„Umarli mają głos. Prawdziwe historie” – Marek Krajewski, Jerzy Kawecki
Książka / 11 maja 2015

Choć z twórczością Marka Krajewskiego nie miałem nigdy do czynienia, to jednak jako miłośnik thrillerów prawniczych oraz kryminałów dość często podczas lektury natrafiałem na opisy zbrodni. Z kolei uwielbiając pozycje detektywistyczne (zaczęło się od „Przygód Trzech Detektywów”, ale to temat na inny wpis) często zastanawiałem się „kto, jak, gdzie i dlaczego”.

„Przygody w raju” (seria) – Moni Nilsson, Elin Lindell
Książka / 9 maja 2015

Odkąd zostałem szczęśliwym ojcem, coraz częściej zdarza mi się zerkać nie tylko na książki, które mnie do tej pory interesowały, ale i na te, które zainteresowałyby mnie wieeele lat temu: literaturę dziecięcą. Tym razem przeczytałem zatem córce trzytomową serię „Przygody w raju”, którą – mam nadzieję – przeczyta również sama, gdy już podrośnie.

(Nie do końca) 100 książek, które chcę przeczytać
Blog , Książka / 8 maja 2015

Zauważyłem, że coraz więcej blogerów (a tak właściwie blogerek) książkowych publikuje swoje wykazy 100 książek, które mają zamiar przeczytać. Pomyślałem, że też mógłbym to uczynić. Spojrzałem zatem na swoją listę #mustread i pojawił się kłopot.

„Kroniki Atopii” – Matthew Mather
Książka / 7 maja 2015

Jeszcze parę lat – ba, nawet miesięcy! – temu nie przypuszczałbym, że sięgnę po książki science fiction. Tymczasem po udanych przygodach z „Chórem zapomnianych głosów” Remigiusza Mroza czy też „FUTU.RE” Dmitrija Glukhovsky’ego, postanowiłem ponownie spojrzeć w przyszłość. Tym razem za cel obrałem sobie Atopię.

„Lotnisko w Monachium” – Greg Baxter
Książka / 6 maja 2015

Naszło mnie ostatnio, że zdecydowana większość książek pisana jest z perspektywy wszechwiedzącego narratora. No, pomijając wszelakie wywiady-rzeki. Miłą, choć nietypową odmianą zatem była dla mnie lektura „Lotniska w Monachium” – najnowszej powieści Grega Baxtera.

„Siostrzyca” – John Harding
Książka / 29 kwietnia 2015

Dziwi Was zapewne tytuł książki i zastanawiacie się, czy zachęca do przeczytania? Głowicie się, czy w ogóle jest w języku polskim takie słowo? Podczas lektury przestanie Was nurtować to ostatnie pytanie – takich słów, których nigdy nie słyszeliście, a mogłyby funkcjonować w codziennym życiu, znajdziecie na pęczki. Dlaczego? Spieszę wyjaśnić :)

„Blisko, nie za blisko” – Paweł Droździak, Renata Mazurowska
Książka / 24 kwietnia 2015

O książkach utrzymanych formie rozmowy dwóch niefikcyjnych postaci często mówi się, że to „wywiad-rzeka”. W tym przypadku rzekłbym, że jest to niesamowicie rwący potok, którego kierunek czasem jest tak nieprzewidywalny, aż odnosimy wrażenie, że wszystko płynie w nim niejako „pod prąd”, by po chwili znów porwać się w inną stronę.

„Domofon” – Zygmunt Miłoszewski
Książka / 22 kwietnia 2015

Nazwisko autora tyle razy pojawiało się w mediach w związku z jego trylogią o prokuratorze Szackim, że trudno było nie sięgnąć po pierwszy tom. A potem drugi i trzeci. A potem dziwić się, że autor dopuścił do tak diametralnie różnej już „na dzień dobry” od literackiego pierwowzoru ekranizacji „Uwikłania”. Profilaktycznie zatem ominąłem ten film, jak i najnowszą produkcję z Więckiewiczem, a o książkach zapomniałem, choć lektura była to zacna. Wpadł mi jednak w ręce „Domofon” – ni to thriller, ni to horror – i postanowiłem zaryzykować.

„Dyskretny bohater” – Mario Vargas Llosa
Książka / 20 kwietnia 2015

Ten peruwiański pisarz i laureat Literackiej Nagrody Nobla w 2010 roku dopiero tą książką po raz pierwszy zagościł w moich czytelniczych progach. Owszem – jego nazwisko było mi jako-tako znane, obijało się o uszy, pojawiało tu i ówdzie, zerkał na mnie z bibliotecznych półek, jednak nigdy na tyle natrętnie, bym przyjrzał się mu bliżej.

„Rzeźnia numer pięć” – Kurt Vonnegut
Książka / 17 kwietnia 2015

Twórczość Kurta Vonneguta, a zwłaszcza „Rzeźnię numer pięć”, polecano mi niejednokrotnie. Już daaawmo temu wylądowała ona na mojej liście #mustread i – ujmując to w sportowym żargonie – przez parę sezonów namiętnie grzała ławkę rezerwowych. Zawsze pojawiała się jakaś inna pozycja książkowa „na już”, albo w najgorszym wypadku „na za chwilę”, lista pęczniała (i pęcznieje nadal, swoją drogą…), a Vonnegut siedział cicho w kącie i nie narzekał. Ostatnio, podczas wizyty w Empiku, zdałem sobie sprawę, jak bardzo zmienił się mój gust jako „trenera” – dawniej w zespole grali Jeffrey Archer, John Grisham i Stephen King, a resztę drużyny stanowił zlepek postaci. To oni jednak grali pierwsze skrzypce, vzy też pierwszą piłkę. A może pierwsze strony? Nieważne. I właśnie podczas tej wizyty w Empiku (wizyty, nie zakupów) odkryłem, że niemal z każdej półki mógłbym kogoś wybrać. A to oznaczało zarazem, że w drużynie trzej panowie stracili monopol na grę, ustępując miejsca innym zawodnikom. Vonnegut po latach doczekał się swojego debiutu. Wszedł na „boisko” i już w pierwszej akcji zdrowo namieszał…

1 68 69 70 71 72 79