„Człowiek, który musiał umrzeć” – Mariusz Zielke

8 kwietnia 2015

czlowiek-ktory-musial-umrzecW tym roku – a właściwie od połowy ubiegłego, ale tym razem niejako „z przytupem” – odkrywam współczesnych polskich pisarzy i ich książki. Całkiem przypadkiem jakieś trzy tygodnie temu na moim literaturowym horyzoncie pojawił się Mariusz Zielke wraz z zapowiedzią swojej najnowszej powieści. O czym ona opowiada? Spieszę wyjaśnić:

W nie do końca jasnych okolicznościach ginie znany dziennikarz, Jarosław Stanowski. Śledczy uznają, że to samobójstwo, choć sprytnie upozorowane w taki sposób by nie można wykluczyć morderstwa.

Tuż przed śmiercią Stanowski, który nie mógł liczyć na publikowanie w Polsce, odtrącony przez lokalnych kolegów po fachu wysłał swój artykuł do szwedzkiego „Reportera”, jednak i tamtejsza redakcja zbyła temat. Dopiero po śmierci Jarosława, Sven Olsson – naczelny czasopisma – postanawia raz jeszcze przyjrzeć się sprawie niejakiego biznesmena Wolaka, za którym zawzięcie gonił Polak.

W tym celu Sven postanawia przybyć do Polski, by rozeznać się w sytuacji oraz wybadać okoliczności śmierci Stanowskiego. Nie wie jednak, że po piętach depczą mu zarówno służby specjalne, jak i pewna hakerka, z którąś kiedyś coś go łączyło…

Szwecja, hakerka, biznesmen i służby – kojarzy Wam się to zapewne automatycznie z trylogią „Millenium” Stiega Larssona. Nie dajcie się jednak zwieść – Mariusz Zielke w niesamowity sposób wprowadza Olssona w polskie realia. Nie wyidealizowane, cukierkowate czy fikcyjne, ale te, które znamy z pierwszych stron gazet: korupcja w parlamencie, przekupni dziennikarze publikujący różne bzdury, dziesiątki służb specjalnych, popaprani politycy, a wszystko to w malowniczo wręcz opisanej stolicy. Byłem w niej tylko dwa-trzy razy, ale podczas lektury czułem, że znam to miasto tak dobrze, jakbym mieszkał w nim od dziesięcioleci.

Ciężko mi jednoznacznie sklasyfikować książkę gatunkowo – niby thriller, ale trochę kryminał. A zarazem można by rzec, że to po części współczesny portret Polaków, a zwłaszcza naszych „elit”, jedynie przy okazji będący tłem dla „Wolak-gate”.

Jeśli nie jesteście fanami „Millenium” – a tym bardziej, jeśli faktycznie nimi jesteście – nie bójcie się sięgnąć po historię „Człowieka, który musiał umrzeć”. Intrygująca fabuła porywa od początku do końca, zaś niesamowita, szaleńcza wręcz końcówka i tysiąc zwrotów akcji to po prostu mistrzostwo. Chylę czoła, Panie Mariuszu :)

A kto i dlaczego musiał umrzeć (i czy aby na pewno „musiał”) – sprawdźcie sami ;) Mnie tymczasem czeka nadrabianie wcześniejszych książek Mariusza Zielke…

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gorąco dziękuję
autorowi, panu Mariuszowi Zielke.

Autor książki: Mariusz Zielke
Tytuł książki: Człowiek, który musiał umrzeć
Język oryginalny: polski
Liczba stron: 600
Kategoria:
Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2015

Related posts:

One Comment

  • Sub.rosa 9 kwietnia 2015 at 16:04

    Jestem fanką Millenium, więc to ksiązka dla mnie ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>