„Dom czwarty” – Katarzyna Puzyńska

28 listopada 2016

domczwarty2PRZEMEK:

Książka, której 100 przedpremierowych egzemplarzy rozeszło się podczas Targów Książki w Krakowie jak ciepłe bułeczki. Autorka, która z malutkiej miejscowości uczyniła morderczy region, rozbudzając zainteresowanie setek tysięcy czytelników. Bohaterowie, którzy niekoniecznie postępują tak, jakbym tego od nich oczekiwał. Dodając to wszystko do siebie – nie było opcji, bym nie przeczytał najnowszej powieści Katarzyny Puzyńskiej.

Oryginalna (delikatnie mówiąc) emerytowana komisarz Klementyn Kopp zostaje wezwana przez rodziców w rodzinne strony, by raz jeszcze, z perspektywy czasu, przyjrzeć siedzę mającemu tam miejsce kilka lat temu morderstwu. Niestety, Kopp nigdy nie dojeżdża do Złocin, a wszelki ślad po niej ginie. Daniel, Weronika i Emilia jadą samochodem do tejże miejscowości, by odszukać znajomą. Nie wiedzą jednak, jakie historie z przeszłości przyjdzie im odkryć i z jakim ryzykiem wiąże się roztrząsanie tych spraw…

To, co Kasia Puzyńska wyprawia ze swoimi bohaterami – a zarazem z czytelnikiem – przechodzi ludzkie pojęcie. To już nie ten sam Daniel, którego poznaliśmy przy sprawie „Motylka” kilka lat temu, ale zarazem to zupełnie inna postać niż w „Łaskunie” – poprzednim tomie cyklu. Zresztą nie tylko on się zmienił, także Emilia i Weronika oraz relacje łączące tę trójkę postaci. Cześć tych zmian zachodzi „pomiędzy tomami”, a czytelnicy zostają postawieni przed faktem dokonanym, część jednak możemy dostrzec na bieżąco, podczas lektury. O innych bohaterach trudno powiedzieć coś podobnego, bowiem – poza Cybulskim i okazjonalnie Gawrońskim – trudno uświadczyć ich na łamach tego tomu na dłużej niż kilka zdań.

Tradycyjnie już u tej autorki, pojawia się cała masa nowych postaci, odgrywających większe lub mniejsze (lecz na pewno jakieś) znaczenie w obecnej sprawie, natomiast nadal brakuje mi choćby przypadkowych spotkań z dawniej poznanymi, trochę nadopiekuńcza Maria, u której znów pomieszkuje Daniel, nawet nie raczy do syna zadzwonić… Nie wiem, może tylko mnie to jakoś drażni, ale mam wrażenie, że świat Lipowa i okolic jest – mimo wszystko – na tyle mały, że Ci ludzie powinni jakoś na siebie trafiać. I nie chodzi mi o nagłą pielgrzymkę połowy bohaterów do Złocin, ale spotykanie ludzi jest normalne, a tymczasem brak takich sytuacji wydaje mi się… sztuczny.

Nie mam natomiast absolutnie żadnych zastrzeżeń do fabuły – sprawa, której miała przypatrzeć się Klementyna, a wraz z nią dwie jeszcze odleglejsze historie, są intrygujące i zmuszają do częstego zastanawiania się „kto jest kim”, oraz tradycyjnie co, jak, gdzie i dlaczego. Choć to może zaskakiwać, ani trochę nie przeszkadza umiejscowienie akcji na osi czasu w aż czterech różnych okresach. Bo oto mamy czasy drugiej wojny światowej, lata siedemdziesiąte, rok 2014 oraz obecny – a mimo to możemy się w tym pozornym zagmatwaniu odnaleźć bez trudu.

Jeśli czytaliście poprzednie książki autorki, sprawdźcie koniecznie historię o tytułowym „Domie czwartym” – emocje gwarantowane, satysfakcja prawdopodobnie też ;)

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

Autor książki: Katarzyna Puzyńska
Tytuł książki: Dom czwarty
Język oryginalny: polski
Liczba stron: 576
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2016

Related posts:

"Ballada o drobnym karciarzu" - Lawrence Osborne
"Niedoskonali" - Tom Rachman
"Pierwszy ilustrowany słownik matematyki"

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>