„Czarne narcyzy” – Katarzyna Puzyńska

14 lipca 2017

czarnenarcyzyPRZEMEK:

Męczyłem, dopytywałem, marudziłem, wierciłem dziurę w brzuchu nawet podczas spotkania autorskiego i… doczekałem się! Wraz z najnowszym tomem sagi o Lipowie – zatytułowanym „Czarne narcyzy” – wracają także niektórzy bohaterowie poznani w o wiele wcześniejszych częściach cyklu! Ileż ja na to czekałem ;) No, ale przechodząc do meritum…

Po odnalezieniu Klementyny Kopp, zarówno ona, jak i Daniel Podgórski mieli zająć się sprawą tajemniczej śmierci trójki bezdomnych, jednak sprawy potoczyły się zupełnie innym torem, przez co oboje przestali pracować w policji. Nieoczekiwanie jednak do tematu wraca pewna napotkana przez Podgórskiego dziewczyna, wspominając mu o pewnym nagraniu, które mogłoby oczyścić go z zarzutów.

Wkrótce jednak dziewczyna znika bez śladu, a w pobliżu miejsca, do którego zaprowadziła Daniela, zanim mu cokolwiek powiedziała, znajdują się zwłoki… dodajmy do tego zagadkową śmierć chłopaka, który tydzień temu wyszedł z więzienia, dawną ludową legendę (w której podobno tkwi nie ziarenko, a spore ziarno prawdy), a okaże się, że tropów jest więcej, niż byśmy sobie życzyli…

Nie dziwi zatem – a nawet wręcz przeciwnie, wydaje się być bardzo rozsądnym – podział bohaterów na niewielkie grupy śledcze – bo oto w kilku niezależnych od siebie (i może nawet nieświadomych swojego istnienia) parach znane nam postaci szukają konkretnych osób, ze znanych jedynie sobie powodów. Z początku to może przytłaczać, jeśli nie lubimy przeskakiwać z miejsca na miejsce, ale mnie osobiście nie przeszkadzało to ani trochę – bez problemu można się połapać kto, kogo i dlaczego szuka, zarazem wyczekując momentu, w którym wszystkie wątki zaczną się stopniowo splatać w jedną, logiczną całość.

Zastanawiam się jedynie, na ile zakończenie powieści (którego Wam nie zdradzę, ha!) jest tylko mrugnięciem oka do czytelnika, a na ile powinno się z niego wysnuć wnioski i oczekiwać być może ciągu dalszego. Obstawiam pierwszą opcję, ale – znając kreatywność Kasi Puzyńskiej, choćby w kwestii utrudniania życia bohaterom – nic mnie chyba nie zdziwi ;)

„Czarne narcyzy” to kolejny naprawdę świetny, wielowątkowy tom sagi o Lipowie, doskonale komponujący się z poprzednimi częściami – nie tylko ciągłością fabuły czy wspominanym powrotem bohaterów. Ponieważ akcja dzieje się niemal w całości z dala od dużej Brodnicy, ponownie czuć tę swojskość, żeby nie powiedzieć „wiejski klimat” – owe „coś”, co tak bardzo pokochali czytelnicy już w „Motylku„.

I jedyny zgrzyt, jaki mnie osobiście nasuwa się podczas lektury, to… policyjny slang. Wiem, że pojawił się już w poprzednim tomie, ale… nieco sztucznym wydaje mnie się fakt, że Daniel, Klementyna i inni przez wiele tomów mówili „normalnie”, i nagle zaczęli przerzucać się klamkami, prorokami, gnatami, plutonami, szmatami i innymi takimi frazesami. Tak o, jak za skinieniem różdżki…

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

Autor książki: Katarzyna Puzyńśka
Tytuł książki: Czarne narcyzy
Język oryginalny: polski
Liczba stron: 640
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2017

Related posts:

"Kochanka Freuda" - Karen Mack, Jennifer Kaufman
"Moje serce należy do ciebie" - Alessio Puleo
"Moc uwielbienia" - Merlin R. Carothers

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>