Czy e-książki wspomagają czytanie?

11 września 2013

Natrafiłem wczoraj na artykuł w serwisie Wyborcza.pl pt. „E-książki, czyli sposób na to, żeby czytać więcej„. Przeczytałem i zacząłem się nad tym głębiej zastanawiać…

Jak zauważa autor, Piotr Stanisławski:

Efekt zmiany był piorunujący – zacząłem czytać znacznie więcej i szybciej. Choćby dlatego, że kiedyś nie opłacało mi się wypakowywać z plecaka książki, jeśli miałem wysiadać za pięć minut z autobusu. Z czytnikiem jest inaczej. Wyjmuję go i zaczynam czytać po kilku sekundach. Kończę też momentalnie – wyłączam urządzenie, a ono oczywiście zapamiętuje ostatnio widzianą stronę.

Niebagatelne znaczenie ma też sposób kupowania książki. Klasyczne muszę sam kupić w sklepie albo zamówić i czekać na przesyłkę. Elektroniczne kupuję w sieci i dostaję w ciągu kilku minut czy nawet sekund. Pewnie wydaję w ten sposób więcej pieniędzy (ach, te impulsowe zakupy!), ale o ile więcej czytam.

Najwyraźniej jest coś na rzeczy – o wiele częściej w komunikacji miejskiej spotykam osoby z czytnikami niż z opasłymi tomiskami (choć ostatnio i takiego ambitnego śmiałka widziałem, chylę czoła!), poza tym to nie tylko kwestia wagi (170 gramów urządzenia albo wizja chorego kręgosłupa), to także kwestia wygody. Jedną ręką trzymasz się poręczy, drugą trzymasz czytnik i zmieniasz strony. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić, jak by to wyglądało w przypadku tradycyjnej książki, ale z pewnością albo tragicznie, albo komicznie.

Na chwilę obecną zdecydowanie wygodą dla mnie były (i są) audiobooki, których można „czytać” idąc na przystanek i nie martwiąc się o to, czy wybiję sobie zęby. Niemniej jednak posiadają one ten minus (a może to nie ich wina, tylko pojazdów MPK?), że w trakcie jazdy tramwajem naprawdę trzeba się wysilić, by usłyszeć lektora, który dobija się do naszych uszu, uparcie przygłuszany przez dźwięk ocierania się kół o szyny tramwajowe.

Dlatego też robię mały eksperyment:

Dzięki uprzejmości firmy PocketBook otrzymałem właśnie do testów ich najnowszy czytnik: model 515 mini. Z chęcią przekonam się w najbliższym czasie, czy rzeczywiście poprawi on moją czytelniczą wydajność :) A przy okazji sprawdzę, jak się sprawuje na co dzień, w podróży, w domu, na dworze… słowem – wszędzie tam, gdzie można by poczytać książkę ;)

Related posts:

"Szczury Wrocławia: Chaos" - Robert J. Szmidt
"Jaskiniowiec" - Jørn Lier Horst
"Konkurs" - Julie Murphy

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>