„Czy mamy prawo wrzucać dziś wszystkich do jednego worka z napisem: mordercy?” – wywiad z Nikodemem Pałaszem

4 maja 2016

pal1

Wykreował postać policjanta – Wiktora Wolskiego – rozwiązującego do tej pory sprawy morderstw wśród tenisistów i piłkarzy. Teraz porwraca z nową książką o Polakach i Niemcach w okupowanej podczas wojny Warszawie. O najnowszej książce „Dobry Niemiec to martwy Niemiec” rozmawiam dziś z Nikodemem Pałaszem :)

Do tej pory na naszym rynku wydawniczym rozpoznawany byłeś jako twórca kryminałów „Brudna gra” i „Sam na sam ze śmiercią”, których akcja toczy się w świecie sportu. Skąd ta nagłą zmiana frontu? Co spowodowało, że postanowiłeś napisać powieść historyczną?

Od dawna myślałem o historii która rozgrywałaby się podczas okupacji hitlerowskiej. Chciałem połączyć losy dwóch ludzi, którzy stali po przeciwnych stronach barykady. Zastanawiałem się jak potoczyłaby się taka historia, czy mogli by się zaprzyjaźnić? Czy skoczyli by sobie do gardeł, po wspólnie wypitych dwóch butelkach wina? Plan powieści powstawał po woli, bez pośpiechu. Mozolnie układałem życiorysy bohaterów i ich historie. Dużo czasu zajęło mi wirtualne odtworzenie Warszawy tamtych czasów. Nad tą książką pracowałem zupełnie inaczej niż w przypadku kryminałów. To bardzo ciekawe i wartościowe doświadczenie.

Po raz kolejny miejscem akcji – czy może raczej należałoby powiedzieć: jednym z bohaterów – Twojej książki jest Warszawa…

Tak, z tym, że ta Warszawa w „Dobrym Niemcu” jest inna, bo już nieistniejąca. Warszawa z okresu okupacji hitlerowskiej to miasto, które możemy poznać wyłącznie przeglądając stare zdjęcia czy filmy. Ale mimo że niewiele już zostało z klimatu dawnej, przedwojennej stolicy, to wciąż jest wiele miejsc, które przetrwały stulecia, drugą wojnę światową czy degradację czasów komunizmu. Starałem się ulokować akcję w kilku takich miejscach, na Woli, Powiślu czy w Śródmieściu. Na przykład mój bohater, Ansgar Reusch mieszka w kamienicy, którą można do dziś zobaczyć na rogu ulicy Solec i Czerwonego Krzyża. Widok z okna siedemdziesiąt lat temu miał bardzo podobny do obecnego. Szpital Solec, wówczas szpital dla żołnierzy niemieckich, Reservelazarett I Warschau, wiadukt linii średnicowej, dalej Most Poniatowskiego. Z tym, że wtedy, niemal pod oknami jeździły mu tramwaje linii numer 2, skręcającej w Dobrą. Dziś tramwajów nie ma na Powiślu.

Jedna ze scen rozgrywa się na ulicy Wolskiej, przed cukiernią Zagoździńskiego, zlokalizowanej wówczas na rogu Wolskiej i Syreny. Cukierni już tam nie ma, ale kamienica stoi do dziś. Była niemym świadkiem zbrodni dokonywanych przez hitlerowców na cywilnej ludności Woli podczas Powstania. Kiedy chodziłem do szkoły podstawowej, mijałem ten dom codziennie, zanim skręciłem w Syreny.

A z miejsc, o szczególnym dla mnie znaczeniu wspomnę o jeszcze jednym domu, który przetrwał wojnę, a ściślej mówiąc mieszkaniu, pojawiającym się w tej powieści. To lokal, w którym odbywa się spotkanie konspiracyjne, na warszawskiej Pradze. W mieszkaniu tym, przy ulicy Tarchomińskiej mieszkały podczas okupacji moja babcia i prababcia.

O, czyli jednak jest sporo prawdy w tym, że pisarz przelewa do książki nie tylko wytwory swej wyobraźni, ale też „przemyca” tematy związane ze swoim życiem lub historią rodziny ;) A propos tej sceny przed cukiernią… chłopcy opowiadają anegdotę dotyczącą likwidacji zdrajcy w lokalu u Herbaczyńskiego przy Wilczej 78. Czy ta historyjka jest prawdziwa?

Jak najbardziej, pochodzi z publikacji samego…. Wojciecha Herbaczyńskiego, słynnego warszawskiego cukiernika. Jego książka „W dawnych cukierniach i kawiarniach warszawskich” dostarczyła mi wielu ciekawych informacji, które wykorzystałem opisując okupacyjną Warszawę.

11141193_1600088576911560_1909126502581512210_n

Podczas lektury możemy natrafić na mnóstwo niemieckich nazw ulic, które przecież do dziś znajdują się w stolicy. Z drugiej strony, niektóre z nich przedstawione są w książce po polsku. Dlaczego?

Odtwarzając na potrzeby książki wirtualną topografię Warszawy z 1944 roku stanąłem przed dylematem jakich nazw używać – tych przedwojennych czy niemieckich, wszak mamy dwóch bohaterów, patrzących na to samo miasto z dwóch perspektyw. Dla oficera Wehrmachtu był Neue Welt, dla Polaka – Nowy Świat. Okupacyjna administracja zmieniła część nazw ulic na niemieckie, ale dotarcie do szczegółowego spisu nie było łatwe. Dużo informacji dostarczyła publikacja Władysława Bartoszewskiego „1859 dni Warszawy” oraz ówczesne niemieckie mapy. Zdecydowałem, że te ulice które zmieniono będą pisane po niemiecku, reszta po polsku. Czasem wygląda to dosyć dziwne i z pozoru nielogicznie, kiedy  na przykład idą „ulicą Rozbrat  w kierunku Fürstenstrasse”. Ale tak wyobrażam sobie ówczesną Warszawę – styk dwóch światów, dwóch sił, egzystujących obok siebie i tak sobie przeciwstawnych.

W Twojej najnowszej powieści jest kilka mocnych scen, pokazujących brutalność wojny, niemieckiej okupacji. Na przykład scena w łódzkim obozie izolacyjnym dla dzieci i młodzieży przy Przemysłowej czy przesłuchanie na Szucha. Trudno pisze się takie sceny?

Pisanie tych fragmentów sporo kosztowało. Inspiracji dostarczały mi wizyty w Muzeum na Pawiaku i na Szucha. Te sceny mają swoje uzasadnienie, bo pokazują zachowanie bohatera, Niemca Ansgara Reuscha, w sytuacjach bez wyjścia. Ale czy na pewno nie miał wyjścia? Czy mógł się zachować inaczej? Chciałbym, żeby czytelnik sam go ocenił. Myślę, że podczas wojny tysiące Niemców stawało przed takimi wyborami. Czy mamy prawo wrzucać dziś wszystkich do jednego worka z napisem „mordercy”? Może tak, a może nie. Ważne, żeby o tym głośno rozmawiać, szczególnie teraz, kiedy w światowych mediach coraz częściej pojawiają się określenia „polskie obozy śmierci”. Przecież tego określenia użył nawet Prezydent Stanów Zjednoczonych. Możemy różnie oceniać ludzkie wybory, możemy się spierać o to, czy ktoś tylko wykonywał rozkazy. Ale każda dyskusja dotycząca postaw Niemców w drugiej wojnie światowej ma sens, bo nie pozwala na wymazanie z pamięci tej ciemnej części historii Europy. Ta książka jest moim głosem w tej dyskusji.

Wróćmy na chwilę do bohaterów. Poza wspominaną Warszawą, w powieści znajdziemy przede wszystkim niejako „dwa bieguny” okupowanej stolicy – Polaka i Niemca. Wydaje się, że są do siebie podobni, chociaż kierują się tak odmiennymi motywacjami. Czym się kierowałeś, kreśląc obie postaci?

Tworząc Ansgara Reuscha, jednego z dwóch głównych bohaterów, starałem się zbudować postać skomplikowaną, niejednoznaczną, trudną do oceny. Czytelnik zdecyduje, czy Niemiec jest nic nie znaczącym trybikiem w maszynie zagłady, który na nic nie ma wpływu i tylko ślepo wykonuje rozkazy, czy tchórzem, świadomym zła, w którym uczestniczy, ale nie potrafiącym mu się przeciwstawić.  Ale kiedy spojrzymy na postępowanie Szakala, który w imię walki o niepodległość jest tak samo bezwzględny jak Reusch podczas tłumienia powstania w getcie, to okaże się, że Polak i Niemiec w pewnym sensie są sobie bliscy. Obaj walczą o swoje wielkie sprawy, z tą różnicą, że w piątym roku wojny Niemiec przestaje wierzyć w sen o Tysiącletniej Rzeszy, a Polak wierzy w wolność coraz mocniej.

12920313_1680368078883609_6687467708536643416_n

Jestem przekonany, że w przypadku tej książki stuprocentowo pojawią się porównania do cyklu „Parabellum” Remigiusza Mroza – sam zresztą tak uczyniłem w recenzji Twojej powieści. Czytałeś ten cykl? Nie boisz się takich porównań?

Nie czytałem serii „Parabellum” Remigiusza Mroza, wiec nie mogę wypowiedzieć się na ten temat. Znam ten cykl z recenzji czy wywiadów z panem Mrozem, który potrafi ciekawie opowiadać o swoich powieściach. Jednak wydaje mi się, że jest to nieco inny typ literatury, to bardziej sensacja, a ja w „Dobrym Niemcu” chciałem osiągnąć coś innego. Może to zabrzmi nieskromnie, ale wolałbym porównania do takich książek jak „Łaskawe” Littella czy „Chłopiec w pasiastej piżamie” Boyne’a. Oczywiście jest w mojej powieści akcja, napięcie i trochę sensacji. Ale zanim przystąpiłem do pracy nad tą książką, prze długi czas próbowałem odpowiedzieć sobie na pytanie o to, co się „działo” w głowach nazistów, Niemców czy Austriaków kiedy mordowali Polaków i Żydów. Zastanowiłem się, co czuł na oficer SS wydający rozkaz zabicia grupy kobiet i dzieci. O czym myśleli i czy w ogóle myśleli niżsi stopniem żołnierze mordujący na Woli tysiące cywilów w pierwszych dniach powstania warszawskiego czy ci, którzy palili ludzi żywcem podczas powstania w warszawskim getcie.  A z drugiej strony starałem sie wczuć w postać młodego chłopaka, żołnierza podziemia. Próbowałem sobie wyobrazić co przeżywa, jakie emocje nim targają. Wydaje mi się, że postać Janka jest nie mniej ciekawa niż Ansgara Reuscha.

I ostatnie pytanie, którego nie sposób uniknąć, bo – prawdę powiedziawszy – jako pierwsze ciśnie się na usta. Tytuł powieści jest dosyć kontrowersyjny. Dlaczego zdecydowałeś się właśnie na hasło „Dobry Niemiec to martwy Niemiec”?

Na tytuł należy patrzeć wyłącznie w kontekście opowiadanej historii. Zaznaczam, że jest on napisany w cudzysłowu. Dlaczego? Bo to fragment przemyśleń Janka, pseudonim Szakal, bohatera książki, dobitnie wyrażający jego światopogląd. Polak, żołnierz podziemia niepodległościowego idzie na spotkanie z Niemcem. Z Reuschem znają się od kilku tygodni, oficer, traktując go jak swojego kumpla, zaprosił Janka na suto zakrapianą kolację. Chłopak bije się z myślami. Lata okupacji doświadczyły go bardzo brutalnie, stracił najbliższych, dla niego każdy Niemiec to wróg. Ale Reusch ujął go swoją wcześniejszą postawą i chłopak waha się… może nie każdy Niemiec jest taki zły? W końcu Polak postanawia zamordować Reuscha. A dlaczego zmienił zdanie? Zapraszam do lektury.

Serdecznie dziękuję za poświęcony 3telnikowi i jego Czytelnikom czas :)

Źródło fot: Facebookowy profil Nikodema Pałasza

Related posts:

"Jeszcze wiele czeka Eddiego w przyszłości..." - wywiad ze Steve'em Cavanagh
"Od razu wiedziałem, że to musi być kryminał" - wywiad z Geirem Tangenem
"Właściwie to Maverick miał być książką o gotowaniu" - wywiad z Anną Kapes

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>