„Kiedyś wszystko było wolniejsze, nawet kryminały” – wywiad z Joanną Opiat-Bojarską

17 lutego 2016

851 x 315_baner Gra pozorow

Dziś swoją premierę ma „Gra pozorów” Joanny Opiat-Bojarskiej. Jako patron medialny tego kryminału, dzięki uprzejmości wydawnictwa Czwarta Strona, zdążyłem już dla Was zrecenzować ten tytuł oraz przeprowadzić związany z nim konkurs. Tym razem zachęcam do lektury wywiadu z autorką :)

1) O ile dobrze liczę, to już Twój trzeci poznański kryminał, po „Gdzie jesteś, Leno?” i „Koneserze” z Przemysławem Burzyńskim i Michałem Majewskim. Skąd pomysł na zmianę bohaterów? Znudzili Ci się już?

Pozwól, że policzymy razem jeszcze raz. W kolejności ukazywania się: „Gdzie jesteś, Leno”, „Słodkich snów, Anno”, „Zaufaj mi, Anno”, „Koneser”. „Gra pozorów” topiąty poznański kryminał. Uciekła Ci seria o dziennikarce Annie Rogozińskiej, która mimo że opakowana została w kobiece okładki zawiera w sobie siedem trupów.

Skąd zmiana bohaterów? Tak naprawdę zarys „Gry pozorów” stworzyłam na zeszłoroczny konkurs scenariuszowy Script Fiesta. „Gra” miała być serialem telewizyjnym. Niestety nie wygrałam, a projekt wylądował w segregatorze. Kiedy więc wydawnictwo Czwarta Strona zwróciło się do mnie z prośbą o napisanie kryminału innego od tych, które piszę dla Czarnej Owcy pomyślałam, że nie muszę wymyślać niczego nowego.Wystarczy, że rozbuduję pomysł na serial.

2) Ale Burza i Młody wrócą jeszcze, prawda? A wraz z nimi niesamowita pani antropolog sądowa? Myślę, że nie tylko mi zależy na ich powrocie.

Oczywiście, że wrócą. Bardzo dobrze czuję się w męskim świecie Burzy i Młodego. To zdecydowanie moje klimaty. Szorstka przyjaźń, mrok, brud a na deser chłodna antropolog sądowa Anita Broll. Powiedziałabym nawet, że już wrócili. Siedzą teraz w wydawnictwie Czarna Owca i wybierają okładkę, w jakiej zaprezentują się Wam w czerwcu.

3) Co zainspirowało Cię do stworzenia tak – pozwolę sobie rzec – zabójczo pokrętnej historii? Dałaś się zwieść jakimś pozorom, a powieść ma być przestrogą dla innych?

Lubię w książkach mierzyć się z tematami, które uważam za trudne…One dostarczają mi emocji. Zwykle łamię tabu, ale tym razem zmierzyłam się z osobistymi lękami. Nie cierpię pozorów i mam alergię na kłamstwa. Budzą mój sprzeciw i agresję.

Zabójczo pokrętna historia powstała tak jak wspomniałam wcześniej jako szkic serialu. Takiego, w którym w ostatniej minucie każdego odcinka wszystko wywraca się do góry nogami. Lecą napisy końcowe a człowiek wpatruje się w literki, myśli „ja pierdzielę”… i oczywiście z napięciem czeka na następny odcinek.

fot. Beata Cichecka

fot. Beata Cichecka

4) Nie boisz się, że opisywana przez Ciebie historia może wydarzyć się niebawem naprawdę? Fabuła „Gdzie jesteś, Leno?”, choć powstała parę lat temu, łudząco przypomina momentami wydarzenia, które rozegrały się w naszym mieście (i ogólnopolskich mediach) pod koniec ubiegłego roku…

A co jeśli Ci powiem, że część tej historii już się wydarzyła? Wymyślając fabuły zawsze opieram się na rzeczywistych filarach. W moich książkach znajdziesz (jeśli uważnie poszukasz) dużo prawdziwych wydarzeń. Nie tworzę bajek dla dorosłych, tylko historie, które mogłyby wydarzyć się naprawdę.Jak wiesz (pamiętasz naszą pierwszą rozmowę? :) ) jestem ostrożna,żongluję prawdą i fikcją zachowując zasady bezpieczeństwa.

Łudzące podobieństwo prawdziwych wydarzeń, które rozgrywają się kilka lat po powstaniu książki – to brzmi dość nieprawdopodobnie. Dlaczego jednak ślad po dziewczynie ginie niemalże w tym samym miejscu, gdzie ulokowałam fikcyjny klub z którego wyszła Lena? Zbieg okoliczności. Najtrudniej w dzisiejszych czasach pogodzić się ludziom z istnieniem „przypadku”. We wszystkim dopatrują się intencji. Wiesz, że spotkałam się z opinią, że być może dziewczyna, o której wspomniałeś wcale nie zaginęła, a głośna sprawa to początek kampanii reklamowej mojej książki?

Jeśli więc pytasz czy się boję… Nie boję się, bo życia nie można się bać. Jest mi tylko czasem smutno. Nie jaram się tą prawdziwą historią, bo obawiam się, że jej zakończenie może być zbieżne z zakończeniem mojej książki. Obserwuję jednak te konferencje prasowe i medialny rozgłos. Wszyscy gonią za sensacją. Liczy się kto ile wypił, kto z kim spał i kto pierwszy wypuści newsa. No i kto jest bardziej skuteczny Policja czy detektyw?

To wszystko przypomina mi dlaczego napisałam „Gdzie jesteś, Leno?”. Rodziny zaginionych przechodzągehennę. Niewiedza rozsadza ich od środka i jest dużo gorsza niż ewentualna żałoba. Rozgłos medialny początkowo pomaga, ale z czasem zamienia się w straszną bestię…

5) Jednym z funkcjonariuszy prowadzących w „Grze pozorów” śledztwo jest Bielawski. Czy możemy spodziewać się jego powrotu w innych książkach? Na przykład jako współpracownika wspominanego już duetu Burzyński/Majewski? Zawsze miło jest podczas lektury odkrywać na kartach powieści znajome twarze z innych książek.

A co? Polubiłeś go? :) Nie sądzę, żeby spotkał się z czarnoseryjnym duetem. Na pewno nie wróci też w drugiej części „Gry”. Ale jeśli bardzo chcesz, to może uda mi się go wrzucić do trzeciej „Gry”.

6) Z ust pewnego pisarza kryminałów usłyszałem rok temu, że „technologia zabija kryminał”. Miał na myśli, że niegdyś detektyw musiał pukać do drzwi i liczyć, że kogoś zastanie. Przepływ informacji w policji też był wolniejszy, a dziś wszystko „psują” wszechobecne telefony komórkowe. W Twojej powieści tymczasem istotną rolę odgrywa pewien nietypowy gadżet technologiczny, przypominający długopis. Skąd pomysł na ten sprzęt? I jak odniesiesz się do powyższego zarzutu wobec technologii?

Kiedyś wszystko było wolniejsze, nawet kryminały ;) Dzisiaj świat pędzi, na łeb na szyję, informacje nas zalewają a my stajemy się coraz bardziej zamknięci. Wielu rzeczy nie zauważamy, nie zapamiętujemy, trudniej nam skupić uwagę. Technologia otwiera nowe możliwości, także w kwestii prowadzenia spraw kryminalnych. Policjanci przeglądają monitoring, uprawdopodobniają miejsca pobytu sprawdzając historię logowań naszych telefonów komórkowych do sieci. Pojawia się mnóstwo nowinek, którymi można zainteresować czytelnika. Oczywiście wymaga to od twórcy kryminału większego zaangażowania (i chęci poznawczych), ale dostarcza czytelnikowi nowych doznań…. a chyba o to chodzi w dobrym kryminale.

Gadżet o którym wspominasz to zasługa mojego konsultanta – policjanta kryminalnego. Wymyśliłam, że istotną rolę odegra telefon komórkowy, ale konsultant uznał, że to banalne i skierował moją uwagę na ten gadżet technologiczny. Wiesz ile jest podobnych gadżetów? Zajrzałam do sklepu i złapałam się za głowę. OMG!

7) Gdyby fabuła Twoich kryminałów miała toczyć się w innych czasach lub w innej miejscowości, to kiedy lub gdzie chciałabyś usytuować „Grę pozorów”? Oczywiście odpowiednio zmieniając detale i np. zastępując ów długopis innym narzędziem.

„Gra pozorów” skonstruowana jest tak, że może toczyć się wszędzie. W Warszawie, Gdańsku, Krakowie czy w Nowym Jorku. W każdym mieście znajdzie się plac, który pełni dość istotną funkcję w powieści (w Poznaniu jest to Plac Wolności).

Jeśli chodzi o czasy… fascynuje mnie współczesność. To co się dzieje, czego czasem nie zauważamy, to na co mamy wpływ i to co nam ucieka. Nie eksperymentowałabym z daleką przeszłością ani przyszłością.

No chyba, że jako wydawca zmusiłbyś mnie do eksperymentu. Wtedy wybrałabym bliską przyszłość, np. maj 2017 i Nowy Jork. Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że najpierw musiałabym tam pojechać i poczuć miasto? Oczywiście na Twój koszt ;)

8) Dziękuję za poświęcony mi czas. Z niecierpliwością wypatruję kolejnej premiery Twojej książki, tymczasem zmykam nadrabiać zaległości z Twojej bibliografii ;)

To ja dziękuję za nieschematyczne pytania i serdecznie pozdrawiam wszystkich przyjaciół i czytelników 3telnika!

Related posts:

Jakie kryminały czytają polscy pisarze i pisarki?
"Kilka zbiegów okoliczności" - wywiad z Michałem Larkiem
Co piją pisarze?