„Enklawa” – Ove Løgmansbø

5 grudnia 2016

enklawaPRZEMEK:

Po świetnych seriach kryminalnych, pisanych przez szwedzkich i norweskich autorów, „przesiadłem sie” ostatnio na duńskie powieści Michaela Katza Krefelda („Wykolejony” wraz z „Zaginionym” i „Sektą” polecają się Waszej uwadze). Tym razem postanowiłem uczynić krok dalej i przenieść się na podległe Danii, choć dążące do coraz większej autonomii Wyspy Owcze, zwane przez tubylców Farojami. W tej literackiej „przeprowadzce” pomógł mi Ove Løgmansbø i jego „Enklawa”.

Tytułowa enklawa to właśnie Wyspy – niemal wszyscy się tutaj znają, ostanie morderstwo miało tu miejsce w latach 80., a stróże prawa zajmują takimi wykroczeniami jak kraksa samochodu z owcą. Cisza, spokój, bezpieczeństwo. I w tej właśnie farerskej enklawie, w Vestmannie, w pewien grudniowy wieczór zaginęła nastoletnia dziewczyna – Poula Løkin. Śledztwo dość szybko przejmuje duńska policja, przysyłając na miejsce politiassistent Katrine Ellegaard.

Ostatnim, który widział dziewczynę żywą, jest Hallbjørn Olsen – ojciec jej koleżanki, Ann-Mari, były żołnierz armii duńskiej, cierpiący na PTSD, zespół stresu pourazowego. Hal nie pamięta jednak, co się działo po spotkaniu dziewczyny w porcie – prawdopodobnie nieźle się napruł, bo problemy z alkoholem ma nie od dziś. Ale czy to on mógłby ją zabić? Nie, to przecież niemożliwe. Pamiętałby.

Za namową policjantki postanawia włączyć się w śledztwo, służą pomocą i będąc lokalnym przewodnikiem po Vestmannie. Równocześnie prowadzi własne mini-śledztwo, mające pomoc mu przypomnieć sobie (albo chociaż odkryć), co się z nim działo, gdy urwał mu się film…

Ove Løgmansbø z jednej strony prowadzi cały czas czytelnika za rękę, ale z drugiej – ów czytelnik ma przewiązane oczy. Odkrywamy kolejne fakty, dodajemy dwa do dwóch, ale nie chce nam wyjść cztery. Tsk przynajmniej było w moim przypadku – kogokolwiek bym nie podejrzewał o przyczynienie się do zaginięcia (lub też zginięcia) Pouli Løkin, wkrótce okazywało się, że oskarżenie jest albo całkowicie bezpodstawne, albo w ostatecznym rozrachunku niesłuszne. I to wcale nie dlatego, że śledztwo jest prowadzone „po łebkach”…

„Enklawa” to rewelacyjny kryminał, w którym zwrotów akcji z pewnością nie brakuje, a rzetelnie prowadzone śledztwo nawet mimo szczerych chęci może nie przynosić obfitych owoców. To świetna okazja do spojrzenia w stronę Wysp Owczych i zamieszkujących je Farerów. Osobiście po lekturze tej książki aż korci mnie udać się ponownie na Faroje, nie tylko na papierze… ;)

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Dollnośląskiemu.

Autor książki: Ove Løgmansbø
Tytuł książki: Enklawa
Język oryginalny: polski
Liczba stron: 400
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2016
Rok pierwszego polskiego wydania: 2016

Related posts:

"Klub Dumas" - Arturo Pérez-Reverte
"Bezuzyteczna.pl. Codzienna dawka wiedzy bezużytecznej" - Marcel Szuplewski, Dawid Tekiela
"W piekarni Pięciu Przemian" - Anna Czelej

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>