„Immunitet” – Remigiusz Mróz

29 sierpnia 2016

Immunitet-200dpi-337x535PRZEMEK:

Jeśli ktoś miał nas w to lato najpierw ochłodzić swoim nazwiskiem, a już po chwili rozgrzać niesamowitą atmosferą batalii sądowej, to nie trzeba długo szukać ewentualnych podejrzanych. Winny jak ocet jest tylko i wyłącznie Remigiusz Mróz :) Co tym razem zgotował pracownikom kancelarii Żelazny & McVay?

Do Joanny Chyłki z prośbą o pomoc zwraca się dawny znajomy ze studiów – Sebastian Sendal, najmłodszy w historii sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Publicznie został oskarżony o morderstwo człowieka, którego nigdy nie widział na oczy, na dodatek pochodzącego z innego miasta. Prokuraturze jednak nie robi to różnicy i zaczyna zabiegać o uchylenie sędziemu tytułowego immunitetu.

Czy tak wysoko postawiony sędzia może być winny zarzucanego mu czynu? Czy nie wygląda to czasem na polityczne zagrywki lub szeroko zakrojony spisek u władzy? Miejsca, do których Chyłkę i Oryńskiego (a wraz z nimi także Sendala) doprowadzi śledztwo, nie śniły im się nawet w najbardziej kryminogennych snach…

Jak już zapewne wszyscy zdążyliśmy się po poprzednich tomach przyzwyczaić (a kto nie, ten jest zwycięzcą) – z każdą kolejną stroną odnosimy wrażenie, że już bardziej pod górkę być nie może, że teraz to już tylko zjazd rollercoasterem w dół i zabawa na całego. Tymczasem góra (chciałoby się za Johnem Grishamem powiedzieć: „Góra bezprawia„) jest stroma, końca nie widać, a upadek z niej z pewnością będzie bolesny. Sprawa, stanowiąca główną oś tej części cyklu, nie jest łatwa. Jasne, czasem stwarza pozory takowej – ale już chwilę później odkrywamy, że to były pozory pozorów ;) Jakkolwiek to brzmi, czytelnicy nie powinni być zaskoczeni tym, jak często dadzą sie autorowi (a zarazem działaniom bohaterów) zaskoczyć ;)

Nie chcę za bardzo zdradzać wszystkich poruszonych w powieści wątków, bo o wiele lepiej ich mnogość odkrywać samodzielnie, nie sposób jednak nie wspomnieć o jednym: Remigiusz Mróz po raz kolejny edukuje. Tym razem, niemal od podszewki, czytelnik poznaje Trybunał Konstytucyjny i garść niuansów związanych z jego funkcjonowaniem. Co jak co, ale ani na lekcjach wiedzy o społeczeństwie, ani na licencjacie z politologii nie dostałem tak solidnej dawki wiedzy na ten temat, co podczas lektury „Immunitetu”. I jeszcze jedno – choćbyście nie wiem jak bardzo przywykli do tego, jak bardzo niekonwencjonalne i niesztampowe potrafią być działania Zordona, Chyłki i Kormaka, założę się, że i tak w którymś momencie Was zaskoczą. I to niekoniecznie na finiszu, który – jak to u Mroza – wgniata w fotel i odbiera mowę w ustach ;)

Na sam koniec chciałbym się jeszcze odnieść do… dedykacji. Tak, mam na myśli dokładnie to jedno zdanie, widniejące tuż po stronie tytułowej. Jestem przekonany, że wymienionej tam osobie należy się nie tylko zadedykowanie powieści, ale i ogromne podziękowania ze strony fanów pisarza, którego książki z wymienionych tam przyczyn są tak rewelacyjne. Zatem – w imieniu swoim i innych, którzy podzielają tę opinię – DZIĘKUJEMY! ;)

A jeśli jesteście ciekawi co z Sendalem, lub intryguje Was teraz sama dedykacja… Książka ma premierę 31.08., ale już teraz możecie ją przedpremierowo kupić na stronie wydawnictwa ;)

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Czwarta Strona.

Autor książki: Remigiusz Mróz
Tytuł książki: Immunitet
Język oryginalny: polski
Liczba stron: 648
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2016

Related posts:

"Zima koloru turkusu" - Carina Bartsch
"Goci. Rzeczywistość i legenda" - Jerzy Strzelczyk
"Dobry Niemiec to martwy Niemiec" - Nikodem Pałasz

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>