Czy czytnik ebooków to sprzęt dla mnie? Sprawdziłem to z PocketBook Basic 2

22 czerwca 2016

pbPRZEMEK:

Jako 3telnik zarówno sięgam po książki papierowe, jak i audiobooki oraz ebooki. O ile z książkami papierowymi problemu nie ma, a audiobooków słucham po prostu na telefonie, o tyle z ebookami jest trochę trudniej. Od dawna już czytam je na 4-calowym wyświetlaczu komórki, która – jak na złość – od niedawna ma pęknięty ekran, co trochę irytuje podczas lektury. Czytnika nie mam i nie wiem, czy chcę mieć. Aby się zatem przekonać, czy czytnik będzie dla mnie ratunkiem, czy zbędnym gadżetem – otrzymałem jeden model do testów.

PocketBook Basic 2 – bo o nim mowa – wyposażony jest w 6-calowy wyświetlacz E Ink Pearl, i już sam ten fakt stanowi kolosalną zmianę dla mojego oka. Po pierwsze, o wiele większa przestrzeń, po której rozsiane są literki – czyta się zupełnie inaczej, trudno powiedzieć, czy lepiej czy gorzej. Po drugie – nie odbija się w ekranie światło, ani też wyświetlacz nie razi mnie, gdy jest wieczór/noc/wczesny poranek. Bateria w czytniku wystarcza, zdaniem producenta, na miesiąc czytanie: wierzę na słowo, Kindle też tak ma, no i jest to spory atut, zwłaszcza w porównaniu ze smartfonem, którego wyświetlacz, choć mały, lubi żreć baterię jak opętany. Do dyspozycji czytelnika oddano 4 GB pamięci na jego ebooki – to sporo, i nie ma sensu przeliczać, ile tytułów się zmieści. Uznajmy, że wszystkie papierowe egzemplarze, jakie znajdują się w Twoim domu. Nawet, jeśli mieszkasz w osiedlowej bibliotece. Finiszując ze statystykami – czytnik kosztuje obecnie około 300 złotych.

Jak mi się z niego korzystało? Sprzęt jest lekki, dzięki fizycznym przyciskom pod ekranem strony można przerzucać za pomocą kciuka, więc nie trzeba trzymać urządzenia w obu dłoniach. Tekst na ekranie jest wyraźny, nie męczy wzroku – nawet wieczorem lub w środku nocy, przy lekkim oświetleniu czytało się wygodnie.

614_grey_ru-redsails_front-copyDodam tylko, że oprócz funkcji czytnika samo urządzenie posiada też wbudowane dodatkowe aplikacje, przydatne w codziennym życiu lub umilające nam podróż, gdy nie mamy akurat ochoty na czytanie. Te pierwsze to m.in. kalkulator, przeglądarka internetowa (działająca dzięki wbudowanemu w urządzenie modułowi Wi-Fi, jak w telefonie), słownik czy też kalendarz. W skład drugiej grupy wchodzą takie gry, jak pasjans, sudoku, szachy czy też wąż.

Wracając do kwestii, czy jest mi potrzebny czytnik, odpowiedź brzmi… Być może. Gołym okiem dostrzegam różnice w komforcie czytania na tym urządzeniu a na mojej komórce. Sęk w tym, że zmuszony wymienić telefon, wybrałem sobie 5,7-calowy phablet, tym samym wracając nieco do punktu wyjścia: komórkę mam przy sobie zawsze, a czytnik to niestety w mojej mentalności nadal „dodatkowe urządzenie” – choć cały czas staram się do niego przekonać już teraz. Mam jednak świadomość, że być może za parę lat, by nie pogorszyć sobie wzroku, a zarazem nie tracić kontaktu z e-literaturą, przesiądę się na czytnik całkowicie. Dla zdrowia właśnie :)

Related posts:

Czytnik czy tablet? A może hybryda? - poznajcie Icarus New Illumina