„Krew” – Bartosz Szczygielski

18 grudnia 2017

krew-b-iext51219501PRZEMEK:

Rzadko kiedy czytam bardzo uważnie wszystko, co jest wpisywane na okładkach książek. Raz, że lubię być zaatakowany przez fabułę, a nie wiedzieć wszystko, co wydarzy się przez pierwsze dwieście stron ;) Dwa – ostatnimi czasy nagminne stało się okrzykiwanie autorów „polskim kimśtam”. Zerknąłem jednak na słowa Mariusza Czubaja, według którego „Krew” – którą dziś recenzuję – „potwierdza skalę talentu Bartosza Szczygielskiego, najmroczniejszego spośród polskich pisarzy kryminałów„. I muszę przyznać, że zgadzam się z tymi słowami w stu procentach.

Po wydarzeniach opisanych w „Aorcie„, wraz z komisarzem Gabrielem Bysiem trafiamy do szpitala psychiatrycznego w Tworkach. Wydaje się, że czeka nas nuda, nostalgia i odrobina szaleństwa, która – mimo wszystko – nie zaaplikuje nam rozsądnej dawki adrenaliny. Wkrótce jednak na terenie szpitala dochodzi do makabrycznego zdarzenia, którego Byś jest mimowolnym świadkiem. Jakby tego było mało, na miejscu zaczynają się gromadzić ludzie, dopatrujący się cudu. Czy jednak rzeczywiście ten miał miejsce? Jaka jest prawda i czy w szpitalu psychiatrycznym znajdzie się ktokolwiek, kto jest na tyle trzeźwy na umyśle, by to rozsądzić?

Równolegle z wydarzeniami w Tworkach śledzimy historię Kaśki Sokół, znanej nam z poprzedniego tomu dziewczyny, będącej w pewnym sensie służąca Andrzeja Dziergi. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, w jaki zgrabny sposób, solidnym ściegiem Bartosz Szczygielski połączył ze sobą te dwa wątki. Nie tylko w sposób ostateczny, ale też w momentach „przeskoku” akcji pomiędzy wydarzeniami dotyczącymi Kaśki i Bysia. Chapeau bas!

Sama fabuła natomiast zdecydowanie potwierdza słowa Mariusza Czubaja – jest mroczne, powiedziałbym nawet: przerażająco mrocznie. Autor stopniuje napięcie, by po chwili z impetem zmrozić w czytelnikach – nomen omen – krew. Przedstawiony przez Szczygielskiego świat jest brutalny, szorstki, niebezpieczny. Jasne, w końcu po części akcja dzieje się w okolicach Pruszkowa oraz na terenie szpitala psychiatrycznego, ale… przyznam szczerze, że autor nie owija w bawełnę, tylko czołga czytelników ostro po chropowatej powierzchni fabuły, nie licząc się z możliwością poranienia aż do krwi. A może licząc właśnie na to? Na takie mentalne odarcie czytelnika?

Nie wiem, jaki cel przyświecał Szczygielskiemu podczas pisania, ale efekt jest następujący: czytelnik wpada w wir wydarzeń, by samemu nieco oszaleć w próbach dociekania prawdy, zaś krew w żyłach na przemian gotuje się i mrozi. Brzmi przerażająco, tak też jest – a mimo to nie żałuję ani sekundy poświęconej lekturze książki. Ba – wyczekuję kolejnego tomu i tylko trochę obawiam się, że autor jeszcze nie pokazał nam swojego prawdziwego oblicza. Nie wiem, czy może być jeszcze mroczniej, ale Szczygielski wie na pewno. Oby podzielił się z nami tą wiedzą jak najprędzej.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu W.A.B..

Autor książki: Bartosz Szczygielski
Tytuł książki: Krew
Język oryginalny: polski
Liczba stron: 400
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2017

Related posts:

"Tam ci będzie lepiej" - Ryszard Ćwirlej
"Z otchłani" - Krzysztof A. Zajas
"Nic oprócz śmierci" - Magdalena Knedler