„Czytelnicy często pytają mnie, czy wierzę w demony” – wywiad z Pauliną Hendel

28 stycznia 2017

hendelPRZEMEK:

W czwartek na stronie pojawiła się recenzja ostatniego tomu „Zapomnianej księgi” – cyklu, nad którym trochę się pewnie rozpływam i marudzę Wam w kółko, że to było moje największe pozytywne zaskoczenie minionego roku ;) Postanowiłem na temat tej trylogii porozmawiać z jej autorką – Pauliną Hendel. Zapraszam do lektury!

1. Skąd pomysł na cykl „Zapomniana księga”? Czy w Pani umyśle od razu zrodziła się wizja całości, czy dopiero po lub w trakcie pisania „Strażnika” przyszła myśl o kontynuacji?

Strażnik” miał być swoistym eksperymentem. Weźmy takiego zwykłego, przeciętnego nastolatka, uzależnionego od komputera oraz telefonu i wrzućmy go do świata, w którym ludzie utracili to, z czego są tak bardzo dumni. Jak się zachowa? Co zrobi? Poradzi sobie, czy zginie już na pierwszych stronach powieści?
Ale to nie wszystko. Większość ludzi na ziemi nie żyje. Zabrakło elektryczności, przez co świat pogrążył się w mroku. Gdy na zewnątrz jest noc, a pokój oświetla jedynie marna świeca, wszędzie tworzą się cienie, zaś w nich ukrywają się demony, dokładnie tak jak dziesiątki lat temu, gdy w nie jeszcze wierzono.
Pracując nad „Strażnikiem” miałam nadzieję, że nie będę musiała poprzestać tylko na jednym tomie. W trakcie pisania przygotowywałam sobie grunt pod kolejne powieści.

zapomniana_ksiega_1_straznik2. Istotną rolę w powieściach odgrywa Święcino. Czy mamy tu na myśli faktycznie istniejącą w powiecie słupskim osadę kaszubską, czy to fikcyjna mieścina a zbieżność nazw jest zupełnie przypadkowa?

W powiecie puckim, niecałe dwadzieścia kilometrów od Wejherowa jest niewielka wieś Świecino. W 1462 roku Polacy odnieśli tam miażdżące zwycięstwo nad wojskami zakonu krzyżackiego. Miejscowość z moich powieści jest w pewnym sensie żartem, ponieważ znam wiele osób, które źle wymawiały nazwę Świecino.
Jest również wiele innych miejsc, które istnieją naprawdę. Na przykład stara szkoła, w której mieszka Iza z ojcem, domek Huberta lub wielkie domiszcze Alberta, a nawet dworek w Kamiennej.

3. Jak wiemy, główny bohater – Hubert – ma problemy z pamięcią. Ściślej – ma lukę na temat ostatnich siedmiu lat. Trudno było stworzyć taką nietypową retrospekcję? Bo – nie ukrywajmy – chyba najwygodniej byłoby najpierw napisać „Tropiciela”, dopiero potem jakby-sequel czyli „Strażnika”, a następnie zamienić je miejscami, z sequelu zrobić prequel i uzupełnić oba tomy o ewentualne istotne szczegóły ;)

Kurczę, to dopiero brzmi skomplikowanie :). W pierwszym tomie chciałam, żeby bohater był dosłownie wyrwany z naszego cywilizowanego świata. Miał wraz z czytelnikiem powoli odkrywać, jak wygląda jego rzeczywistość.
Dobrze też bawiłam się umieszczając w „Strażniku” różne wspomnienia Huberta, które potem w „Tropicielu” musiałam rozwinąć. Choć muszę przyznać, że parę razy klęłam sama na siebie, gdy na przykład musiałam wyjaśnić, skąd Hubert ma swoją pepeszę.
Czasem żartuję, że najłatwiej było mi napisać „Łowcę„, ponieważ w połowie tomu wystarczyło zastosować metodę „kopiuj-wklej” treści ze „Strażnika”. A tak na serio, to dużo napracowałam się tworząc ten sam świat, tych samych bohaterów, ale w relacji z nowym, innym Hubertem.

zapomniana_ksiega_2_tropiciel4. Skąd pomysł na inspirację słowiańską demonologią i dawnymi wierzeniami w strzygi, wije i inne paskudztwa?

Gdy sięgałam do źródeł o dawnych wierzeniach i zabobonach, nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak wiele naprawdę ich jest. A potem dosłownie w nich zatonęłam, zaczytując się każdą książką na ten temat, która wpadła mi w ręce.
Czytelnicy często pytają mnie, czy ja sama wierzę w demony. Tak, wierzę, że one istnieją, przynajmniej w naszej podświadomości, w codziennych czynnościach, które wykonujemy, słowach, które mówimy. Może i zapomnieliśmy o słowiańskich bogach, a opowieści o nich włożyliśmy między bajki, ale demony to zupełnie inna sprawa.

5. Która damska bohaterka jest Pani osobiście bliższa? Którą się przyjemniej kreowało? Bo z jednej strony mamy waleczną, pyskatą Izę, z drugiej – niewinną, bezbronną Anię. A do tego jeszcze dodajmy choćby tylko (zdaniem co poniektórych) niespełna rozumu dziewczynę, jaką jest Zuzia (o Beacie i innych nie wspominając). Trzy odmienne światy, trzy różne charaktery, a każda z nich równie ważna w historii Huberta, Ernesta i… ludzkości.

Każda z nich jest mi bliska, choć z żadną się nie utożsamiam. Iza jest nieustraszona, pełna humorów, ale i troski o bliskich, a jednocześnie wciąż skrywa to, że jest tak niepewna siebie. Anię lubię za to, że potrafi zadbać o Huberta, którego czasem przerasta codzienna, przyziemna rzeczywistość, jak na przykład ugotowanie sobie obiadu. A Zuzia… cóż jest na tyle niezwykła, że sama w sobie stanowi dobry materiał na osobną powieść.
Lubię myśleć, że to Hubert potrafi wydobyć z nich najlepsze cechy.

6. Czy zakończenie „Łowcy” stanowi definitywną kropkę nad i? Poprzestaniemy na trylogii, czy możemy spodziewać się ciągu dalszego? A może czekają nas inne powieści pani autorstwa? Co nam przyniesie 2017 rok?

Z całą stanowczością nie jest to kropka nad i. W końcu nie zabiłam jeszcze wszystkich bohaterów, choć po chwili zastanowienia muszę dodać, że nawet wtedy można kontynuować serię ;). Choć na razie nie ma planów wydawniczych na kolejny tom, to przyznaję, że ten pomysł wciąż chodzi mi po głowie.
Dobra wiadomość zaś jest taka, że w 2017 rozpoczynam nową serię zatytułowaną „Żniwiarz”. Pierwszy tom, „Pusta noc” powinien pojawić się w księgarniach już wiosną.
Zdradzę tutaj, że choć porzuciłam klimaty postapo, wciąż uparcie trzymam się dawnych wierzeń. Tym razem zabiorę Czytelników do naszego świata, w którym wszelkie zabobony są prawdziwe – zmora węszy nocą po ulicach w poszukiwaniu krwi, upiór wychodzi z grobu, a błędy mylą podróżnikom drogę.

zapomniana_ksiega_3_lowca7. Jakie postapokaliptyczne powieści (bądź cykle) poleciłaby Pani swoim czytelnikom? Dlaczego właśnie te?

Może to wydawać się dziwne, ale sama nie zaczytuję się w postapo. Przed rozpoczęciem pracy nad „Strażnikiem” nigdy nie trafiła mi w ręce książka tego typu. W trakcie pisania zaś celowo po takowe nie sięgałam, żeby czasem nieświadomie czegoś nie zgapić. A teraz po prostu nie chcę męczyć się i zastanawiać, co inaczej lub lepiej mogłabym napisać w „Zapomnianej księdze”.

8. Bardzo dziękuję za poświęcony mi czas :)

Cała przyjemność po mojej stronie :)

Related posts:

Wywiad z "Sienkiewiczem krajów arabskich" - Tanyą Valko
"Pisanie powieści to nie jest wiosenny spacerek" - wywiad z Robertem Małeckim
"Właściwie to Maverick miał być książką o gotowaniu" - wywiad z Anną Kapes

One Comment

  • Chiyome 28 stycznia 2017 at 18:10

    Powiem szczerze, że odniosłam wrażenie, że tom trzeci ma zakończenie sugerujące dalszą część. Bym sie cieszyła, gdyby było. Jestem też ciekawa nowej serii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>