„Gdy byłem dzieckiem, zakochałem się bez pamięci…” – wywiad z Andrzejem Kowalskim

8 czerwca 2016

PRZEMEK:

Już jutro, 09.06., swoją premierę ma „ASSA” Andrzeja Kowalskiego. Książka, którą objąłem patronatem medialnym. Kryminał, który nie komponuje się z tym gatunkiem w stu procentach. Powieść, która jest co najmniej nieszablonowa, a tym samym intryguje nie tylko treścią, ale i formą. O kilka szczegółów z nią związanych postanowiłem zapytać autora – zapraszam do lektury przeprowadzonego z nim wywiadu:

Wprowadził Pan czytelników w artystyczny półświatek, który chyba niespecjalnie kojarzy się z kryminałami – raczej z nadętymi, przerośniętymi ego, niespełnionymi artystami i obrazami, które dla jednych przypominają bohomazy, a dla innych są świetną okazją do wydania kwoty rzędu kilku milionów złotych. Co więcej – na łamach powieści pojawia się kilka tytułów obrazów, które zaginęły w czasie wojny, zagrabione przez nazistów lub innych „życzliwych” ludzi. Skąd pomysł na umiejscowienie akcji w takim artystycznym otoczeniu wraz z wątkiem historycznym?

Andrzej KowalskiPomysł podsunęło, jak zwykle, życie. Gdy byłem dzieckiem, zakochałem się bez pamięci w pewnym tajemniczym obrazie. Od lat próbuję poznać jego losy. Póki co jeszcze nie wszystkie karty zostały przede mną odkryte. Nie wykluczone, że gdy to się stanie, jego historia będzie ciekawsza niż stworzona przeze mnie fikcja literacka.

Jeszcze zanim czytelnik zacznie lekturę, jego uwagę zwraca tytuł: ASSA. Nie mówi on nam na „dzień dobry” kompletnie nic. Jest, że tak zażartuję: Absolutnie Specyficzny, Szalenie Anonimowy. A jednak, po lekturze, okazuje się, że tytuł nie jest pozbawiony sensu. To taka celowa zachęta? Nie rozumiesz tytułu – przeczytaj, a wszystko stanie się jasne.

Właśnie tak. Tytuł nie powinien zdradzać całej fabuły. Z drugiej strony, po lekturze czytelnik powinien wiedzieć, czemu jest on właśnie taki a nie inny. Ale nie wcześniej. Na zachętę mogę powiedzieć, że Assa to nazwa statku pasażerskiego, ale nie tylko…

Główny duet bohaterów stanowi artysta malarz, Daniel Asman oraz pochodząca ze Szwecji jego żona – policjantka Malena Marklund. To celowy uśmiech w stronę skandynawskiej literatury kryminalnej, czy może raczej kamyczek do ich ogródka? Dlaczego Malena pochodzi akurat ze Szwecji, a nie jest – przykładowo – Niemką?

Raczej ukłon. W chwili, gdy tworzył się szkielet książki byłem zafascynowany Lisbeth Salander. Zresztą do dziś jestem. Malena w żaden sposób nie przypomina jednak głównej bohaterki powieści Stiega Larssona. Prędzej obsadziłbym w tej roli Klaudię, przyjaciółkę Daniela. Wygląda prawie jak Lisbeth, czasami zachowuje się jak ona – ale tylko czasami, ponieważ Salander może być tylko jedna.

Assa_oklW swojej recenzji książki podkreśliłem, że ma ona w sobie sporo „nietypowości”, m.in. widocznej w konstrukcji powieści. Trudno było stworzyć tę historię w taki sposób, by czytelnik – ale i sam autor – nie pogubił się w licznych retrospekcjach? Bo przyznam, że chwilami można poczuć się, jakby podróżowało się wehikułem czasu.

Najlepsze książki to takie, w których autor opowiada kilka oddzielnych historii, które z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego i dopiero pod koniec łączą się w jedną, spójną całość.
Konstrukcja książki nie sprawiła mi trudności. To kwestia przemyślanego konspektu, który i tak trzeba potem kilkakrotnie poprawić. Najtrudniejsze było dla mnie zbudowanie postaci Daniela Asmana. Chciałem, żeby był on pełen sprzeczności, dla jednych uosobieniem cnót, dla innych zakłamanym draniem. Wszystko oczywiście zależy od punktu widzenia i tego, kto ocenia…

W poprzedniej Pana powieści pt. „Biały kruk” – główny wątek kryminalny powiązany był z literaturą. Teraz postawił Pan na malarstwo. Co nas czeka w następnej książce, którą napisze Andrzej Kowalski?

W „Białym kruku” skupiłem się nie tyle na literaturze, co na pokazaniu piękna Krymu, który obecnie znajduje się pod rządami gangsterów z Moskwy.
Staram się, żeby moje książki nauczyły czytelnika czegoś ciekawego a zarazem były nieszablonowe. Dlatego pierwsza powieść rozgrywa się w nietypowym miejscu, druga zaś… nie jest do końca kryminałem… Nie będę jednak zdradzał nic więcej. Przeczytajcie sami.
Co czeka czytelników w kolejnej książce? Będzie to hołd złożony bohaterom. Tym, po których pozostałe bezimienne krzyże i o których się dziś nie pamięta. Będzie też zawiść, zdrada, honor a to co wydaje nam się białe… No cóż… Trzeba trochę jeszcze poczekać.

Serdecznie dziękuję za czas poświęcony 3telnikowi i jego czytelnikom.

Ja również dziękuję i życzę wszystkim molom książkowym… wielu nieprzespanych nocy… oczywiście przy dobrej lekturze.

Related posts:

Wywiad z "Sienkiewiczem krajów arabskich" - Tanyą Valko
"Kilka zbiegów okoliczności" - wywiad z Michałem Larkiem
"Od razu wiedziałem, że to musi być kryminał" - wywiad z Geirem Tangenem

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>