre wyrażenia są tak niedorzeczne, że aż śmieszne i sama nie wiem, jak je skomentować:
„Pewne rzeczy, takie jak wysokie oparcie krzesła czy dźwięk zamykania drewnianych drzwi sprawiają, że czujemy się bezpieczni. (…) Nasze ciała szukają azylu w znanych rogach i łukach, które pomagają nam się wyciszyć i uspokoić. (…) Każdy, kto jest zbyt zadufany w sobie albo traktuje siebie zbyt poważnie, staje się tematem kąśliwych żartów i docinków. Jeżeli zareaguje na nie z uśmiechem, może liczyć na szybkie wybaczenie, po którym będzie mógł razem z resztą popłynąć w dół rzeki.”

Czytając tę książkę nudziłam się niemiłosiernie, dowiadując się rzeczy, które wiem lub które są kompletnie oderwane od rzeczywistości. Miałam wrażenie, że styl rozmowy i sposób postępowania Duńczyków praktykujących hygge jest taki sztuczny, że mimo iż skłania do powrotu do natury, to miejscami daleko od niej odbiega. Być może po prostu nie rozumiem „ducha hygge”. Ale wolę go nie rozumieć niż praktykować jego niektóre sposoby. Mam wrażenie, że to książka o niczym. Jeśli rozmawia się tylko o przyjemnych rzeczach, żeby nie zaburzyć „ducha hygge” – to wolę nie wiedzieć, jak oni rozwiązują problemy. Miejscami zastanawiałam się, czy autorka na pewno była w pełni władz umysłowych, kiedy to pisała i czy ludzie naprawdę w to wierzą i tak postępują?

Chyba nie chcę wiedzieć…

Autor książki: Louisa Thomsen Brits
Tytuł książki: Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie
Tytuł oryginalny: The Book of Hygge: The Danish art of living well
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Joanna Sugiero
Liczba stron: 192
Kategoria: Literatura naukowa i popularnonaukowa
Gatunek: Nauki społeczne
Forma: Poradnik
Rok pierwszego wydania: 2017
Rok pierwszego polskiego wydania: 2017

Related posts:

"Siewcy strachu" - Gregg Olsen
"Test Marshmallow" - Walter Mischel
"Stąpając po cienkim lodzie" - Camilla Grebe

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>