„Głuchy telefon” – Arne Dahl

22 sierpnia 2016

DAHL Arne _Głuchy telefon FRONTgrzbiet.inddPRZEMEK:

Długo przymierzałem się do tej książki, a zarazem do całej serii o jednostce OPCOP – było to spowodowane faktem, że Arne Dahl wcześniej napisał dziesięciotomową serię o „Drużynie A”, a tutaj pojawiają się jej niektórzy bohaterowie. Wmawiałem sobie zatem, ze najpierw nadrobię spore braki – ostatecznie jednak zmieniłem zdanie: najpierw przeczytam wszystkie trzy (przetłumaczone na język polski, z czterech napisanych przez autora) tomy nowej serii, a później z o wiele większą przyjemnością zechcę poznać historię niektórych bohaterów, cofając się o kilkanaście lat…

Europol w całkowicie tajny sposób tworzy własną jednostkę operacyjną, zwaną OPCOP. W jej skład wchodzą funkcjonariusze z kilkunastu państw Unii Europejskiej, reprezentujący wszystkich jej członków. Znajdziemy tu paru Szwedów, Włocha, Hiszpana, Rumunkę, Niemkę… jest też i pochodzący z Warszawy Polak – Marek Kowalewski, głównie funkcjonujący w świecie przestępczości gospodarczej.

Rozpoczyna się własnie szczyt G-20 w Londynie – najwięksi tego świata mają rozmawiać o tym, w jaki sposób reagując na kryzys finansowy rozdysponować pieniądze na ratunek bankom. Jeden z członków naszej grupy – Arto Söderstedt – znajduje się na miejscu, jako obserwator w tłumie. Ktoś na Twitterze umieścił rzekomo pewną informację, jakoby Barack Obama zamierzał zatrzymać swoją limuzynę tuż przed wjazdem na teren konferencji, a następnie wysiąść i porozmawiać z tłumem. Liczy na to pewien Azjata, kiedy jednak okazuje się to tylko pogłoską, zdesperowany i zdeterminowany zarazem rusza w stronę Arto, by to jemu przekazać coś ważnego. Niestety, po drodze wpada pod nadjeżdżający radiowóz. Umierając, z trudem wyszeptuje na ucho funkcjonariusza niezrozumiały ciąg słów po chińsku. Jak w zabawie z głuchym telefonem…

Niemal równocześnie w sztokholmskiej dzielnicy Nacka pewna chińska sprzątaczka zostaje w odkurzanym przez siebie domu złapana przez policję na gorącym uczynku, gdy… szuka w sieci pornografii dziecięcej. Kobieta dość pokrętnie twierdzi, że to słowo pojawiło się w wyszukiwarce zupełnie przypadkiem, że było już wcześniej wpisane na tym komputerze – co obciąża właściciela posiadłości, majętnego i wpływowego właściciela pewnej fabryki mebli. Na domiar złego w zupełnie innej części świata zostaje odnalezione martwe ciało kobiety, która zostawiła wiadomość „do jednostki operacyjnej Europolu” – do ludzi, o których istnieniu nie powinna mieć zielonego pojęcia. Skąd się dowiedziała? Skąd wiedziało „wcześniejsze ogniwo”? Pora ponownie prześledzić głuchy telefon…

Arne Dahl z początku serwuje nam mieszankę, która wydaje się trudna do przełknięcia. Natłok nazwisk – na dodatek bardzo różnorodnych, biorąc pod uwagę panujący w OPCOP-ie klimat „multikulti”, do tego kilka nietypowych spraw równocześnie, a wszystko napisane w stylu, do którego jakoś mimo lektury wielu kryminałów nie zdążyłem szybko przywyknąć. Dahl pisze… inaczej. Nie chodzi nawet o to, czy takie pisanie jest złe czy dobre – zwłaszcza że po jakimś czasie człowiek zupełnie przestaje na to zwracać uwagę – jednak trudno mi było się rozkręcić i wsiąknąć na dobre. A potem poruszył się jeden kamyczek tej początkowej zatwardziałości, po chwili drugi… i potoczyła się lawina.

Mimo właśnie owego natłoku postaci – czternastu głównych bohaterów, nie licząc tych, którzy ewentualnie zostaną gdziekolwiek i kiedykolwiek uznani za podejrzanych – książka jest napisana w bardzo spójny sposób. Ludzi tych poznajemy z wielu różnych stron, nie tylko podczas pracy, zaś wielonarodowościowa kumulacja stanowi świetną okazję do żartów czy sprzeczek na różne, także drażliwe tematy, co z pewnością oddaje nieco zarówno temperamenty typowych przedstawicieli poszczególnych państw, jak i ich poglądy na pewne kwestie. Ot, Unia Europejska w pigułce ;)

Co do samej fabuły i jej tytułu: jeszcze przed lekturą zastanawiałem się, co może mieć wspólnego niewinna, dziecięca zabawa z kryminałem – tymczasem okazuje się, że bardzo wiele. Śledztwa wprawdzie wydają się na pierwszy rzut oka bardzo skomplikowane, jednak w myśl zasady „co dwie głowy, to nie jedna”, biorąc pod uwagę 14 bohaterów, ich rozwiązanie stanowi tylko i wyłącznie kwestię czasu. Muszę jednak przyznać, że nie kojarzę chyba żadnej innej książki, ktora miałaby podobnie wielotorowo zbudowaną intrygę – duży plus dla autora, że nie tylko był w stanie ją wymyślić, ale i nad nią zapanować na kartach powieści, by się nie „rozjechała” ani nie znużyła czytelników. A co się tyczy tytułu, to w nowej serii Arne Dahl chyba w całości stawia na klimat zabaw – kolejne wydane już w Polsce tomy to „Gorące krzesła” i „Ciuciubabka” ;)

Dla mnie, jako miłośnika kryminałów, „Głuchy telefon” był nietypowym testem na zdolność skrupulatnego prowadzenia czytelniczego śledztwa w tłumie ludzi i spraw. Był też wyzwaniem – czy uda mi się odkryć powiązania? Czy zrozumiem cały, choć pokrętny, ciąg wydarzeń? Wierzę, że i w Was podczas lektury zrodzą się podobne odczucia – zwłaszcza, że tytuł ten mogę polecić z ręką na sercu każdemu, kto lubi trudne sprawy i nie zamierza wraz z bohaterami iść „na łatwiznę”.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Czarna Owca.

Autor książki: Arne Dahl
Tytuł książki: Głuchy telefon
Tytuł oryginalny: Viskleken
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Robert Kędzierski
Liczba stron: 528
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2011
Rok pierwszego polskiego wydania: 2015

Related posts:

"Pan Darcy nie żyje" - Magdalena Knedler
"Kamień i sól" - Victoria Scott
"Kastor majsterkuje" - Lars Klinting

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>