„Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce” – Katarzyna Kędzierska

12 listopada 2016

891566-chciec-mniejBASIA:

Czy można być minimalistką, posiadając 63 torebki?
Czy kolekcjonowanie nie przeczy idei minimalizmu?
Ile można mieć rzeczy, żeby móc znaleźć się po tej drugiej stronie i nazwać się minimalistą?
Czy minimalizm to ograniczanie i oczyszczanie, białe ściany i pustki w domu?
Czy będąc minimalistą można mieć różowe ściany i więcej filiżanek niż osób w domu?
Czy minimalista to tylko oszczędzający, pozbywający się nadmiaru człowiek?
Czy żeby być minimalistą trzeba być bogatym czy biednym?

„Chcieć mniej” autorstwa pewnej znanej autorki polskiego bloga Simplicite – Katarzyny Kędzierskiej – jest jej opowieścią o drodze do minimalizmu. „Mniej” to słowo kluczowe, powtarzane wielokrotnie. Katarzyna dopiero po jego zrozumieniu i zastosowaniu we wszystkich sferach życia poczuła się wolna. Rozprawia się w tej książce z pytaniami zadanymi przeze mnie powyżej, stawia też wiele innych, dających do myślenia. Zmusza do porządku wokół siebie i we własnej głowie. Nie daje uniwersalnych wytycznych, po których odhaczeniu staniemy się minimalistami. Pozostawia duży magrines dowolności, który właśnie jest minimalizmem.

Opowiada, jak to jest z tym liczeniem rzeczy. Rozprawia się z wyrzutami sumienia, towarzyszącymi pozbywaniu się rzeczy jeszcze użytecznych lub budzących sentyment. Daje rady, jak poradzić sobie, kiedy w domu mamy „chomika”. Podpowiada, co robić w momentach kryzysowych. Pokazuje, jak zminimalizować nie tylko przestrzeń materialną, ale także wirtualną i komputerową, a także informacyjną. Podaje przykłady z życia swojego i swoich znajomych, czytelników bloga oraz osób, którym pomogła w porządkach. Rozbija także błędne utarte schematy, jak ten, że pracujemy, by kupować i móc względnie dostatnio żyć, czy też coraz częściej kupujemy, żeby nadgodziny miały sens. Także ten, że naprawdę porównywanie nawet do samej siebie sprzed danego okresu może być pułapką wciąż podnoszonej poprzeczki, w którą możemy wpaść jak chomik w kołowrotek, kręcący się coraz szybciej. Opowiada także o minimalizacji relacji – tak, gdyż niszczące znajomości trzeba uporządkować. Dotyka tematu mediów społecznościowych, które wydawać by się mogło służą rozrywką, a coraz częściej nie tylko pożerają cenny czas, ale także energię, czasem też dobry humor i spokój.

Na koniec dostajemy plan, czyli kolejność, od czego najlepiej zacząć i działy, którymi warto się zająć. Autorka opisuje, jak krok po kroku uporządkować swój księgozbiór – zmora wszystkich książkoholików, do których się zaliczamy. Jak poradzić sobie tekstyliami – element pomijany przez większość minimalistów mężczyzn, a czasem element ten zajmuje znacznie więcej przestrzeni, niż mogłoby się zdawać. Kosmetyki i kuchenne gadżety – temat jak poprzednio, przez drugą płeć traktowany po macoszemu, jest niezwykle zwodniczy/zdradliwy, ponieważ ma nawet osobne pomieszczenia, więc niepilnowany może się rozpanoszyć po ich znacznej większości użytkowej. Przyda tu się opisana wcześniej przez autorkę metoda 3P(P+P). Kolejny dział to często przerabiana w kółko kategoria „Ubrania i buty”, czyli najwięcej rzeczy codziennego użytku, w których czasem trudno zdecydować, co zrobić. Często nie pomoże tutaj narzędzie omawiane wcześniej, jak test użyteczności, w dodatku zdawać by się mogło ciągle coś dochodzi – przynajmniej takie mam wrażenie: nowe kolekcje, promocje, ślub, chrzciny, urodziny, święta, co jakiś czas nadarza się jakaś okazja, by kupić lub dostać kolejny ciuch – nie domykająca się garderoba gotowa. Autorka wymyśliła więc własny sposób, który określiła „Szafą Minimalistki”, który wkrótce będę wypróbowywać, choć wydaje się być bardzo radykalny – jednak zobaczymy, co z tego wyjdzie.

O dekoracji i wyposażeniu domu sama nie pomyślałam, że może to być dział, który wymaga porządku. Należą do niego wszystkie świeczki, ramki i różne inne drobne rzeczy, które teoretycznie mają ozdabiać nasze wnętrze, a częściej je zaśmiecają. Kiedy zobaczyłam, jaki jest nasz stan ich posiadania, złapałam się za głowę. Katarzyna powiedziała, że kiedy zabrała się za dekoracje, okazało się, że świeczkami mogłaby oświetlić całą ulicę w trakcie awarii prądu… Ostatni dział to gazety i czasopisma, z którymi nie miałam żadnego problemu, bo ich nie kupujemy, a gazetki reklamowe (tak, to też jest zbędny balast, którego należy się pozbywać) opróżniamy raz w tygodniu. Bardzo brakuje działu „zabawki i rzeczy dzieci”, który przyda się wielu rodzicom. Dodałabym także hobby/zainteresowania. Oczywiście obie te kategorie można dołączyć do innych, jednak wyodrębnienie pomoże nam lepiej ukazać skalę problemu.

Dodatkowo dalej znajdziemy jeszcze wyzwanie minimalistki, czyli listę konkretnych zadań, która ma na celu ukształtowanie w nas nawyku porządkowania. Dla osób lubiacych odhaczać może to być świetna zabawa, polegająca na wykonaniu codziennie jednego z punktów, wśród których znajdziemy standardowe czynności związane ze sprzataniem jak:
+ Posprzataj na biurku, nie upychając nic w szufladach
Trochę mniej standardowe: jak
+ Wypisz się z niechcianych newsletterów
i stanowiących nie lada wyzwanie, jak
+ Spędź jeden weekend offline
czy
+Nie kupuj nic przez wybraną liczbę dni.

Na ostatnich już stronach dostajemy jeszcze listę polecanych lektur, które mogą pogłębić bądź uzupełnić naszą wiedzę w tym temacie, jest ich jednak niewiele, bo jak określa to autorka, w końcu to lista minimalistki.

Książka napisana jest lekko i z dużym poczuciem humoru, autorka ma spory dystans do siebie, potrafi się też przyznać do własnych problemów/kryzysów związanych z oczyszczaniem. Czyta się to szybko, sprzata według pomocnych zaleceń trochę wolniej, ale tu wszystko zależy od czasu, stanu posiadania i podejścia. Satysfakcja po każdym dniu, w którym udało się zawalczyć o dodatkową przestrzeń – czy tą rzeczywistą, czy w świecie online – daje dużo energii i poczucie dobrze wykorzystanego dnia.

Ta książka nie jest dla wszystkich. Jeśli ktoś akceptuje swój tryb życia, dobrze mu jest z porządkiem i ze stanem posiadaniem jaki ma, to będzie się nudził, nie rozumiejąc idei. Jednak jeśli przeszkadza Ci nadmiar rzeczy i to, że ciągle musisz sprzątać, przestawiając rzeczy z miejsca na miejsce, wizyty gości kojarzą się z nerwowym bieganiem po całym domu, upychając różne rzeczy, jesteś już zmęczony natłokiem informacji, folder ze zdjęciami zajmuje pół dysku i nie potrafisz znaleźć plików, które są ci na szybko potrzebne, a przeprowadzaka zamiast radości ze zmiany kojarzy się tylko z ciężkimi kartonami i godzinami grzebania się w rzeczach, to może jest to pozycja dla Ciebie. Jak już zaczęłam, denerwowało mnie, że mimo, że ideę minimalizmu znam i kontynuuję jej wdrażanie od dawna, dalej mam za dużo, chcę mieć mniej, co dzięki Katarzynie Kędzierskiej powoli spełniam.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Znak.

Autor książki: Katarzyna Kędzierska
Tytuł książki: Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce
Język oryginalny: polski
Liczba stron: 304
Kategoria: Hobby
Gatunek: Hobby
Forma: Poradnik
Rok pierwszego wydania: 2016

Related posts:

"Harry Potter i Książę Półkrwi" - Joanne K. Rowling
"Duma i uprzedzenie" - Jane Austen
"Poznań Fantastyczny III. Miejska paralaksa" - Antologia

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>